Kiedy w kwietniu 1541 r. Franciszek Ksawery udał się okrętem „Santiago” z Portugalii do Indii, nie wiedział, że żegna Europę na zawsze. Miał być misjonarzem w Indiach i Japonii. Marzył też o misji w Chinach, ale nie dotarł do tego kraju.

Jego apostolska gorliwość sprawiła, że nazwano go „człowiekiem z ognia”. Wspominany w liturgii Kościoła 3 grudnia, czyli w dniu swojej śmierci, ten apostoł Indii i zarazem patron misji katolickich był jednym z pierwszych towarzyszy Ignacego z Loyoli, założyciela zakonu jezuitów.

Pożegnanie z Javier
Rodzime strony Franciszka Ksawerego również dzisiaj zachwycają pięknem, a zamek w Javier, na którym się urodził, nadal wznosi się nad wzgórzami Nawarry. Jednak świętego tutaj nie odnajdziemy. Jego nienaruszone rozkładem ciało spoczywa w Goa w Indiach. Franciszek Ksawery nawet po swej śmieci nie opuścił tych, do których posłał go Bóg. Niestrudzony misjonarz zmarł w 1552 r. na wyspie Sancjan, wycieńczony chorobą i trudami pracy misyjnej. Jako dziecko modlił się w gotyckiej kaplicy zamku w Javier. Rozmodlonego przed krucyfiksem chłopca ukazuje tutejsza, anonimowa mozaika. To tu, w zamkowej kaplicy, uśmiecha się z krzyża Chrystus, a uśmiech ten wyraża radość Boga z dokonanego Odkupienia. Tej radości nie są w stanie zakłócić nawet tańczące na ścianach kaplicy szkielety.

Grzeszne rozrywki
Inna mozaika, także z Javier, przedstawia chrzest małego Franciszka, kolejna jego wyjazd na studia do paryskiej Sorbony. Miał wtedy dziewiętnaście lat. W sąsiadującym z zamkiem kościele znajduje się natomiast chrzcielnica, przy której ochrzczono przyszłego misjonarza Indii, Cejlonu, Wietnamu i Japonii. Naprzeciwko zamku, na wzgórzu, tonie latem w kwiatach lawendy rzeźba przedstawiająca Franciszka Ksawerego w jezuickiej sutannie. Lokalna legenda głosi, że to w tym miejscu święty pożegnał się z rodowym zamkiem, zanim wyruszył do Francji. Studiując na Sorbonie, ten uzdolniony młodzieniec nie przypuszczał wcale, że zostanie świętym kapłanem-misjonarzem. Nic na to nie wskazywało, gdy poza nauką pociągały go nocne wyprawy do miasta, a co za tym idzie, grzeszne rozrywki. Działo się tak do momentu, kiedy dał się w końcu przekonać dużo starszemu od siebie koledze ze studiów, Ignacemu z Loyoli, do pójścia za Chrystusem.

Z krabem i muszlą
Franciszka Ksawerego chętnie przedstawiali artyści, którzy w ślad za chrześcijańską tradycją obdarzyli go licznymi atrybutami. Nawiązują one do życia świętego i ubogacających jego biografię legend. Jest to krzyż, gorejące serce, muszla, laska pątnicza, pochodnia i krab. Co mówią nam o Franciszku Ksawerym te atrybuty? Muszla z laską pątniczą wskazuje na jego pielgrzymowanie i dziesięcioletnią pracę misyjną. Pochodnia symbolizuje niesienie Ewangelii poganom, a gorejące serce ogromną miłość świętego do Boga. O krabie mówi pewna legenda. Kiedy Franciszek Ksawery, chcąc uspokoić morze, zanurzył w nim krzyż, ten wyślizgnął mu się z rąk i wpadł do wody. Wkrótce jednak smutek ustąpił miejsca radości, gdy marynarze, wyciągnąwszy sieci z morza, ujrzeli w nich kraba trzymającego krzyż w szczypcach. Krzyż ten był bowiem i dla Franciszka Ksawerego znakiem mającym przysporzyć Kościołowi nowych wyznawców.

Wśród Azjatów
W swoich dziełach artyści nie zapomnieli umieścić przy Franciszku Ksawerym tych, ku którym wyruszył z Ewangelią. Będąc w Kłodzku, zwróćmy uwagę na wierną kopię rzeźby z 1714 r. Było to wotum za ocalenie przez świętego miasta od zarazy. Zresztą święty ten jest patronem Kłodzka. Rzeźba ukazuje go wraz z Azjatami. Tak o misyjnej pracy wśród Azjatów pisał Franciszek Ksawery do swoich współbraci-jezuitów: „Tak wielkie są radości zesłane przez Boga, Pana naszego, pracującym tu nad nawróceniem pogan, że jeśli istnieje na świecie radość, to niewątpliwie jest nią właśnie ta”.

Cudotwórca
Popularyzator pulchności w sztuce, artysta baroku Peter Paul Rubens namalował w latach 1617-1618 obraz pt. Święty Franciszek wskrzesza zmarłego. Cud ten dokonuje się przed pogańską świątynią. Widzimy w niej bożka obalanego na oczach przerażonych kapłanów . Pogaństwo zostaje pokonane mocą Chrystusowego krzyża. Krzyż ten trzymają aniołowie, którzy towarzyszą tronującej kobiecej alegorii Eucharystii – z mszalnym kielichem w ręce. U dołu obrazu znajduje się natomiast wskrzeszony mężczyzna i chorzy z bliskimi. Widzimy tutaj między innymi niewidomego starca i matkę z martwym dzieckiem na rękach. Chętnie portretowano świętych, choć często ich podobizny miały niewiele wspólnego z autentycznym wyglądem. Siedemnastowieczny obraz z Muzeum Miasta Kolbe przedstawia Franciszka Ksawerego w jezuickiej sutannie, z modlitewnym gestem rąk oraz z gorejącym sercem, z którego wyrasta krzyż. Przy świętym, na tle nieba i liter IHS, widnieje krucyfiks. Litery wskazują na Chrystusa jako Zbawiciela, a jako emblemat zakonu jezuickiego ukazane są z trzema gwoździami symbolizującymi śluby zakonne .

Człowiek z ognia
6 (100%) 1 ocen.


źródło: Justyna Sprutta

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze