Trzęsienie ziemi, które nawiedziło Włochy w ubiegłą niedzielę było najsilniejsze od prawie czterdziestu lat. Zburzona została m.in. tysiącletnia bazylika w Nursji, wiele miejscowości po prostu przestało istnieć.

„Widziałem ludzi bardziej zbolałych z powodu zniszczenia miejsc kultu niż ich własnego mieszkania” – mówił dla Radia Watykańskiego abp Renato Boccardo, ordynariusz Spoleto i najmocniej dotkniętej katastrofą Nursji. Zwrócił też uwagę, że strata budynków jest niczym wobec dramatu jaki przeżywają ludzie.

„Poważny problem tutaj to oczywiście powalone mury czy dachy, których już nie ma, ale zasadniczą troską winno się objąć samych ludzi. Żyją oni od dwóch miesięcy w stanie ciągłego niepokoju i strachu, a więc z zauważalnym obciążeniem psychologicznym, i zaczynają tracić nadzieję – wskazywał abp Boccardo. – Właśnie przed chwilą rozmawiałem z kilkoma osobami, które mówiły mi: «Teraz to nie opłaca się zaczynać na nowo. Przecież próbowaliśmy już tyle razy…», «Ja dłużej tak nie mogę, nie mam już siły!». Budzi się więc także pokusa zniechęcenia. Dlatego pomoc, jaką staramy się nieść, polega też na wzmacnianiu ducha, podtrzymywaniu nadziei, wysłuchiwaniu bolesnych świadectw czy osuszaniu łez”.

Trzęsienie do którego doszło w niedzielę było najsilniejsze od 36 lat. W jego wyniku dach nad głową straciło ponad 40. tys. osób, zniszczone również zostały bezcenne zabytki takie jak bazylika i katedra w Nursji. Uszkodzeniu uległa również jedna z czterech najważniejszych dla katolików świątyń – bazylika św. Pawła za Murami w Rzymie.

Kilka tysięcy osób z najbardziej zniszczonych rejonów przeniesionych zostało do hoteli nad Adriatykiem, gdzie zostaną do kwietnia. Ponad 10. tys. zamieszkać musiało w namiotach lub salkach sportowych.

Sejsmolodzy informują, że ziemia nie przestała jeszcze drżeć w tym rejonie. Od niedzielnego wstrząsu urządzenia zarejestrowały prawie tysiąc wstrząsów wtórnych. Nie ma wątpliwości, że nastąpią kolejne trzęsienia.

Fot. PAP/EPA/ITALIAN FIRE DEPARTMENT / HANDOUT

Oceń ten artykuł


źródło: Redakcja

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.