Będąc świecką misjonarką kombonianką (ŚMK), stałam się też częścią międzynarodowej komboniańskiej rodziny. To dla mnie niesamowicie ważne i jest źródłem ogromnej radości.

Od samego początku, gdy tylko natrafiłam na kombonianów, poczułam się u nich jak w domu. I potem, już po przyjeździe do Etiopii, mimo że nikogo nie znałam, nie miałam poczucia wyobcowania, bo ojcowie oraz siostry i bracia i świeccy przyjęli mnie jak swoją, jak część rodziny i w każdym z ich domów mogę się czuć jak u siebie.  

Jako że mamy tworzyć rodzinę i być ze sobą związani, co jakiś czas organizowane są różne spotkania, formalne i mniej formalne, na szczeblu krajowym, kontynentalnym, światowym… Ostatnio mieliśmy takie spotkanie dla świeckich kombonianów pracujących w Afryce. Odbyło się ono w Mozambiku i zjechało na nie 20 osób. Był to bardzo intensywny czas, pełen spotkań i dyskusji na różne ważne dla nas tematy, by jeszcze bardziej wzmocnić więzi, polepszyć formację i organizację, by jak najlepiej móc służyć Bogu i ludziom, do których zostaliśmy posłani. Był to też czas modlitwy i poznawania się nawzajem. Dla mnie było to świetne doświadczenie, bo poznaliśmy tych ludzi, ale także misyjne realia, które często są odmienne od tych, które mamy w Etiopii. Jednocześnie możemy też odkrywać, że to, co najważniejsze, mamy wspólne. Ale poza poznawaniem nowych ludzi był to też czas spotkania z tymi dobrze znanymi, bo polskimi kombonianami pracującymi w różnych częściach Afryki. I to też świetne doświadczenie – jaki ten świat mały.  

A po oficjalnej części spotkania był czas na tę mniej oficjalną – czyli odwiedzanie misji i poznawanie bardziej realiów misyjnych Mozambiku, wśród plemienia Makua (największego plemienia w tym kraju). Tak prawdziwe są dla mnie słowa z Ewangelii, że „każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma”. Bardzo mocno tego doświadczam. Mimo, że zostawiłam moich najbliższych, to Bóg daje mi na każdym kroku ludzi, którzy staja się dla mnie rodziną. Jestem wdzięczna Bogu za ten niezwykły czas. 

Oceń ten artykuł



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze