Już dzisiaj uroczyste przyjęcie Chrystusa za Króla i Pana. To akt, który budzi duże emocje nawet wśród katolików. Dobrze, żebyśmy właściwie zrozumieli cel tego wydarzenia. 

„Intronizacja Chrystusa Na Króla Polski” budzi mój wewnętrzny sprzeciw. Z jednej, czysto emocjonalnej strony do samego słowa „intronizacja” zraził mnie obecnie suspendowany ks. Piotr Natanek i rzesza jego zwolenników. Z drugiej zadaję sobie pytanie: po co obwoływać Chrystusa królem, skoro już nim jest? Nie ja jeden zadawałem sobie to pytanie, skoro w liście pasterskim Episkopatu na temat królowania Jezusa Chrystusa z 2012 r. czytamy: „nie trzeba Chrystusa ogłaszać Królem, wprowadzać go na tron. (…) Trzeba natomiast uznać i przyjąć Jego królowanie, poddać się Jego władzy”. 

Czy coś się zmieniło? Cztery lata temu z ambon słuchaliśmy o tym, że nie trzeba intronizować Chrystusa a dziś… no właśnie, co dziś? Słowo intronizacja, z łac. inthronizatio znaczące tyle, co wprowadzać/wynosić kogoś na tron, nie pojawia się w treści dzisiejszego uroczystego aktu ani razu. Zamiast tego jest mowa o „przyjęciu Jezusa Chrystusa za Króla i Pana”. Celem dzisiejszego powszechnego nabożeństwa jest „uznanie z wiarą panowania Jezusa, poddanie i zawierzenie Mu życia osobistego, rodzinnego i narodowego we wszelkich jego wymiarach i kształtowanie go według Bożego prawa”. 

Widzimy jak wielka jest różnica. Intronizować, jeśli koniecznie musimy używać tego słowa, znaczy uznać Bożą godność i władzę, nie polityczne obsadzenie stanowiska. Obecność na uroczystości naszych duchowych i politycznych zwierzchników ma być wyraźnym świadectwem tego, że Polska tę godność uznaje i zachowuje. 

Jest jeszcze drugi aspekt dzisiejszej uroczystości. Jak pisze Rozalia Celakówna, mistyczka i nieformalna patronka ruchów intronizacyjnych: „intronizacja nie jest tylko formułką zewnętrzną, ale ona ma się odbyć przede wszystkim w każdej duszy”. Nabożeństwo i uroczyste zawierzenie ma na celu przede wszystkim przemienić nasze dusze, postawić Jezusa we właściwym miejscu i jak pisali biskupi „zawierzyć Mu życie osobiste, rodzinne i narodowe we wszelkich jego wymiarach”. 

Każdemu, kto ma wątpliwości dotyczące dzisiejszej uroczystości, polecam życzliwą lekturę Aktu Przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana oraz październikowego wyjaśnienia biskupów. Wierzę, że pomoże ona zrozumieć, że w rzeczywistości nie mamy do czynienia z polityką, ale głęboką wiarą w Boże panowanie. 

 Fot. PAP/Jacek Bednarczyk

Czy Chrystusa trzeba intronizować?
5.86 (97.62%) 7 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze