Przyjmowanie uchodźców do Europy to bardzo zły pomysł. Po co wyrywać ludzi z ich ziemi, kiedy można pomóc im odbudować ich kraj? To znacznie lepsze z ekonomicznego punktu widzenia – powiedział bp Antoine Chber z Tartus w Syrii.

Bp Chber odwiedził Polskę na zaproszenie Papieskiego Stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”, by wziąć udział w 9. Dniu Solidarności z Kościołem Prześladowanym, który Kościół katolicki obchodzi w niedzielę.

W Europie toczy się dziś dyskusja, czy ważniejsze jest pomaganie uchodźcom i migrantom, którzy przybywają do granic Europy, czy lepiej jest pomagać ofiarom wojny na miejscu, w Syrii? Jakie jest zdanie księdza biskupa?

Bp Chber: Złoszczę się, kiedy słyszę ludzi mówiących, żeby przyjmować uchodźców do Europy. Moim zdaniem to bardzo zły pomysł. Spotkałem wielu z nich, w wielu europejskich krajach, i wszyscy oni byli nieszczęśliwi, wystraszeni, nie mogli się odnaleźć w nowej kulturze, byli daleko od swoich rodzin, mieli problemy z nauką języka. Trzeba zrozumieć, że przybyszom z Bliskiego Wschodu trudno jest zaadaptować się do życia w zachodnim społeczeństwie. Dlaczego wyrywać ludzi z ich ziemi, kiedy można pomóc im odbudować ich kraj? To znacznie lepsze pomagać im na miejscu, także lepsze z punktu widzenia rachunku ekonomicznego, ponieważ za taką samą sumę pieniędzy można pomóc dziesięć razy większej liczbie osób na miejscu, niż sprowadzając ich do Europy.

Nie można też zapomnieć o groźbie terroryzmu, która wiąże się z niekontrolowanym napływem ludzi niewiadomego pochodzenia. Uważam, że Europa jest naiwna przyjmując uchodźców bez kontroli, nie znając ich intencji, kultury i przekonań.

Kolejny problem: Europejczycy zakładają, że wszyscy myślą tak samo, jak oni. My chrześcijanie szanujemy każdego człowieka, bez względu na pochodzenie, kulturę, kolor skóry itp. Ale czy nie jest naiwne zakładanie, że wszyscy ludzie na całym świecie myślą w podobny sposób? To jest największy błąd zachodnich społeczeństw.

bp Antoine Chber

Jak wygląda obecna sytuacja chrześcijan w Syrii?

Większość chrześcijan żyjących w Syrii, podobnie jak większość Syryjczyków innych wyznań, przeniosła się w rejony, gdzie nie toczą się walki. Jesteśmy jedynym wyznaniem w Syrii, które nie posiada własnych bojowników, ani własnej ziemi. Chrześcijanie są rozproszeni po całym terytorium Syrii. Podobnie jak reszta narodu syryjskiego, chrześcijanie rozpaczliwie potrzebują pomocy innych narodów, żeby przetrwać.

Głównym problemem jest dewaluacja syryjskiej waluty, która od początku wojny dwunastokrotnie straciła na wartości w stosunku do dolara. Teraz syryjskie rodziny muszą przeżyć za mniej niż 50 dolarów miesięcznie, co jest praktycznie niemożliwe. Brakuje żywności, lekarstw, środków czystości – właściwie wszystkiego.

Czy chrześcijanie przetrwają w Syrii?

Przed wojną chrześcijanie stanowili ok. 6 proc. wszystkich Syryjczyków. Obecnie jest ich mniej niż 4 proc. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że tak drastyczny spadek jest alarmujący, że niedługo chrześcijanie znikną z tej ziemi. Pomimo to wydaje mi się – opieram swoje przekonanie na Biblii – że wystarczy, jeśli zostanie choć ten mały „zaczyn”, który pozostanie wierny Bogu. Z tego małego ziarenka może odrosnąć cała roślina. Historia pokazuje, że Kościół tam, gdzie jest prześladowany, staje się bardzo silny i pełen życia. Bo w czasie prześladowań chrześcijanie jeszcze mocniej trzymają się Jezusa, a to właśnie Jego obecność między nami sprawia, że Kościół rośnie.

Dlaczego obecność chrześcijan w Syrii i na Bliskim Wschodzie jest taka ważna?

Ponieważ żyjemy z muzułmanami od wieków pod wspólnym niebem, umiemy się z nimi porozumieć w ich języku. Tym samym, jesteśmy jedynymi ludźmi, którzy mogą zanieść Ewangelię do świata arabskiego. Na Bliskim Wschodzie jest 300 mln Arabów. Nie chodzi o to, że chcemy ich wszystkich nawrócić na chrześcijaństwo, nie to jest naszym celem. Ale chcemy mieć możliwość przekazania im kilku elementów chrześcijańskiej moralności. Czy jest coś złego w tym, że chcemy pokazać im, że należy robić dla innych to, co chcemy, żeby oni robili dla nas? Albo, że trzeba kochać bliźnich tak, jak kochamy siebie?

Co można zrobić, żeby pomóc ofiarom wojny w Syrii?

Najważniejsze dla nas to odbudować w Syrii system edukacji. Wszystkich proszę: pomóżcie nam odbudować zbombardowane szkoły. Pieniądze na ten cel można przekazać za pośrednictwem organizacji takich jak Caritas Polska czy Papieskie Stowarzyszenie „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”. Jeśli to możliwe, pomóżcie nam także odbudować szpitale. Większość Syryjczyków nie może pokryć podstawowych wydatków takich jak czynsz i jedzenie, nie stać ich na opiekę medyczną. Przy tej okazji chciałbym podziękować polskiemu rządowi, który przekazał 1,5 mln euro na syryjskie szpitale. Dzięki temu programowi, wielu Syryjczyków rannych wskutek działań wojennych, których nie było stać na zabiegi konieczne dla ratowania życia i zdrowia, mogli podjąć leczenie i poddać się operacjom, na które czekali często kilka lat.

Rozmawiała: Iwona Żurek

Oceń ten artykuł


źródło: PAP

Tagi

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.