„O egzorcyzmach na spokojnie” – to temat spotkania, które zorganizowała wspólnota „Pójdź za mną” przy warszawskiej parafii pw. Wszystkich Świętych. A ja bym ten tytuł zmienił i nadał mu brzmienie: „O egzorcyzmach na wesoło”. Bo momentami było wesoło!

W diabła należy wierzyć i pozostać optymistą

Tak, nie pomyliłem się. Ojciec paulin Marcin Ciechanowski przyjechał do Warszawy z Częstochowy. Na co dzień mieszka, pracuje i modli się na Jasnej Górze. Jest bardzo pogodnie usposobionym człowiekiem. Można by pomyśleć, że ktoś, kto wypędza złe duchy, jest poważny, może zgorzkniały, zasępiony i ponury. O. Marcin to przeciwieństwo tych cech. Tryska energią, humorem, z nadzieją patrzy w przyszłość i sam o sobie mówi: – Jestem prostym ojcem, nie jestem teologiem. Robię tylko to, do czego posłał mnie Bóg. Sam nawet żartował, że o diabłach na kazaniach i spotkaniach mówi rzadko, tylko gdy go o to wyraźnie poproszą. Pasjonuje się Słowem Bożym i to jest jego „siła napędowa”, choć jak zaznaczył – o diable należy co nieco wiedzieć i w niego wierzyć. Jeżeli policja nie wierzy w złodzieja, to złodziej będzie bezkarny. Tak samo w przypadku złego ducha – mówił paulin.
Wracając do usposobienia ojca Ciechanowskiego. Skąd wynika optymizm ojca egzorcysty? Z tego, że wie, że nie ma niczego i nikogo silniejszego od Boga. Diabeł jest potężny, ale ostatecznie nie jest w stanie zwyciężyć w walce z Bogiem. Ta prosta prawda to fundament pracy ojca i fundament jego wiary. Dobrze by było, gdyby i nasze życie było zbudowane na takich fundamentach.

Diabeł to zły pies na łańcuchu

Wiemy już, jaki jest o. Marcin. Teraz o tym, co mówił i na jakie pytania odpowiadał.

Kiedy możemy być opętani przez złego ducha?

Zniewolić można się wszystkim: używkami, przyzwyczajeniami, drugim człowiekiem. Jednak, jak zaznacza o. Ciechanowski, z opętaniem przez złego ducha spotkał się tylko w przypadku kultywowania satanizmu. – Nie opęta nas zły duch przez to, że przeczytaliśmy „Harry’ego Pottera” – ironizował ojciec, ale chciał uświadomić, że zniewolenie, uzależnienie w większości przypadków nie oznacza jeszcze opętania. – Diabeł jest jak zły pies, ale na łańcuchu – mówił. – To od nas zależy, czy go z tego łańcucha spuścimy i dostanie się do naszego życia.

Zły duch miesza w poznaniu dobra i zła

To już się stało w raju, przy drzewie poznania dobra i zła. Podobnie jak w raju, tak teraz my, tu na ziemi, musimy się określić. Czy chcemy dobra, czy zła: albo–albo. Bóg od nas tego wymaga. Nie można więc chodzić do Kościoła i jednocześnie do wróżki (choć sama wizyta u wróżki nie prowadzi od razu do opętania!). Nie można być kapłanem i prowadzić podwójnego życia, itd. Itd. Diabeł próbuje nam wszystko relatywizować. Chce, byśmy to my sami ustalali zasady, którymi będziemy się kierować, a to zawsze prowadzi nas na manowce.

Czym dokładnie jest egzorcyzm?

To liturgia. Może jej dokonać tylko osoba duchowna. Władzę wypędzania złych duchów w danej diecezji ma tylko biskup. Jednak z tej racji, że sam nie mógłby pomóc wszystkim, ceduje ją na innych duchownych. Egzorcyzm musi by poprzedzony kilkoma koniecznymi warunkami, bo – jak podkreślał paulin – trzeba być przede wszystkim roztropnym i ostrożnym. Nie można zbyt łatwo uwierzyć, że jest się opętanym. Trzeba odróżnić chorobę psychiczną od opętania. – To Bóg daje nam lekarzy i z ich porad też musimy korzystać – mówił o. Ciechanowski.
Czym innym jest modlitwa o uwolnienie, którą można poprzedzić egzorcyzm. Prowadzą ją również świeccy. Egzorcyzm to liturgia i ostateczność. Osoba opętana przejawia najczęściej kilka charakterystycznych objawów. Wypowiada na przykład wiele słów w nieznanym sobie języku, chociażby po łacinie. Ojciec opowiadał historię o tym, jak kiedyś w obecności złego ducha czytał tekst po łacinie. Pomylił się, a diabeł – ustami opętanego – zwrócił mu na to uwagę. – To bardzo bezpośredni kontakt – zaznaczył egzorcysta. Osoba opętana „wyjawia też sprawy dalekie i ukryte”, co znaczy, że wie o sprawach, o których w normalnych warunkach wiedzieć nie powinna. Przejawia też siłę nieproporcjonalną do wieku i swoich wcześniejszych możliwości. Co ważne – awersja do rzeczy sakralnych nie jest objawem złego ducha. Może tylko towarzyszyć opętaniu. Jeśli ktoś nie lubi chodzić do kościoła, ziewa przy modlitwie i jak przysłowiowy diabeł boi się święconej wody – to jeszcze za mało, by być opętanym.

Nie ma się czego bać

Wiele razy powtarzał to podczas spotkania o. Marcin Ciechanowski. – Diabeł nic nie może bez woli Boga – mówił. I Bóg posługuje się diabłem, także przez opętanie. Na pierwszy rzut oka może wydawać się nam to dziwne i kłócące się z Bożym Miłosierdziem. – Jest w tym jednak głęboki sens – przekonywał paulin. Bóg posłużył się diabłem, umierając na krzyżu dla naszego zbawienia. To nie ludzie, to nie Żydzi zabili Chrystusa – kontynuował egzorcysta – ale diabeł, ludzkie złe czyny. Jednak Jezus, przez śmierć, nas odkupił od zła wiecznego, od działania diabła, dlatego zły duch tak bardzo Boga nienawidzi. Diabeł stał się narzędziem w dziele zbawienia. Warto to sobie uświadomić!
Bóg niekiedy posługuje się diabłem, gdy inne środki zawodzą. Gdy ktoś notorycznie grzeszy, szkodzi innym ludziom, Bóg niekiedy może posłużyć się złem, by uświadomić człowiekowi, jak marnie żyje. Celem Boga jest nawrócenie człowieka i zrobi wszystko, by człowieka na tę drogę sprowadzić. Niekiedy musi to zrobić przez chorobę, niepowodzenie, niekiedy nawet przez działanie złego ducha. – Najważniejsze jest to, że nie ma ludzi nie do nawrócenia. To jest główna dewiza w mojej posłudze – powiedział na zakończenie spotkania o. Marcin Ciechanowski.

Tarcza antyrakietowa

Co zrobić, by ustrzec się od działania złego ducha? To pytanie powtarzało się w czasie spotkania wiele razy. Ojciec ma jedną prostą radę – być blisko Chrystusa. Przypomniał historię dr Wandy Półtawskiej, która przeżyła wielkie zło w czasie II wojny światowej. Gdy pewnego razu przyszła do spowiedzi, usłyszała od księdza: przychodź codziennie do Jezusa, najlepiej na Mszę św. On ci pomoże. Tym księdzem był Karol Wojtyła. My często słyszymy „przyjdź do nas, my ci pomożemy” od samych księży, od wielu grup wsparcia (także świeckich). Oczywiście niekiedy warto skorzystać z ich pomocy, ale to właśnie Msza św. jest najlepszą modlitwą o wyzwolenie. Gdy będziemy blisko Chrystusa, nic nam nie grozi. Będziemy upadać, ale diabeł nie zagrozi nam w ten najgorszy możliwy sposób. – Diabeł jest na swoim terytorium i dopiero wtedy, gdy przez satanizm, okultyzm, wejdziemy na jego teren, możemy zostać opętani – mówił egzorcysta.
Będziemy grzeszyć, bo któż z nas jest bez grzechu? – pytał paulin. Celem numer jeden dla chrześcijanina ma być miłość do Boga, nie życie bez grzechu. Przecież święci niekiedy w swoim życiu byli zatwardziałymi grzesznikami. Bóg jednak doceniał ich miłość do niego, to że do niego nieustannie wracali. My musimy chcieć kochać Boga, a dzięki tej miłości nie będziemy grzeszyć. Taka powinna być droga, w takim kierunku, nie odwrotnie. – A ta miłość do Najwyższego będzie naszą najlepszą tarczą antyrakietową przed pociskami złego ducha. Bóg nas obroni. Nie bójmy się! – mówi ojciec Marcin Ciechanowski z Jasnej Góry.

Bóg posługuje się diabłem czyli o egzorcyzmach  
6 (100%) 1 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.