Metropolita poznański i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski był gościem audycji „Kluczowy Temat” w Radiu Poznań. Prowadzący – dziennikarz Łukasz Kaźmierczak – na początku rozmowy wspomniał o wystosowanym kilka dni wcześniej apelu arcybiskupa. 

Od pewnego czasu – tak w debacie publicznej, jak i w prywatnych relacjach międzyludzkich, a nawet w życiu rodzinnym – daje się zauważyć wśród Polaków niepokojący wzrost napięcia społecznego i brak szacunku dla osób o innych poglądach. Towarzyszy temu brutalizacja języka, jak również pojawiające się groźby i zachowania agresywne. W naturze demokratycznego państwa leży – owszem – dyskusja, spór i wymiana poglądów. Różnice i spory nie mogą jednak nigdy prowadzić do poniżania drugiej osoby i traktowania jej bez szacunku. Trzeba jednoznacznie potępić wszelkie akty przemocy, skierowane przeciw oponentom politycznym, przedstawicielom innych wyznań, religii oraz innych narodów. 

Arcybiskup podkreślił, że zdecydował się na te słowa ze względu na zbliżające się Święta, ale także jubileuszowy rok (stulecia niepodległości Polski). Swoją odezwę kończy słowami: „Chrystus wzywa: Miłujcie waszych nieprzyjaciół! My nie mamy być dla siebie nieprzyjaciółmi, ponieważ – nawet wtedy, gdy myślimy inaczej – jesteśmy braćmi”.  

Pedagogika nienawiści 

Zapytany przez dziennikarza, dlaczego zdecydował się na aż tak kategoryczne słowa, Arcybiskup odpowiedział, że w debacie publicznej brakuje czegoś podstawowego – szacunku. – Patrząc nie tylko na reakcje ludzi, ale też na to, co przekazują media, widać, że to przeradza się ze zwykłego sporu (który jest w naturze debaty publicznej) w seanse nienawiści wobec przeciwników. Jedna i druga strona okłada się na oślep, jakby nie zdawała sobie sprawy z tego, że w ten sposób uczy całe społeczeństwo pewnego rodzaju zachowań – mówi arcybiskup i dodaje, że te zachowania nie mają nic wspólnego z kulturą. – Silni (w domyśle odporni) się temu nie poddadzą, ale słabsi ulegną i też zaczną się posługiwać takim językiem. Ostatecznie Polska jest naszą ojczyzną, w tym środowisku musimy żyć i powinniśmy żyć w pokoju. To humanistyczne podejście, ale jest jeszcze coś ważniejszego: to chrześcijańskie zobowiązanie do pokoju – mówi poznański metropolita i trochę ze zdziwieniem w głosie dodaje: – Politycy, którzy w największym stopniu kreują debatę publiczną, to przecież ludzie ochrzczeni, a przynajmniej w większości.  

Jeśli czegoś nie zmienimy, to może być źle  

To wezwanie do otrzeźwienia. Gdybyśmy mieli iść dalej w tym kierunku, co teraz, to będziemy coraz bardziej się staczać – mówił przewodniczący KEP na antenie Radia Poznań. W wywiadzie słychać było, że arcybiskup przywiązuje dużą rolę do ochrony „zwykłego obywatela”, dbania o jego dobro, bezpieczeństwo, ochronę przed politycznymi/ideologicznymi manipulacjami. Człowiek i szacunek do niego – to w skrócie to, czego przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski zdaje się wymagać od każdego z nas, a w największym stopniu od tych, którzy odpowiadają za debatę publiczną (polityków, dziennikarzy).  

Nie naśladujcie złego 

Elity dźwigają większą odpowiedzialność (za to, jak kształtują życie publiczne – przyp. red.) – mówił hierarcha i jednocześnie wzywał słuchaczy, by nie poddawali się złym tendencjom, które mogą obserwować na tak zwanej górze. Wezwał każdego z obywateli, by nie poddawali się tym tendencjom, których świadkami są, gdy obserwują politykę. A cóż tu dużo mówić – ostra wymiana zdań, brutalne argumenty ad personam to codzienność debaty publicznej.  

Rok jubileuszu – rok zmian?  

Co zrobić, by przyszłoroczna Wigilia była inna, by tego typu apele nie były potrzebne? – pytał Łukasz Kaźmierczak. Arcybiskup odpowiadał: – Musimy się cofnąć. Jubileusz stulecia niepodległości daje nam do przemyślenia historię, także historię rozbiorów. To historia, która uczy, jak utracono niepodległość i jak trudno się ją odzyskuje. Jubileusz to dobra okazja, by o tym sobie przypomnieć. – Arcybiskup nie snuje wizji świata idealnego. Mówi, że w naturze polityki leży patriarchalność, dzielenie, obrona partykularnych interesów. Trzeba jednak pamiętać, że to może niszczyć to, co wspólne. Zreflektujmy się, jak wiele kosztowało odzyskanie niepodległości – apeluje abp Gądecki.  

Szacunek – po ludzku  

– Opłatek to chleb pojednania, który tworzy wspólnotę braterską, która z natury zmierza do pokoju – mówił gość Radia Poznań. Arcybiskup wzywa nas do bycia braćmi, co oznacza, że nawet jeśli nie będziemy przyjaciółmi, to od razu nie będziemy wrogami. Braterstwo oznacza szacunek, bardzo ludzki przymiot. Bądźmy ludźmi, po prostu, nie tylko od święta.  

Abp Gądecki z niepokojem: coraz bardziej się staczamy!
6 (100%) 1 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.