Wielu komentatorów życia publicznego o konserwatywnych poglądach ostrzega dzisiaj, że Europa niedługo przestanie być chrześcijańska. A może już nie jest?

Papież Franciszek podkreślał, że Europa ma korzenie, a to rzeczownik w liczbie mnogiej. Trzeba więc pamiętać, że chrześcijaństwo jest niezwykle ważnym, ale jednym z elementów kultury europejskiej. Nie sposób jednak nie doceniać jego znaczenia. Przez całe wieki wpływało na filozofię, naukę, sztukę i życie codzienne Europejczyków. Dzisiaj te wpływy są raczej pośrednie. Chrześcijaństwo nie ma w Europie decydującego głosu, ale model społeczeństwa otwartego i liberalnej demokracji jest przecież oparty na wartościach chrześcijańskich. Ojciec Święty przestrzega natomiast, aby mówiąc o europejskiej tożsamości, unikać triumfalizmu.

– Trzeba mówić o korzeniach w liczbie mnogiej, ponieważ jest ich wiele. W tym sensie czasami obawiam się, gdy słyszę o chrześcijańskich korzeniach Europy, bo może brzmieć w tym nuta triumfalizmu bądź mściwości. Wtedy staje się to kolonializmem. Jan Paweł II mówił o tym w sposób bardzo wyważony. Tak, Europa ma korzenie chrześcijańskie. Chrześcijaństwo ma obowiązek je nawadniać, ale w duchu służby, jak w geście umycia nóg. Obowiązkiem chrześcijaństwa wobec Europy jest służba. Tego uczył Erich Przywara, wielki nauczyciel Romana Guardiniego i Hansa Ursa von Balthasara: wkład chrześcijaństwa w kulturę to Chrystus umywający nogi, a więc służba i dar życia – mówił papież Franciszek w wywiadzie dla dziennika „La Croix”.

fot. EPA/FABIO FRUSTACI

Tym, co chrześcijaństwo może i powinno dzisiaj wnosić w życie Europejczyków, jest służba. Takiej postawy brakuje. Za bardzo chyba koncentrujemy się na tym, czy przyszłość Europy będzie chrześcijańska i jak traktowane są chrześcijańskie wartości, a za mało uwagi przywiązujemy do tego, na ile je rzeczywiście uobecniamy. Czasem trzeba po prostu, mówiąc kolokwialnie, robić swoje i nie oglądać się na innych. Bo to, że chrześcijańskie postawy nie są dzisiaj dominujące, widać na pierwszy rzut oka. I nie da się tego zmienić ustawą ani rozporządzeniem.

– To, że nie przystajemy już do współczesnej kultury, a chrześcijańskie wzorce przestały być decydującym wskazaniem, to oczywiste. Obecnie żyjemy w ramach pozytywistycznej i agnostycznej obyczajowości, która staje się coraz bardziej nietolerancyjna wobec chrześcijaństwa. Stąd też społeczeństwo Zachodu, w każdym razie Europa, po prostu nie będzie chrześcijańskie – podkreślał w „Ostatnich rozmowach” papież Benedykt XVI.

Czy to powód do rozpaczy? Na pewno trudno cieszyć się z tego, że coraz więcej ludzi świadomie odrzuca nauczanie Kościoła. Ale może dla gorliwych katolików to dodatkowy bodziec, żeby dawać jeszcze większe i bardziej przekonujące świadectwo wiary. Przecież i tak nie da się nikogo nawrócić na siłę. Nie dziwi mnie więc spokojny ton wypowiedzi obu papieży. Tak, być może Europa już niedługo nie będzie chrześcijańska, ale zamiast nerwowo i desperacko walczyć o „przetrwanie”, po prostu róbmy swoje. Pokazujmy, że warto, aby Europa była chrześcijańska, a nie że musi taka być. Bo nie musi.

Czy Europa będzie chrześcijańska?
6 (100%) 4 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.