W krajach misyjnych, gdzie przebywa bardzo dużo protestantów kult maryjny należy do rzadkości. Gdy tylko ktoś zaczyna modlić się różańcem, protestanci zwracają mu na to uwagę. Jednak Maryja dokonuje tam kolejnych cudów a Jej kult szczęśliwie zaczyna się tam rodzić.

W sierpniu minie 6 lat od mojego przybycia do Czadu. Wkrótce po przyjeździe zorientowałem się, że kult maryjny jest tu bardzo słabo rozwinięty. Pamiętam dobrze, jak zaraz po moim przyjeździe w 2011 r. ojciec Joao poprosił mnie, abym wracając z Doby do Bodo, zabrał jednego z najstarszych katechistów w parafii. Po chwili jazdy naszym jeepem poprosiłem go, abyśmy odmówili różaniec. Mężczyzna był chętny do odmawiania i od razu zaczął od „Bawsi ge dara” (Ojcze nasz), dziesięciu „Lapya Marie” (Zdrowaś Maryjo) i „Mpitije Ala”(Chwała Ojcu). Po skończeniu pierwszej dziesiątki na nowo rozpoczął „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo”. Przerwałem mu wtedy modlitwę i poprosiłem, aby wymieniał tajemnice. Popatrzył na mnie i ze zdziwieniem zapytał, o jakich tajemnicach mówię. Kilka dni po tym wydarzeniu odbyła się formacja w Bodo dla ponad 100 katechistów z naszej parafii. Wyciągam różaniec i pytam: „Kto mi wytłumaczy, jak należy się nim posługiwać”. Nie usłyszałem odpowiedzi. Takie były bolesne „początki maryjne”.

Maryjnie odbić Czad

Wkrótce otworzyły mi się oczy, że to „ubóstwo maryjne” jest obecne nie tylko w naszej parafii, ale także w całej diecezji. Niedługo po wspomnianym spotkaniu katechistów pojechałem do Bendone, naszego diecezjalnego centrum formacji dla katechistów. Głosiłem tam katechezy o formach pobożności dla prawie 20 katechistów wydelegowanych niemal z każdej z 12. parafii diecezji Doba. Kiedy zacząłem opowiadać o kulcie maryjnym i modlitwie różańcowej, jeden z uczestników przerwał mi wykład i poprosił o głos. „Ojcze, to o czym mówisz, to coś nowego. Dlaczego tak mocno podkreślasz o Matce Najświętszej i o kulcie do Niej. My tak naprawdę boimy się pokazać, że kochamy Maryję. Jak tylko bierzemy różaniec do ręki, to protestanci zaraz nas wyśmiewają i wypominają, że mamy czcić tylko Boga. Ojcze, oni nam nieustannie powtarzają, że „Matka Boża to koperta, którą się wyrzuca, bo jedynie list jest ważny, czyli Jezus Chrystus” – powiedział. Kiedy skończył, inne słowa posypały się jak echo: „U nas w parafii jest tak samo…”. Ręce mi opadły, smutek serce przeniknął. Powiedziałem jednak sobie: „Do ataku. Musimy maryjnie odbić Czad”. Po tych 6. latach pobytu w Czadzie zrozumiałem, że protestanci, którzy są tu bardzo liczną grupą, zasiali nie tylko obojętność, ale i niechęć do Matki Najświętszej. Niestety, pasterze Kościoła katolickiego nie dostrzegli tego zagrożenia i nie przyszli z „maryjną odsieczą”.

Dzisiaj grupa misjonarzy kombonianów z o. Generałem Tesfaye Tadesse Gebresilasie

Nie lękajcie się. Otwórzcie drzwi Maryi!

Od roku 2014 przebywam w Ndżamenie, a jednym z moich miejsc duszpasterzowania jest więzienie. Pamiętam dobrze, jak rok temu mówiłem więźniom o Matce Najświętszej i zachęcałem do modlitwy na różańcu. Być może tak ich podbudowałem, że szatan za wszelką cenę chciał zgasić w nich zapał maryjny. W więzieniu jest bardzo liczna grupa protestantów, którzy zaraz po moim odejściu rzucili się z tysiącem argumentów przeciw Maryi i Jej pobożności, mówiąc „Jak Ona (Maryja), która zmarła, może wstawiać się za żyjącymi? Różaniec to nie modlitwa biblijna” itd. Tydzień później powróciłem tam, aby odprawić Mszę św. Katolicy przynieśli mi na kartce wszystkie argumenty, które „położyły ich na łopatki”. Po Mszy św. poprosiłem, aby przyszli również przeciwnicy Maryi, którzy zasiali niepokój i zniechęcenie. Zapomnieli o tym, że zaatakowali Polaka, który miłość do Najświętszej Panny, jak jego rodacy, wyssał z mlekiem matki. Maryja wszak wpisana jest niejako na zawsze w nasze DNA. Spokojnie, ale stanowczo, argument po argumencie, udowadniałem ważność Jej i Jej kultu. Oczywiście bez historii objawień, Jej cudów i maryjnego zwycięstwa pod Wiedniem w 1683 r. obejść się nie mogło. Najważniejszym moim przesłaniem były słowa: „Nie lękajcie się. Otwórzcie drzwi Maryi”. Na koniec nasi bracia protestanci przyznali się do niewiedzy i poprosili o cotygodniową formację pogłębiającą znajomość historii Kościoła i Matki Najświętszej.


Z Maryją przez Czad

Zaraz po przybyciu do Bodo w 2011 r. usłyszałem od ojca Joao o planie budowy groty Matki Bożej Fatimskiej. Rok później postanowiliśmy nie tylko wybudować grotę, ale pielgrzymować z Jej figurą po naszych wioskach. W przeddzień rocznicy objawień w Fatimie, zgromadziliśmy ok. 1500 wiernych, aby dokonać aktu konsekracji naszej groty i poświęcenia parafii Niepokalanemu Sercu Maryi. I tak się zaczęło. Później rozpoczęliśmy „odbijanie” byłego sanktuarium maryjnego w diecezji. Kapucyni w latach 70. aż do lat 90. próbowali stworzyć w Bebo sanktuarium diecezjalne, ale po roku 1989 projekt ten podupadł. Jednak od roku 2012 stał się jakby cud maryjny. Na nowo nastąpiło ożywienie, na nowo pielgrzymki… Pamiętam, że w roku 2013 była nas tam garstka. Teraz z każdej parafii w diecezji coraz więcej wiernych przybywa do sanktuarium Pani Wszystkich Narodów, a w przeciągu ostatnich 3 lat wzniesiono tam zaplecze dla pielgrzymów, a także kościół. „Do Częstochowy prowadzisz nas, do Częstochowy przez pola, las”. Moi Drodzy, sądzę, że każdy, kto się choć raz wybrał na ten wspaniały pielgrzymkowy szlak na Jasną Górę Zwycięstwa, odkrył wielkie pielgrzymkowe skarby. Tak bardzo brakuje mi tu takiego pielgrzymkowego narodowego szlaku. Jakże mi brak tego maryjnego serca narodu, gdzie Matka prosi, aby się oddać w Jej matczyną opiekę. A Ona, oczywiście, poprowadzi do Syna, jak to zawsze czyniła.

Pelegrynacja MB Fatimskiej w Bodo.

Przyjdźcie do Maryi wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście

W grudniu 2015 r. ukończyliśmy budowę groty maryjnej w naszej parafii Zmartwychwstania Pańskiego w Sao, w Ndżamenie, której proboszczem jest ojciec Saturnin. Jeszcze przed rozpoczęciem budowy groty fatimskiej poprosił mnie, abym wraz z jej powstaniem dokonał razem z wiernymi aktu konsekracji Jezusowi przez ręce Maryi. Dwa miesiące później, wspólnie z parafianami rozpoczęliśmy dni przygotowujące do poświęcenia się Jezusowi przez ręce Maryi według reguł podanych przez św. Ludwika Marię Grignon de Montforta. Oddaliśmy się Chrystusowi poprzez Maryję, odnawiając przyrzeczenia chrzcielne i powtarzając nasze totus Tuus (cały Twój). Dziś widzę, że był to moment przełomowy dla parafii. Kilka tygodni później grupa parafian przyszła do mnie i powiedziała, że nigdy wcześniej tak długo i intensywnie nie modliła się i pragnie kontynuować tę modlitwę. „Ojcze, zasmakowaliśmy modlitwy i co teraz?” – powiedzieli. Zaczynał się właśnie maj, dlatego zachęciłem ich do odmawiania różańca i Litanii Loretańskiej. Potem nadszedł czerwiec, a oni codziennie po Mszy św. przychodzili do groty i dalej się modlili. Powiedziałem więc, aby zaczęli odmawiać litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Potem był lipiec, a ja zaproponowałem Litanię do Krwi Chrystusowej… I tak się zaczęło. Teraz dzień w dzień po Mszy św. wierni gromadzą się na modlitwę, nabożeństwa. Po jednej z Mszy św. jeden parafianin wstał i powiedział: „Drogi księże, wraz z powstaniem groty maryjnej odkryliśmy cudowne skarby pobożności i dziękujemy Bogu i Matce Najświętszej za te łaski”. Tak, Maryja jest naszą ukochaną Matką. Ona zna nasze serca i pragnie, abyśmy nieustannie do Niej przychodzili i zanosili nasze „smutki, radości i blaski”. Ona zaniesie je przed majestat swego ukochanego Syna.

Mała tajemnica fatimska

Z Czadem związana jest pewna zagadka, rzec by można „tajemnica fatimska”. Nie chodzi tu jednak o jedną z trzech tajemnic, ale o wiele różnych fatimskich „zbiegów okoliczności”. W roku 2013 w Bodo powstała grota fatimska. Zaraz po niej, w 2014 r., w Dobie i w Ndżamenie, w naszym domu prowincjalnym kolejne dwie. Rok później w Ndżamenie w parafii Sao także fatimska, w 2016 r. w Abeche, a w obecnym w Ndżamenie w parafii Dembe. Na ukończeniu jest też grota fatimska w Ndżamenie przy parafii Kabalaye, a kolejne cztery czekają na realizację w Dobie przy katedrze, w Bailli, w Bousso, w Sarh Begou… A 13 lutego br., czyli dość niedawno, w 12. rocznicę śmierci Łucji, widzącej z Fatimy, ojciec Joao, z którym niegdyś pracowałem w Bodo, przyleciał z Portugalii i przywiózł nam „tajemniczy prezent”. W Fatimie otrzymał pojemnik z ziemią z objawień fatimskich z roku 1917. Dostał ją od świeckiej osoby konsekrowanej, której dziadek uczestniczył w objawieniach i zebrał tę ziemię z miejsca objawień. Ziemia z Fatimy z 1917 r. przybyła do Czadu… Jak to zrozumieć? Czyżby Matka Najświętsza przesyłała nam uświęconą ziemię, aby połączyła się z naszą? W setną rocznicę Jej objawień taki prezent, taka „tajemnica”….

Pelegrynacja MB Fatimskiej w Bodo.

Tekst: o. Sebastian Chmiel, Kombonianin.

Nie lękajcie się. Otwórzcie drzwi Maryi!
6 (100%) 4 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze