Jeśli Kościół nie będzie obecny w mediach elektronicznych, utraci ważną część realiów życia ludzi. Dlatego nieustannie musi się zastanawiać, co to znaczy żyć w świecie zmieniającym się kulturowo. Podkreślił to w rozmowie z austriacką agencją katolicką Kathpress sekretarz Papieskiej Rady Kultury, bp Paul Tighe.

Pochodzący z Irlandii hierarcha uczestniczył w tych dniach w konferencji „Chrześcijaństwo i medialność” zorganizowanej we Frankfurcie nad Menem przez Instytut Kościół Powszechny i Misje. 

Podczas konferencji bp Tighe mówił o tym, jak może wyglądać „misja na cyfrowym kontynencie”. Jego zdaniem głoszenie Ewangelii jest próbą dzielenia się darem radości z innymi ludźmi. “Centrum naszej misji jest osoba” – zaznaczył bp Tighe. Jezus przyniósł ludziom łaskę, ukojenie i sprawiedliwość i tymi realiami sam żył. Gość z Watykanu apelował o autentyczny styl komunikowania, który będzie traktował ludzi poważnie i będzie pełen miłosierdzia. “Przecież nie staramy się poruszać ludzi, żeby zgłaszali do czegoś swój akces ale zapraszamy ich do wejścia na drogę życia” – powiedział.

Bp Tighe zwrócił też uwagę, że wielu ludzi nie rozumie języka Kościoła, który jest zbyt poważny i zbyt intelektualny. Stąd też hierarcha opowiedział się za akceptującym stylem języka, który „czasem może zaskoczyć”. – Nie oczekuje się od nas, żebyśmy tryskali humorem, ale jeśli żartujemy, ludzie traktują to także poważnie” – powiedział z „przymrużeniem oka” rozmówca Kathpressu.

Dlatego – dodał – Kościół powinien być gotów na to, aby zwracać uwagę, jak jest przyjmowany przez wiernych. Media społecznościowe pozwalają na natychmiastową reakcję i pokazują, co jest dla ludzi ważne. Chodzi o to, aby na bieżąco uczestniczyć w trwającej debacie, „zamiast odpowiadać na pytania, których nikt nie stawia”.

Podstawowym instrumentem komunikacji są ludzie, którzy pragną przekazywać dalej Dobrą Nowinę, jednak “jeśli ta osoba nie jest autentyczna i szczera, nikt nie będzie jej słuchał”. Zdaniem bp Tighe duszpasterze powinni się zastanowić, jak używać mediów społecznościowych. Nie każdy ksiądz musi umieszczać swoje kazanie na Youtubie, nie każdy też może być użytkownikiem Twittera. Wprawdzie można się czegoś nauczyć od „Megachurches” – wolnych Kościołów – które potrafią w sposób bardzo profesjonalny korzystać z mediów elektronicznych, jednak szum medialny wokół nich, silnie oparty na emocjach, „nie jest drogą katolicką”.

Pytany o opinię o poświęconym papieżowi nowym filmie Wima Wendersa pt. „Papież Franciszek. Człowiek słowa” bp Tighe uznał, że to bardzo dobry pomysł. Wyraził nadzieję, że film może pomóc wielu ludziom, również stojącym z dala od Kościoła, spojrzeć na świat oczami Franciszka. „Papież przypomina Kościołowi, że jego istotą jest przede wszystkim to, aby w sposób wiarygodny dawać świadectwo miłości Bożej do ludzi” – powiedział bp Tighe. Zwrócił też uwagę, że reformy strukturalne w Watykanie są ważne, jednak prawdziwą reformą, jaką zainicjował Franciszek w Kurii Rzymskiej jest to, aby przypominać księżom, by powrócili do tego, co jest istotą ich powołania: „Służyć Bogu służąc ludziom”.

W związku z nieoczekiwaną rezygnacją z funkcji prefekta Sekretariatu ds. Komunikacji, ks. prałata Dario Viganò, media włoskie spekulują, że to stanowisko może objąć bp Tighe. Przypomniano, że w latach 2007-2015 był on sekretarzem Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu, a wcześniej dyrektorem biura ds. Komunikacji Społecznej swojej macierzystej archidiecezji Dublina. Sekretarzem Papieskiej Rady Kultury jest od października 2017.

Oceń ten artykuł


źródło: KAI

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.