Benedykt XVI – papież niedzisiejszy

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Dokładnie pięć lat temu, 28 lutego 2013 r. papież Benedykt XVI zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami przestał być biskupem Rzymu i utracił wszystkie przysługujące mu tytuły z tym związane. Do poprzedniej abdykacji biskupa Rzymu doszło blisko 600 lat wcześniej. 

Tuż po śmierci Jana Pawła II, gdy zaczęto spekulować, kto może zostać wybrany na następnego papieża, nazwisko Ratzingera było jednym z wymienianych najczęściej. O pochodzącym z Niemiec prefekcie Kongregacji Nauki Wiary (dawnej Świętej Inkwizycji) mówiło się raczej z lekkim przestrachem i określało go czasem mianem „Panzerkardinal” – pancernego kardynała lub nawet „Wielkiego Inkwizytora”. Jako arcybiskup Monachium i prefekt Kongregacji Nauki Wiary zdecydowanie rozwiewał nadzieje radykałów marzących o dopuszczeniu rozwodników do Komunii świętej, uznaniu przez Kościół „małżeństw homoseksualnych”, dopuszczeniu kobiet do kapłaństwa itd. Jego ewentualny wybór był zatem postrzegany jako ostateczne pogrzebanie nadziei rozbudzonych przez źle postrzegane „otwarcie się Kościoła” po Soborze Watykańskim II. Ciekawe, że do dzisiaj pontyfikat Benedykta XVI jest często oceniany przez ten pryzmat. 

Ulubieniec mediów 

Opiniotwórcze media w wielu krajach, szczególnie jednak w ojczystych dla papieża Niemczech, przez cały pontyfikat szydziły z Benedykta XVI, wytykając mu brak postępowych reform, antynowoczesność i totalitaryzm. W porównaniu z „tulącym dzieci Janem Pawłem II” papież podchodzący z ostrożnością do dialogu międzyreligijnego, hurraoptymistycznych posoborowych reform liturgicznych czy (o zgrozo!) do teorii ewolucji wyglądał na wariata kompletnie oderwanego od rzeczywistości. Ta medialna kreacja Benedykta, oczywiście fałszywa, bardzo kontrastuje z prawdziwym obrazem papieża wyłaniającym się z jego rzeczywistych działań i postawy. 

Papież niedzisiejszy? 

Po pięciu latach od zakończenia jego pontyfikatu dla większości pierwszym skojarzeniem z Benedyktem XVI jest jego… abdykacja. Nic dziwnego, było to przecież wydarzenie niezwykle szokujące, myślę jednak, że cały pontyfikat był w pewnym sensie tak „niedzisiejszy”, że przez szersze grono odbiorców nie może być zapamiętany inaczej. Pozbawiony głośnych medialnych gestów, sztucznych uśmiechów i pustych zapewnień – po prostu skupiony na Chrystusie, rozsądny, podchodzący do nowoczesności z ojcowską ostrożnością. Mało decyzji papieża „dobrze sprzedawało się” w mediach, świadczą one jednak o jego wielkiej trosce o przywrócenie Kościołowi jego jedności i stałości. Ustanowienie ordynariatów dla anglikanów chcących powrócić na łono Kościoła, zdjęcie ekskomuniki z tradycjonalistycznych biskupów z Bractwa św. Piusa X, próba nowej interpretacji postanowień Soboru Watykańskiego II w „duchu ciągłości” z dwutysiącletnią tradycją Kościoła czy wreszcie „uwolnienie” tradycyjnej liturgii – czy którekolwiek z tych działań brzmi medialnie? Nie. I nie mają tak brzmieć. Bo Benedykt był papieżem niedzisiejszym i właśnie dlatego tak bardzo dziś potrzebnym.

Czas 

Czas na pełne podsumowanie pontyfikatu papieża Benedykta przyjdzie dopiero po jego śmierci. Jego służba Kościołowi trwa przecież nadal. Dla większości będzie to pewnie „wypadek przy pracy” między pontyfikatem Jana Pawła II Wielkiego i Franciszka Odnowiciela, dla mnie jednak to właśnie ten cichy pontyfikat Benedykta, jego teraźniejsze zamknięcie i cichość będzie zawsze wzorem. Dla głośnego, krzyczącego zewsząd i o wszystkim świata dołożenie swojego głosu nie jest alternatywą. Może to właśnie cisza, modlitwa i praca go stanowią? 

Benedykt XVI – papież niedzisiejszy
6 (100%) 4 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze