Miała narzeczonego. Chociaż nie mieszkali razem, dowiedziała się, że urodzi syna. Na pewno bała się reakcja ukochanego i otoczenia, ale mimo wszystko nie zawahała się. Czy potrafimy zaufać Bogu tak, jak Maryja?  

Ufać mimo wszystko 

Na początku wiodła spokojne i poukładane życie. Miała narzeczonego, którego bardzo kochała i z którym wiązała plany na przyszłość. W oczach innych ludzi uchodziła za porządną i dobrą kobietę. Zupełnie nieoczekiwanie jej życie uległo diametralnej zmianie. Dowiedziała się, że urodzi syna, który będzie Mesjaszem. Wiadomość ta musiała wywołać u niej niemałe zdziwienie.  

Czytamy w Ewangelii, że nie bardzo rozumiała, jak może być w ciąży, skoro nie współżyła z żadnym mężczyzną. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że wkrótce ludzie się zorientują, że jest w ciąży, chociaż jeszcze nie mieszka z Józefem. Co powiedzą rodzice? Jak zareagują znajomi? Czy jej ukochany uwierzy w to, że poczęła za sprawą Ducha Świętego? Sytuacja, w której znalazła się ta młoda kobieta, była naprawdę trudna.  

Jaka byłaby nasza reakcja? Potrafilibyśmy całkowicie zaufać Bogu i zgodzić się na Jego plan? Mnie osobiście byłoby bardzo trudno. Myślę, że Maryi również łatwo nie było. Jednak mimo wszystko oddała całą tę sytuację Bogu i zgodziła się na to, co dla niej przygotował. Jej fiat zmieniło świat, zbawiło ludzkość. 

Nieść innym Boga 

Maryja pozwoliła, aby Bóg się w niej narodził. Jednak nie poprzestała na tym, nie zatrzymała Jezusa tylko dla siebie. Pobiegła zanieść Go innym, a dokładnie swojej krewnej Elżbiecie. Szła przez góry około 150 km. Co to była za kobieta! Nie miała samochodu i roweru, nie mogła też wezwać taksówki. Jednak pomimo trudnych warunków nie marudziła, że pobrudzi sobie buty, że się zmęczy, że nie ma czasu. Po prostu poszła. 

Dzięki jej wysiłkowi i wizycie, którą złożyła kuzynce, Elżbieta została napełniona Duchem Świętym. Również i Jan bardzo się ucieszył! Możliwe, że zaczął nawet skakać z radości (zob. Łk1, 41). Jest to dla nas zachęta do tego, byśmy i my nieśli Jezusa innym ludziom. 

Ożywiać serca 

Warto zadać sobie pytanie, czy jesteśmy tacy jak Maryja? Czy ufamy bezgranicznie Bogu nawet wtedy, gdy burzy nasz życiowy porządek? Łatwo mówić czy pisać o zaufaniu, jednak nie o teorię, ale o praktykę tutaj chodzi. O wiele prościej ufać Bogu, gdy w naszym życiu wszystko się układa. Gdy spotyka nas cierpienie i trudności, nie zawsze to potrafimy.  

Maryja uczy nas ufności w każdej sytuacji. Nawet wtedy, gdy nasze życie nie jest takie, jakbyśmy chcieli. W każdym położeniu powinnyśmy mówić Bogu tak i pozwalać, by rodził się w naszych sercach, a później nieść Go innym ludziom. Ożywiać ich zatwardziałe serca, siać radość, nadzieję, miłość i wiarę. To nasze zadanie, nasza misja. Podejmiesz się jej?  

Być jak Maryja  
6 (100%) 2 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.