Dla dzieci

CZOŁEM, CZYTELNICY! JESTEM DREPTAK, DREPTAK NÓŻKA!
Tym razem postanowiłem wybrać się trochę bliżej, bo do Irlandii – na piękną wyspę, która leży jeszcze w Europie. W Dublinie, czyli stolicy, spotkałem się z moim kolegą. Paddy napisał specjalnie dla nas list, który można przeczytać na sąsiedniej stronie. W maju będziemy wspominać pewną świętą, która była bardzo uśmiechnięta (s. 4). A może macie ochotę przeczytać sobie ciekawą opowieść o owcy i pasterzu? (s. 8–9). Jak zwykle zrobiłem dla Was także kilka zdjęć z miejsca, które odwiedziłem (s. 6–7). Zwróćcie uwagę na prosty przepis na tradycyjny, irlandzki deser (s. 12). Znajdziecie też kilka zadań, a wśród nich, na samym końcu, polską krzyżówkę – czy dacie radę ją rozwiązać? Przekonajcie się sami!

dreptak-mrowka

Owca Norka i jej Pasterz

Na przepięknej, pełnej zielonych łąk wyspie mieszka mnóstwo owiec. Jedzą pyszną trawę, piją wodę ze źródełek, wygrzewają na słońcu i znoszą deszcz. opiekują się nimi pasterze, a psy pilnują, żeby nikt nie zrobił im krzywdy. przeczytajcie opowieść o przygodach jednej z nich.

W pewnym niedużym gospodarstwie nieopodal pięknego, starego opactwa w Kylemore żyło dorodne stado owiec. Ich pasterz miał całe dnie wypełnione po brzegi. Dbał o każdą owcę, doglądał ich nawet w nocy razem z łaciatym psem Jackiem, który wdzięcznie dotrzymywał mu kroku. owiec było sporo, bo aż dziewięćdziesiąt, a wśród nich jedna o imieniu Nora, która miała zaledwie 6 lat… Nora nie wyrosła na dużą owieczkę, a w dodatku kędziorki jej wełny nie były puszyste i gęste jak u innych zwierząt. Nora lubiła wyrywać się na początek stada, bo wtedy mogła lepiej patrzeć na otaczający świat. – Nie możesz iść na początku stada, bo jesteś za mała – powiedziała pewnego razu jej starsza siostra Ida.

owieczce zrobiło się bardzo smutno. Jak by tego było mało, tego samego dnia, gdy stado przystanęło pod drzewem, a Nora chciała razem z innymi pobawić się w skoki przez kamienie, usłyszała: – Nora, a ty w ogóle potrafisz skakać? – Pewnie – powiedziała ochoczo. Ale niestety po pięciu minutach przestała się bawić,
bo żadna owca nie chciała być z nią w parze. Nora poczuła, że nikt nie zwraca na nią uwagi. Dlatego postanowiła zniknąć. W nocy odłączyła się od stada. Zanim pasterz się zorientował, była już daleko pośród skał. Pierwszego dnia owieczka była bardzo szczęśliwa: jadła sobie trawę, piła wodę ze źródełka, oglądała ptaki. Ale wieczorem usłyszała wycie wilka. Bardzo się przestraszyła i schowała między skały. Nora cała drżała ze strachu, aż tu nagle zobaczyła pasterza, który przyszedł ją uratować razem z psem Jackiem. owieczka krzyknęła: – Przyszedłeś, pasterzu! Przyszedłeś właśnie po mnie? – Szukałem cię cały dzień, kochana Norko – powiedział swoim spokojnym głosem. – Wracamy do domu, brakowało mi ciebie – dodał. – Jak to, mnie? – powiedziała ze zdziwieniem. – Tak, jak mogłaś pomyśleć inaczej? Bądź spokojna, znajdę ci dobre miejsce w stadzie. Wiesz, że troszczy się o ciebie jeszcze Ktoś, kto mieszka w Niebie? – odrzekł pasterz, pogłaskał Norę po łbie i ruszyli z psem Jackiem z powrotem na zieloną łąkę.


Listy dzieci

Dreptak jest moją ulubioną polską mrówką, więc bardzo się ucieszyłem, gdy odwiedził naszą szkołę przy kościele w Dublinie. To miasto jest stolicą Irlandii, tutaj żyję razem z rodziną i przyjaciółmi. Mam na imię Paddy. Nie wiem jak Wy, ale mnie się czasem wydaje, że nie do końca znam swój kraj. Na przykład ostatnio się dowiedziałem, że w morzach i oceanie, które otaczają naszą wyspę, żyją wieloryby i delfiny. Wyobrażacie to sobie?
Postanowiłem więc, że w czasie wakacji dowiem się więcej o przyrodzie, która mnie otacza. Będę jeździł na wycieczki rowerowe i czytał sobie. Kto wie, może nawet namówię rodziców na wypad nad ocean w poszukiwaniu delfinów! Może macie podobne pomysły?

Pozdrowienia dla Was,

Paddy


Misyjna niezapominajka

Moi mili!

Często zastanawiam się nad tym, czy jestem dobrym dzieckiem nie tylko tu, na ziemi, ale także w oczach Pana Boga. czasem się staram, ale i tak mi nie wychodzi. Wtedy przypominam sobie różnych świętych, bo ich życie niesie wiele podpowiedzi. Niedługo, bo 29 maja będziemy obchodzić wspomnienie św. Urszuli Ledóchowskiej, która żyła całkiem niedawno. Dlaczego chcę Wam o niej opowiedzieć? Bo to była najbardziej uśmiechnięta święta! Uważała, że dobroć i radość to Boże iskierki, które w sobie nosimy. Święta Urszula miała ciekawą rodzinę: jej siostra była misjonarką, brat zakonnikiem, a stryj nawet
kardynałem! od małego miała dużo przygód, które opisywała w pamiętnikach. Podobno była prawdziwym wywijasem. gdy dorosła, założyła Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego, które potocznie nazywamy urszulankami szarymi (od koloru czepków na głowach). Dla świętej Urszuli bardzo ważna była pomoc ubogim, niosła ją z uśmiechem twarzy. Ale zostawiła coś także dla nas, dzieci. Spójrzcie, jaką napisała dziecięcą modlitwę. Myślę, że czasem warto sobie ją przypominać: „o, Panie, niech będę jak promyk słoneczny, co wszędzie pociechę, wesele roznosi, co wszędzie Twą chwałę i dobroć Twą głosi. Amen”. 

WASZ DREPTAK