Ewangelia często zaskakuje. Czy to nie dziwne, że prześladowani powinni czuć się szczęśliwi?

„Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami” (Mt 5, 11-12). To naprawdę szokujące słowa. Mamy się cieszyć, kiedy ludzie nami pogardzają? Mamy się cieszyć z prześladowań? Po ludzku trudno to przyjąć. Prześladowanie jest jednak dla nas znakiem, że idziemy drogą świętych i proroków, którzy byli przed nami. Nie ma większego szczęścia niż dążenie do świętości. Mimo cierpienia. Nie oznacza to jednak, że mamy być obojętni na pojawiającą się przemoc. Naszym obowiązkiem jest solidarność wobec prześladowanych.

W minioną niedzielę obchodziliśmy w Kościele Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym. Odbyło się wiele kongresów, spotkań i akcji medialnych. Statystki, które pojawiają się w raportach są co najmniej alarmujące. Organizacja „Open Doors” szacuje, że około 100 milionów ludzi w ponad 50 krajach świata jest prześladowanych z powodu tego, że wierzą w Jezusa Chrystusa. Na co dzień chyba nie zdajemy sobie sprawy z powszechności tego zjawiska. Myślimy, że to pojedyncze przypadki gdzieś na końcu świata. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej. Radio Watykańskie podaje, że co pięć minut gdzieś na świecie ginie człowiek z powodu wyznawania wiary chrześcijańskiej. W Syrii oraz Iraku tysiące ludzi musiały uciekać ze swoich domów w obawie przed tzw. Państwem Islamskim. Ich życie jest zagrożone przez to, że wierzą.

Wielu z nich, mimo zagrożenia, trwa przy Chrystusie. Do pierwszych zabójstw chrześcijan doszło w 2006 r. Zaczęto palić i niszczyć świątynie oraz budynki kościelne w centrach irackiego chrześcijaństwa: w Bagdadzie i Mosulu. Ataków nie ustrzegły się także małe miejscowości, zamieszkałe przez chrześcijan. Celem Państwa Islamskiego jest usunięcie z terenów Iraku i Syrii chrześcijan oraz przedstawicieli innych mniejszości religijnych. Wymierzane są kary za brak odpowiedniego stroju, godnego muzułmanów. Niejedna chrześcijanka zapłaciła życiem za brak hidżabu.

Nasza solidarność i modlitwa mogą zdziałać bardzo dużo. Podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie dużą popularność zyskała dziewczyna z Aleppo, która podczas krótkiego wywiadu zaznaczyła, jak ważna dla chrześcijan mieszkających w Syrii jest właśnie nasza modlitwa. Może wydawać się, że to wątła broń wobec tak radykalnej przemocy, ale to nieprawda. Jako chrześcijanie mamy nieco inną perspektywę. Jednym okiem spoglądamy już w życie wieczne, dlatego to właśnie ratowanie dusz jest naszym priorytetem. „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą” – czytamy w Ewangelii św. Mateusza.

Nie możemy jednak zapomnieć o modlitwie za prześladowców. Oni potrzebują szczególnie silnych starań z naszej strony. Nie pozwólmy, aby zrodziła się w nas wola odwetu, czy zemsty. Naszym zadaniem jest polecanie Bogu także tych, którzy nas prześladują i są naszymi nieprzyjaciółmi. Kto wie, może nasze wybaczenie i modlitwa przyczynią się do nich nawrócenia i zaprzestania przemocy.

fot. EU Humanitarian Aid and Civil Protection, flickr.com

Błogosławieni prześladowani
6 (100%) 6 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze