Jaka jest Panama? Jaki jest Kościół w Panamie? Bez wątpienia to miejsce bardzo zróżnicowane pod wieloma względami – zarówno geograficznie, jak i kulturowo. Ten mały, liczący niespełna cztery miliony mieszkańców kraj, jest miejscem, w którym łączą się dwa oceany – Atlantycki i Spokojny oraz dwa kontynenty amerykańskie.

Łączy to wszystko Kanał Panamski, którym od lat dziewięćdziesiątych administrują już sami Panamczycy. Niedawno został on poszerzony i umożliwia przepłynięcie największym statkom z całego świata. To Kanał Panamski jest głównym motorem, który napędza tutejszą gospodarkę i sprawia, że jest to kraj najbardziej stabilny i najlepiej rozwinięty gospodarczo w całej Ameryce Środkowej.

Zarówno w stolicy, jak i w prowincjach centralnych wiara i Kościół, dzięki prężnej działalności zakonów i wywodzących się z nich misjonarzy, rozwinęły się bardzo dynamicznie przez ostatnie stulecia. Miały one też wielkie znaczenie i położyły fundamenty pod edukację oraz rozwój kultury w tym kraju. Jeszcze dzisiaj, kiedy jest już wiele uniwersytetów należących do państwa, zdecydowana grupa wykształconych ludzi uczyła się w szkołach i uczelniach katolickich. Parafie wypełnione są różnego rodzaju grupami pastoralnymi oraz zorganizowanymi duszpasterstwami. Na terenach bardziej odległych dużą rolę odgrywają sanktuaria oraz tradycja. Jest to Kościół młody, żywy i dynamiczny, w którym pojawia się coraz więcej powołań.

Istnieją też regiony, takie jak np. Darién graniczące z Kolumbią lub Bocas del Toro przylegające do Kostaryki, czy niektóre regiony centralne leżące bliżej Atlantyku, gdzie rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. To jakby dwa różne światy, zarówno pod względem kulturowym, historycznym, jak i religijnym. Tutaj głównie mieszkają biedni Indianie, którzy zorganizowani są w tzw. Comarcas. Są to terytoria wyłącznie indiańskie, oparte na ich własnych prawach i zarządzane przez tzw. Caciques, czyli wodzów. To bardzo hermetyczne środowiska, które jednak bronią swoich praw i wszyscy muszą się z nimi liczyć. Oczywiście nie jest niełatwo ich ewangelizować.

Tym, co chyba nie do końca sobie uświadamia przeciętny mieszkaniec Europy, jest fakt, że oprócz lądu stałego, kraj ten to też wyspy. Niektóre z nich tworzą całe archipelagi. Najbardziej znanymi są San Blas i Bocas del Toro.


Od czterech lat mieszkam i posługuję właśnie na archipelagu Bocas del Toro. Jest to miejsce nazywane przez niektórych „rajem na ziemi” ze względu na jego niezwykłe piękno, ale też miejscu, w którym chrześcijaństwo pojawiło się zaledwie sto lat temu. Jest to zatem dość trudny teren misyjny. I w żaden sposób nie można chrześcijaństwa w Polsce, liczącego ponad 1050 lat, zestawiać z rzeczywistością Panamy. Nawet przyroda pomogła w oddzielaniu tej prowincji Panamy od reszty kraju, ponieważ naturalną granicę stanowią wysokie góry. Zaś droga, która obecnie łączy ten rejon z resztą kraju ma zaledwie piętnaście lat. Wcześniej można było tutaj dotrzeć jedynie samolotem lub statkiem. Jest to malowniczy teren o wilgotnym klimacie, pełnym zieleni i maleńkich indiańskich wioseczek rozsianych w górach i na różnych wyspach. W ostatnich latach rozwija się tutaj bardzo dynamicznie turystyka, która w bardzo szybkim tempie zmienia obraz tych do niedawna dziewiczych wysp.

Katolicy stanowią tutaj mniejszość. Dwa stulecia wcześniej przybyli tu baptyści, metodyści i inne kościoły o podłożu protestanckim. Pastoralnie jest to bardzo trudny teren. Niemal 80% ludności stanowią Indianie Ngobe, bardzo obojętni religijnie, a na dodatek w ostatnich dziesięcioleciach bombardowani przez różnego rodzaju sekty. Na wyspie liczącej sześć tysięcy ludzi mamy wybudowanych i czynnych szesnaście różnego rodzaju świątyń. Pomimo że jest to misja, która liczy już ponad sto lat, ciągle brak większych owoców. Jeden z misjonarzy naszej prałatury, który przepracował w tym miejscu czterdzieści lat, ciągle powtarza, że jako Kościół urodziliśmy się tutaj wczoraj. Dlatego jest potrzeba kontynuacji i dalszych misji na tym terenie. Jeden sieje, drugi zbiera. Cieszymy się, że być może kiedyś ten trud, przy Bożej pomocy, przyniesie konkretny wzrost. Jednocześnie mieszkańcy Bocas o karaibskich korzeniach urzekają serdecznością i gościnnością, przejawiającą się nawet w drobnych gestach, jak wskazanie drogi na plażę czy pomoc w wyjściu z łódki na molo. Z takich prostych gestów życzliwości składa się życie.

Tak więc na stałym lądzie, gdzie pierwsza diecezja została erygowana w już w 1513 r., a zatem chrześcijaństwo liczy już ponad 500 lat, sposób przeżywania wiary jest inny. W związku z tym stopień zakorzenienia wiary, jej wyrażanie i przekładanie na życie jest odmienne niż na wyspach i w regionach położonych daleko od znanego nam świata. Warto podkreślić, że oba te światy, choć są bardzo różne, mają element wspólny – wspaniałych, pełnych energii młodych ludzi. To oni wypełniają kościoły. W ostatnim, krajowym spotkaniu młodzieży uczestniczyło około 8500 młodych ludzi. Były to cztery dni radosnego dzielenia się swoim doświadczeniem Pana Boga. Organizatorzy liczą na to, że Światowym Dniom Młodzieży w Panamie towarzyszyć będzie taka sama, bardzo radosna atmosfera, a serca młodych ludzi napełni miłość. Bo Bóg jest miłością.

Panamski raj na ziemi
6 (100%) 5 ocen.


Tagi

Panama

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze