Każdy z nas się uśmiecha. Czasem częściej, czasem rzadziej. Różnie to bywa. Czasami nasz uśmiech jest jasny i promienny. Czasem smutny, przez łzy. Jest wiele rodzajów uśmiechów. Każdy z nich sprawia, że inni też się uśmiechają. Uśmiechamy się, bo jesteśmy radośni. Bo przypominamy sobie coś przyjemnego. Albo widzimy kogoś,kogo lubimy. Uśmiechamy się do innych, gdy się z nimi witamy. Żeby ich pokrzepić i dodać odwagi. Albo dlatego, że jesteśmy szczęśliwi w ich towarzystwie.

Najpiękniejszy komplement,jaki kiedykolwiek usłyszałam, dotyczył właśnie mojego uśmiechu. Tego dnia jedna z nauczycielek pracujących w szkole City of hope przyszła do mojej klasy. Jak zawsze z uśmiechem powiedziałam jej: „Dzień dobry”. Ona także się uśmiechnęła.

stwierdziła, że bardzo lubi mój uśmiech, i że zawsze, kiedy mnie widzi, jestem uśmiechnięta. Podziękowała mi za to, że tak często się uśmiecham. Wtedy zrozumiałam, jak wielką moc ma zwykły uśmiech. Od tej pory uśmiecham się jeszcze częściej. Tutaj, w City of hope w Zambii mam pod dostatkiem pięknych, dziecięcych uśmiechów. Czasem to ja pierwsza uśmiecham się do dzieci, a one to odwzajemniają. Czasami uśmiechają się tylko dlatego, że mnie widzą. Zdarza się, że rano nie chce mi się wstać i iść do szkoły. Jestem niewyspana i zmęczona, a może nawet coś mnie boli. Ale kiedy wchodzę do klasy i widzę 51 pięknych i promiennych uśmiechów przeznaczonych tylko dla mnie, wiem, że warto było wstać o 5:40 rano. Ja też staram się jak najczęściej uśmiechać do moich dzieci. Uśmiecham się do nich, kiedy zrobią dobrze zadanie i gdy muszą je poprawić. Kiedy przyklejam plasterek na ranę i gdy zszywam podarte spodnie.Przechodząc między ławkami, uśmiecham się do każdego i widzę, jak wyraz ich twarzy się zmienia. Staje się radosny. Na początku nie wszystkie dzieci odwzajemniały mój uśmiech.Powodów było kilka – były nieufne, nie znały mnie lub po prostu rzadko się uśmiechały. Ale ja nigdy się nie poddawałam. Zawsze się do nich uśmiechałam. I codziennie otrzymywałam coraz więcej uśmiechów od nich. Aż któregoś dnia otrzymałam szczery i piękny uśmiech od chłopca, po którym nigdy bym się tego nie spodziewała. Mój uśmiech sprawił, że na jego twarzy pojawił się cień radości. To był mały cud. Piękny dar. I nigdy go nie zapomnę.

Oceń ten artykuł


źródło: Katarzyna Zięciak

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze