25 kwietnia 2018 r. prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan spotkał się z ekumenicznym patriarchą Konstantynopola Bartłomiejem I. Duchowny ubiegał się o audiencję u prezydenta przez trzy lata.  

Audiencja doszła do skutku pod koniec kwietnia. Czy ma to związek ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi? Rząd turecki oficjalnie uznaje jedynie trzy mniejszości religijne: wyznawców Ekumenicznego Patriarchatu Konstantynopolitańskiego, Żydów oraz Apostolski Kościół Ormiański. Zagwarantowanie wolności wyznania dla tych grup zostało zawarte w Traktacie Lozańskim z 1923 r. Dzięki temu mają oni m.in. prawo do prowadzenia własnego szkolnictwa. Bartłomiej I w imieniu Ekumenicznego Patriarchatu Konstantynopolitańskiego ubiega się od wielu lat o zwrot Wyższej Szkoły Teologicznej na Heybeliadzie (gr. Chalki), należącej do archipelagu Wysp Książęcych na morzu Marmara. Monastyr w starym bizantyjskich klasztorze był przez wieki głównym centrum edukacyjnym całego Kościoła prawosławnego. Ośrodek został odebrany w 1971 r. i od tamtej pory toczy się batalia sądowa o zwrot mienia, które od tysiąca lat należało do chrześcijan. 

Spotkanie z 25 kwietnia również dotyczyło tego zagadnienia. Ekumeniczny patriarcha Konstantynopola kolejny raz przypomina prezydentowi o sprawie własności zagarniętej na Chalki. W skład delegacji wszedł rektor zamkniętej uczelni, dwaj przedstawiciele kościelnego biura ds. nieruchomości oraz sekretarz Synodu Biskupów Patriarchatu Konstantynopola. Należy dodać jeszcze, że patriarcha Bartłomiej I został poinformowany o zaproszeniu do pałacu prezydenckiego w przeddzień. Można mieć wrażenie, że stronie rządowej zależało na tym, żeby przedstawiciele Ekumenicznego Patriarchatu Konstantynopolitańskiego nie dotarli na spotkanie albo byli jak najgorzej do niego przygotowani. Spotkanie nie doprowadziło raczej do żadnych konkretnych, postanowień ponieważ nie został po nim opublikowany żaden wspólny komunikat. 

Bartłomiej I ubiegał się o audiencje trzy lata. Można się zastanawiać, dlaczego nagle spotkanie doszło do skutku? Powodem mogą być przyspieszone wybory prezydenckie zaplanowane na 24 czerwca 2018 r. Może się wydawać, że prezydent nie ma się czego obawiać, ale walka polityczna jest jak zawsze ostra. Na arenie politycznej pojawiła się nowa partia İYİ PARTİ (Dobra Partia). Na jej czele stanęła była minister spraw wewnętrznych Meral Akşener. Dobra Partia jest centroprawicowa i kemalistowska, a politycy CHP i İP mają nadzieję, że odbierze trochę elektoratu APK. Aby móc wystartować w wyborach, partia musi funkcjonować minimum pół roku (licząc od pierwszego kongresu), przyśpieszone wybory odbyłyby się zatem kilka dni przed wymaganą datą. 22 kwietnia podczas konferencji CHP okazuje się, że 15 posłów rezygnuje z członkowstwa w CHP i wstępuje w szeregi İP. To posunięcie jest istotne ponieważ w takim wypadku Dobra Partia ma 20 posłów w parlamencie, więc może utworzyć koło parlamentarne, a co się z tym wiąże wystartować w wyborach bez spełnienia warunku półrocznej działalności. Wywołało to niezadowolenie w środowiskach rządzących. Nie wiadomo, czy to coś zmieni w kontekście wyborów, ale należy również pamiętać, że z początkiem 2019 r. wchodzi w życie zwiększenie kompetencji prezydenta (zgodnie z postanowieniami ostatniego referendum). Stawka tych wyborów w Turcji jest bardzo wysoka. Spotkanie z Bartłomiejem I mogło być więc próbą ocieplenia relacji między partią rządzącą a mniejszościami religijnymi, bo w końcu każdy głos się liczy. 

Sytuację w Turcji należy śledzić, ponieważ jest ona bardzo dynamiczna, ale nie wierzyłabym w przypadki. Prezydent Erdoğan to zręczny polityk. Miejmy nadzieję, że mimo wszystko państwo tureckie uzna, że Wyższa Szkoła Teologiczna na Heybeliadzie jest własnością chrześcijan i zwróci ten obiekt prawowitym właścicielom. 

Oceń ten artykuł


źródło: Karolina Wanda Olszowska 

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.