Dzieci w Kamerunie, Fot. o. Dariusz Godawa

W stolicy Kamerunu, Jaunde mieszkam i pracuję już od siedmiu lat. Samo miasto liczy prawie 2,5 miliona mieszkańców i jest siedzibą najwyższych władz państwowych.  

Rolę stolicy gospodarczej pełni natomiast położona na wybrzeżu Duala. Dzięki położeniu na wysoczyźnie, ponad 700 m n.p.m. – Jaunde ma klimat łagodniejszy od Duali. Zapewne dlatego niemieccy kolonizatorzy tutaj przenieśli stolicę. O historii tych ziem opowiemy jednak w jednym z kolejnych wpisów. 

Przeprowadzka
Jak już wspominałem, do Jaunde przeprowadziłem się z Bertoua w 2009 r. Wraz ze mną przyjechali też niektórzy ze współpracujących ze mną dorosłych oraz większość będących pod naszą opieką dzieci. Z początku mieszkaliśmy w wynajętym domu, starając się cały czas znaleźć działkę budowlaną i zbudować własny dom, zaprojektowany z uwzględnieniem naszych specyficznych potrzeb. Nastąpiło to w 2011 r., kiedy zbudowaliśmy pierwszy z naszych domów. Drugi powstał dwa lata później. Mieszczą się one w dzielnicy Odza, na południe od centrum strasznie rozwleczonego miasta. Okolica nie jest najbogatsza, ale nie są to też slumsy. Można powiedzieć, że to taka afrykańska klasa średnia. Chociaż jadąc do nas mija się tu i ówdzie prawdziwe lepianki z gliny i chrustu, to w ostatnich latach powstało dookoła nas kilka rezydencji zamożniejszych Kameruńczyków. Jednym z sąsiadów jest na przykład obecny ambasador Kamerunu w Belgii, co czasami znacznie ułatwia nam załatwienie formalności wizowych. 

dzieci-w-kamerunie-6

Dom dziecka w Kamerunie, Fot. o. Dariusz Godawa OP


Warunki zamieszkania
Wróćmy jednak do naszego domu. Obydwa domy (właściwie jest to jeden budynek ze wspólnym dachem i otwartą, wielofunkcyjną przestrzenią wspólną) zostały wybudowane oczywiście dzięki wsparciu niezliczonych ludzi dobrej woli oraz prowadzonych przez nich firm. Pomoc polegała nie tylko na sfinansowaniu budowy naszego lokum, ale też np. na jego zaprojektowaniu. Dlatego też domy są według tego samego planu i posiadają po 11 pokoi, a w każdym z nich może zamieszkać do trojga dzieci. Zależy to od ich wieku: maluchy zmieszczą się na trzech piętrowych łóżkach, starsi już nie. Nastolatkowie mieszkają po dwóch (dwie), a najbardziej „zasłużeni” najstarsi pojedynczo. 

Dom ma dostęp do energii elektrycznej z sieci miejskiej (dość zawodnej, dlatego mamy niezależną instalację na 12V z akumulatorów oraz generator spalinowy), bieżącej wody i kanalizacji, co stanowi bardzo wysoki standard, jak na kameruńskie warunki. Jako ciekawostkę podam, że woda z naszej studni, przebadana przez Państwowy Zakład Higieny w Polsce, okazała się czystsza od wody butelkowanej z polskich sklepów. Teren, na którym znajdują się domy, jest ogrodzony, dzięki czemu domownicy mogą czuć się bezpiecznie. 

 

W domu obecnie mieszka około trzydzieściorga dzieci w różnym wieku, dwójka wspomagających mnie dorosłych i ja. Oczywiście, jest też miejsce dla gości, których zawsze chętnie witamy w naszych progach. Sytuacja w domu jest cały czas dynamiczna: jeśli warunki materialne rodziny poprawiają się, niektóre z dzieci mieszkających w naszym domu wracają do swoich bliskich. Jednak częściej zdarza się, że w kryzysowej sytuacji to my musimy przyjąć kolejne dziecko, nawet jeśli dom już pęka w szwach. Po prostu nawet najskromniejsze warunki w naszym Foyer Saint Dominique będą dla niego i tak lepsze od tego, co może mu zapewnić rodzina. 

Galeria (7 zdjęć)
Kamerun: nasze domy 
6 (100%) 3 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.