Przedstawiliśmy już wszystkich mieszkańców Domu Pokoju w Betlejem. W dużej mierze też opisaliśmy się czym poszczególne osoby się zajmują. A jakie są nasze obowiązki? O tym powiemy dziś nieco więcej.

Pierwszy plan, czyli zajęcia z małymi mieszkańcami domu

Nasza praca nie ogranicza się wyłącznie do zajęć z dziećmi. Owszem pomagamy podopiecznym w lekcjach, wspólnie bawimy się czy pilnujemy wykonywania codziennych obowiązków. To bardzo ważne dla nas zajęcie, które pochłania nasze popołudnia i wieczory, a także całe piątki, które są tutaj obok niedzieli dniem wolnym od nauki, więc dzieci są przez cały dzień w domu.
Udało nam się opracować konkurs z nagrodami za porządki po posiłkach. Odrobiliśmy już sporą ilość zadań domowych, niektórych podopiecznych udało nam się przekonać, aby pomimo braku zadania domowego spróbowali poćwiczyć czytanie po angielsku. Rozegraliśmy sporą ilość partii w różne gry planszowe, kilka meczów piłki nożnej, a nawet udało nam się nauczyć dzieci grać w badmintona.

Drugi plan, czyli

O chwilach spędzonych z dziećmi ciekawie się opowiada i ładnie wyglądają one na zdjęciach. Jednak te zajęcia jednak stanowią tylko pewną część naszego dnia od godziny 14:00 – gdy dzieci wracają ze szkoły, do 19:30 – gdy modlitwą kończymy każdy dzień. Pozostały czas poświęcamy na proste prace domowe – mniej efektowne, ale równie ważne.
Dom bowiem przyjmuje wielu gości – dzieci, które są jego stałymi mieszkańcami, grupy pielgrzymów z Polski, które przyjeżdżają do tutejszej kaplicy na Mszę Święta, pielgrzymów, którzy u sióstr zatrzymują się podczas pobytu w Ziemi Świętej. Aby móc służyć wszystkim dom musi być odpowiednio przygotowany, co wymaga niemałego wysiłku. To naprawdę ogrom pracy dla dwóch sióstr, w związku z czym pomagamy, jak tylko możemy. Dość mocno rozgościliśmy się w kuchni. Kilka razy w tygodniu gotujemy obiad dla dzieci. Pobiliśmy rekord smażąc 100 naleśników, udało nam się ugotować wielki gar ryżu bez przypalania, spróbowaliśmy sił nawet w potrawach arabskiej kuchni smażąc falafele i w ogóle ćwiczymy umiejętności gotowania na tak dużą ilość osób. Czasem przygotowujemy też dzieciom aseruneh, czyli podwieczorek. Tutaj królują różnokolorowe galaretki, a także baluza – arabskie ciasto z budyniu na podkładzie z pokruszonych ciasteczek.

W wolnych chwilach sortujemy też dary, które siostry dostają od pielgrzymów. Wiele z grup, które opuszczają Ziemię Świętą zostawia paczki z rozmaitą zawartością – żywnością, kosmetykami, lekami czy też ubraniami. Czasem są to rzeczy nowe, ale często nie – jednak u sióstr elżbietanek nic się nie może zmarnować i wszystko udaje się z powodzeniem wykorzystać. Dzięki takim paczkom siostry praktycznie nie muszą kupować do domu np. słodyczy, kosmetyków czy herbaty 😉 Aby jednak zrobić z tych rzeczy użytek musimy je odpowiednio podzielić, a potem włożyć do odpowiedniego pudełka, tak aby potem móc łatwo znaleźć to co potrzebne.

Sporo czasu zajmują też porządki. Przy takiej grupie dzieciaków wszystko w okamgnieniu pokrywa się brudem a jadalnia po kilku posiłkach wygląda, jak pole bitwy. W związku z powyższym gdy kończymy porządki w jednym końcu domu już trzeba zaczynać w innym.
Jak widać misja tutaj to nie tylko praca z dziećmi. Aby móc prowadzić taki dom potrzebna wykonać szereg innych czynności, dzięki którym miejsce to może służy podopiecznym i być im przyjazne. No, a jak się macha miotłą czy też gotuje ryż nie tylko dla siebie, ale dla takiej gromadki to i zapał i satysfakcja większe! A że kwalifikacji wielkich do tego nie potrzeba to zapraszamy na wolontariat!

Tekst: Jacek Żuk / swm.pl.

Oceń ten artykuł


źródło: Jacek Żuk

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«

Wasze komentarze