Bruksela i Poznań. Dwa miasta i dwa państwa. To nie przeszkadza w stawianiu ważnych pytań, które przekraczają granice, nie tylko te państwowe. 

Siostra Agnieszka Eltmann ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Chrystusa Króla dla Polonii na co dzień wypełnia swoją misję w Belgii. Zofia Kędziora natomiast stara się rozmawiać ze wszystkimi ludźmi, którzy są ciekawi świata. Obydwie lubią dyskutować. Tym razem stawiają sobie pytanie, czy Bóg kieruje się rozsądkiem.  

Grafika: Józef Kędziora

Zofia Kędziora: Teraz ja zacznę. Zawsze chciałam zadać takie pytanie. Zatem siostro, czarno na białym: bloger czy papież? 

Agnieszka Eltmann MChRI bloger, i papież, ale w odpowiedniej hierarchii i w odpowiednich proporcjach.  

ZK: Ale nie uważa siostra, że najpierw papież, a potem bloger?  

AE: Słusznie, tak uważam. I papież i bloger są Panu Bogu potrzebni, ale mają inna misję, a co za tym idzie: odmienne zadania. 

ZK: I to jest bardzo ważne. Kościół musi być świeży, musi mieć różne spojrzenia. Mam jednak wrażenie, że w pewnych sytuacjach zaczyna się to zaostrzać. Trudno czasami powiedzieć „kto ma rację”. Ludzie zaczynają słuchać wielu autorytetów, a coraz rzadziej sięgają, do jednego, najważniejszego Pisma Świętego. 

AE: W sensie ścisłym dla nas katolików ważne jest i Pismo i to, jak przez wieki było ono odczytywane i interpretowane w Kościele. Właśnie w Biblii odnajdujemy słowa o szczególnej roli Piotra. Najpierw, kiedy biegnie do grobu z Janem, Jan oddaje mu pierwszeństwo, chociaż jest młodszy, zwinniejszy, bystrzejszy i mógłby pierwszy dotknąć cudu zmartwychwstania. Co więcej, nawet zdaje się, że on pierwszy w lot tę tajemnicę pojmuje, a Piotrowi zajmuje to więcej czasu. A jednak do grobu jako pierwszy wchodzi Piotr! Dalej, w Dziejach Apostolskich, ten sam Piotr przewodniczy gronu Apostołów i wypowiada się w ich imieniu na forum. Ważne! To jest ten sam Piotr, który nie wytrzymał próby w godzinie śmierci Jezusa. Po ludzku to niewytłumaczalne, dlaczego ktoś taki nadal zasługuje na zaufanie. Jeśli to jest możliwe, to dzieje się tak dlatego, że Ktoś Większy mu zaufał. Prymat Piotra pochodzi z ustanowienia Jezusa. Oto dlaczego warto, także dzisiaj, ufać Piotrowi. 

ZK: To bardzo piękne, co siostra teraz powiedziała. 

AE: Tego obrazu używa też abp Grzegorz Ryś, gdy mówi o konieczności uzupełniania się w Kościele urzędu (Piotr) i charyzmatu (Jan). 

ZK: Ta wiedza uczy nas wszystkich zaufania do Kościoła mimo jego grzechów. Uczy nas brać odpowiedzialność za Kościół i być w Nim i z Nim. I ja się z tym bardzo identyfikuję, myślę, że siostra również. Ale czasami jest tak, jak w przypadku Dubii, że przeciętny człowiek ma rzeczywiście wątpliwość. Ostatnio przeczytałam nawet, że najwięcej „hejtu” na temat papieża Franciszka w komentarzach przeczytać można było pod artykułem z prawicowego portalu. 

AE: Może do kwestii związanych z „Amoris laetita” nie chcę się wprost odnosić. Po prostu jeszcze nie czytałam. Ale wiem, że to kwestia szeroko komentowana. Jest taka już trochę wytarta profesorska anegdotka powtarzana na wielu wydziałach teologicznych, że podczas pierwszych soborów dogmatycznych starożytności przekupki na targu spierały się o dogmaty. I myślę, że to było piękne. Jeśli rozmawiamy o wierze, dyskutujemy, to znaczy tyle, że nas ona bardzo obchodzi, jest dla nas ważną, egzystencjalną potrzebą. Oczywiście nasze opinie kończą się tam, gdzie stykamy się z prawdami bezdyskusyjnymi, pochodzącymi z ustanowienia Bożego. Kościół nie dyskutuje co do treści Bożych Przykazań. W ogóle szalenie istotne jest podstawowe założenie: my prawdy nie kreujemy, ale się do niej dokopujemy. Wtedy żadna opinia nie urasta do rangi dogmatu. A kiedy głoszony jest dogmat mamy pokorę, by go przyjąć. To zawsze wymaga dużej cierpliwości i czasu, bo – jak mawia jedna z moich sióstr – podobno „młyny watykańskie mielą powoli”. 

A wracając jednak do „ulubionego” szóstego przykazania i najświeższej adhortacji. Wiesz, co mnie zastanawia? Szkoda, że cała internetowa dyskusja zogniskowała się tylko na – bardzo ważnym – ale jednym zagadnieniu. Trochę pomijany jest wątek, nazwijmy to prewencji. Jak zaradzić temu, żeby jak najrzadziej dochodziło do „sytuacji nieregularnych” gdzie już ktoś jest w powtórnym związku i już nic nie da się zrobić. O. Szustak powiedział, że za udany kurs przedmałżeński uważa taki, po którym znaczna część zaręczonych się rozmyśla (śmiech). Czasem potrzeba też odwagi duszpasterskiej, gdy mamy obok siebie ludzi, którzy są blisko decyzji o wejściu w powtórny związek. Trzeba autentycznie odwagi by powiedzieć: „bracie, siostro, nie pchajcie się w to”.  

Właśnie a’propos tego wątku. Czy dobrze mi się zdaje, że we wspólnocie, w której jesteś, istnieje jakaś forma upomnienia braterskiego? Jak to działa? 

ZK: Co do wspólnoty… moją wspólnotą jest Kościół katolicki (śmiech). Ale na co dzień w formacji mojej wiary pomaga mi wspólnota neokatechumenalna, w której jestem już przeszło 12 lat. I powiem szczerze, że nie ma w niej czegoś, czego nie byłoby w Kościele. Upomnienie winno być wszędzie takie samo („Idź i upomnij go w cztery oczy” – Mt 18, 15-20). To się zdarza, jak wszędzie, ale ważniejszy i bardziej wpływające na członków wspólnoty jest sam fakt tego, że są we wspólnocie, a więc wszystko, co z tego faktu wynika. Trzeba by chyba chodzić w pelerynie, by ktoś z braci czy sióstr nie wiedział, co się z kimś dzieje. I nie chodzi tutaj o jakieś napominanie w pejoratywnym tego słowa znaczeniu, ale o to, że mam braci, którzy mówią „jak jest”, bez ogródek. I to jest zbawienne.  

Wracając do stwierdzenia, że „watykańskie młyny mielą powoli”. Myślę, że kardynałów i papieża, nie tylko na konklawe, prowadzi Duch Święty. Biorąc to wszystko racjonalnie, rodzi się w człowieku jednak wiele wątpliwości, ale moim zdaniem wiara w Boga nie jest racjonalna, ona przeczy naszej ludzkiej sprawiedliwości.  

AE: Przeciwnie: wiara w Boga jest bardzo racjonalna! Słowo mówi, że da się ludzkim rozumem rozpoznać z rzeczy stworzonych prawdę o Bogu. Katechizm Kościoła Katolickiego zaraz na początku podejmuje właśnie ten wątek. Na dokładkę św. Jan Paweł II, artysta słowa i obrazu, używa bardzo plastycznego porównania w encyklice „Fides et ratio”: wiara i rozum to dwa skrzydła na których unosimy się do Boga. Mimo że brzmi to trochę jak przypisy w magisterce, uwierz mi, to „samo życie”. 

ZK: Ma siostra rację, prawda to Bóg. Bardziej miałam na myśli to, że wiara w Boga znosi czasem wszelkie przesłanki do tego by wierzyć, dlatego bywa „nieracjonalna”. Bóg czasami też nie jest „racjonalny”, nie działa według ludzkiej, racjonalnej (dla nas) sprawiedliwości. On prowadzi święty Kościół katolicki, dając różne, nieraz ciężkie doświadczenia. Tak samo przecież, jak prowadzi nasze życie. Ale myślę również, że prawdy o Bogu, a więc przeogromnej tajemnicy naszego zbawienia, nie da się odkryć jedynie za pomocą racjonalności. I trochę się z tego nawet cieszę. Gdyby było inaczej, nasza grzeszna natura dawno by nas uśmierciła. Oczywiście, Jan Paweł II zbiera w całość wszystkie drogi poznania Boga i trwania w Nim. 

AE: Tak naprawdę rozumiem Twoją intuicję z „nieracjonalnością” wiary, tylko nazwę ją trochę inaczej. Wiara nieskończenie przekracza nas i nasze kategorie. Przeczytałam kiedyś taką myśl, że Bóg jest zawsze Inny niż wszystko, co potrafimy o Nim powiedzieć. Upraszczając: nie byłby Bogiem, gdyby rozum ludzki mógł Go ogarnąć. Jest zawsze większy niż to, co potrafimy o Nim pomyśleć. Po prostu: w głowie się nie mieści. 

ZK: O to, to! 

AE: Myślę, że każdy intelektualnie uczciwy człowiek musi napotkać w swoim myśleniu moment ograniczoności. Sam rozum nie wystarcza, by spotkać Boga, właśnie dlatego Jan Paweł II mówi o dwóch skrzydłach. Poza tym doświadczenie wiary nigdy nie jest „prywatne”. I właśnie dlatego potrzebujemy Kościoła. Jak mówi klasyk: „święty Kościół grzesznych ludzi”. Nie szukajmy Boga w pojedynkę, kiedy On sam chciał dać się spotkać w Kościele. 

ZK: Oby zatem jak najwięcej osób chciało w tej świętej wspólnocie odkrywać „logikę” Pana Boga. No tak… I znów się zgadzamy, siostro! (śmiech). 

Zobacz pozostałe #PytaniaPonadGranicami

#2 PytaniaPonadGranicami: czy Bóg jest rozsądny? 
6 (100%) 4 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.