Dziś nie do końca o liturgii. Przynajmniej nie wprost. Początek listopada z uroczystością Wszystkich Świętych i następującym po niej Dniem Zadusznym tworzą wyjątkowy klimat. Jakby na przeciwległym do Paschy biegunie roku liturgicznego mamy okazję świętować skutki zwycięstwa Chrystusa nad grzechem i śmiercią.

Skutki bardzo konkretne dla życia każdego człowieka wierzącego. Tylko przez śmierć i zmartwychwstanie Jezusa możemy stawać się święci i tylko w Jego Krwi mamy nadzieję na odpuszczenie grzechów naszych i naszych bliskich zmarłych. Tak potężne tajemnice wystarczą bez trudu na wiele rozmyślań, na czas dłuższy niż miesiąc. 

Gdy zbliżają się te dni, rokrocznie przez chrześcijańskie media przewija się też fala ostrzeżeń przed Halloween. Czy to dobrze, czy niedobrze – według mnie słusznie – przypomina się o jednoznacznie negatywnych konotacjach tego dnia. Sprawa jest na tyle oczywista, że nie ma tu czego bronić i czarnego nazywać białym. Na ten temat od lat wypowiadają się księża, katecheci, redaktorzy. Trudno przypisać im jakąkolwiek złą wolę.  

Tym bardziej zadziwiła mnie pobieżna lektura tekstów i wypowiedzi niektórych blogerów w Internecie i redaktorów na łamach poczytnego katolickiego tygodnika opinii. „Polski katolicyzm podszyty lękiem”. Lub gdzie indziej „Bal Wszystkich Świętych, ale czemu to musi zawsze powstawać «w kontrze»?”. Bez wskazania źródła przytoczę też krążący po sieci argument, że płoccy egzorcyści przesadzili, ogłaszając, że dochodzi do opętań z powodu wydrążonej dyni – co jest oczywistą nieprawdą i manipulacją ich oświadczenia. Naprawdę gołym okiem w pewnej części katolickiego środowiska opiniotwórczego dało się zauważyć w tym roku wyraźny trend: krytykowanie obchodów tego dnia to obciach.  

Czy rzeczywiście 31 października mamy do czynienia wyłącznie z niewinną zabawą? Można by pewnie inaczej spointować moją wypowiedź. Bolesnego argumentu dostarcza jednak szokująca wiadomość (podana przez „Gościa niedzielnego”) z Bytomia, gdzie podobno dzieci w ramach takiej właśnie „zabawy” podpisywały cyrograf. Wolałabym nie mieć okazji do przytaczania takiej historii.

Potrzeba, abyśmy w naszych katolickich dyskusjach w internecie i po za nim, byli bardziej jednoznaczni. Przede wszystkim zaś skoncentrowani na osobie Jezusa Chrystusa, Zbawiciela. W Jego Świetle wyraźnie widać, że „dobro jest dobre, a zło jest ble!”. Dzieci naprawdę to rozumieją, często lepiej niż dorośli. 

Fot. wikipedia

Ani modern, ani trads #4
6 (100%) 5 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.