Dla dzieci

CZOŁEM, CZYTELNICY! JESTEM DREPTAK, DREPTAK NÓŻKA!
Na sam koniec wakacji wyruszyłem w podróż na północ, do skandynawskiego kraju – Szwecji. Mimo lekkiego chłodu mam bardzo miłe wspomnienia. Przywiozłem list od Agnis, którą poznałem w katolickiej parafii prowadzonej przez ojców oblatów. Bardzo cieszyła się, że może napisać do Was kilka słów (s. 3). Chciałbym też Wam przypomnieć o ważnym święcie misyjnym (s. 4.). Odwiedzając Szwecję, usłyszałem mnóstwo opowieści o pewnym Dzikusie, który bał się szkoły (s. 8-9). Gdy powędrujecie przez następne strony, przeczytacie ciekawostki o dużych, drapieżnych kotach, poznacie przepis na tradycyjny, szwedzki deser, a może nawet trochę się pośmiejecie. Pod koniec czeka na Was także leśna krzyżówka. To co, lecimy? Zapraszam do Szwecji!

dreptak-mrowka

Dzikusek Tommy

Pierwszego września Tommy obudził się wcześnie, ale postanowił spróbować jeszcze zasnąć lub chociaż udawać, bo dobrze wiedział, że nadszedł dzień, w którym będzie musiał pójść do
nowej szkoły…
– Obudź się, Tommy! – zawołała Elise, starsza siostra chłopca. – Dziś idziemy do szkoły – powiedziała podekscytowana. Tommy natychmiast się ocknął, włożył białą koszulę, granatowe
spodnie, które wcześniej uszykowała mu mama. Gdy ruszył do kuchni na śniadanie, nie miał ochoty zjeżdżać po poręczy, tak jak zawsze, ale zszedł wolno po schodach. Nawet kakao nie za bardzo smakowało. Tommy był radosnym chłopcem, ale trochę nieśmiałym. Czasem bał się nowych miejsc i zmian. Minęło kilka chwil, aż nagle zdziwiony Tommy zobaczył przez okno łosia.
Wyszedł więc szybko z domu, a łoś powiedział:
– Hej, wskakuj, chcę cię zabrać w jedno miejsce.
Zdążymy jeszcze przed szkołą.
Chłopiec wdrapał się na łosia, chwycił go za rogi, żeby nie spaść i ruszyli w drogę.
– Pokażę ci miejsce, w którym Ktoś już bardzo nie może się doczekać, żeby ci dodać otuchy – wyjaśniło zagadkowo zwierzę.
Kiedy przybyli na miejsce, Tommy zrozumiał, o czym mówił łoś. Dotarli do małej, drewnianej kapliczki pośrodku lasu. Chłopiec wszedł do środka i nagle zrobiło mu się cieplej. Usiadł w ławce, zaczął szeptać różne rzeczy do Pana Boga.
– Panie Boże, czuję się sam. Boję się, czy nowi koledzy i koleżanki mnie polubią, czy poradzę sobie w szkole. Proszę, bądź przy mnie i dodaj mi otuchy – powiedział i zaczął się modlić.
Po chwili usłyszał pukanie. To łoś dał znak, że pora już iść do szkoły.
Zwierzę wysadziło chłopca na czas przed samą szkołą, a Tommy odważnie ruszył do nowej klasy.
Gdy wrócił do domu, od progu przywitała go mama:
– I jak pierwszy dzień w szkole, synku? Myślałam o tobie cały dzień!
– Super, mamo! Mam już kolegę, siedzimy razem w ławce. Trochę mi nie poszło, gdy miałem opowiedzieć coś o sobie przy wszystkich, ale cieszę się, że jutro tam wracam – powiedział
uśmiechnięty.
Uspokojona mama zapytała jeszcze:
– A dokąd zabrał cię łoś? Bo tak nagle zniknąłeś.
– Byłem odwiedzić mojego najlepszego Przyjaciela – odparł Tommy, a jego mama doskonale
już wiedziała, kogo miał na myśli.


Listy dzieci

Ahoj, Drodzy Przyjaciele!

Jestem Agnis i piszę do Was prosto ze Szwecji, a dokładniej z miasta Malmö, gdzie mieszkam z moją kochaną rodzinką. Mam nadzieję, że mieliście zachwycające wakacje! Ja w końcu miałam mnóstwo czasu, w szczególności na czytanie. Kiedy odwiedził nas Dreptak, to opowiedziałam mu trochę o moich ulubionych książkach. Szwecjato prawdziwe królestwo bajek
i powieści, szczególnie dzięki „Pippi Pończoszance” czy „Dzieciom z Bullerbyn”. Ale prócz nich istnieje jeszcze wielu fantastycznych bohaterów, z którymi lubię się spotykać w książkach. Jestem ciekawa, jakie są Wasze ulubione bajki, szczególnie te polskie. Teraz
jesienna pora będzie sprzyjała zaczytaniu się w wielu ciekawych opowieściach.
Dobrej jesieni dla Was! Agnis


Misyjna niezapominajka

Moi mili!
Co roku pod koniec października przypada Niedziela misyjna, która rozpoczyna Tydzień misyjny. W tym czasie modlimy się w intencji działalności misyjnej Kościoła. Może zastanawiacie się, jak my możemy się zaangażować? Bo przecież mało kto z nas może ruszyć w świat, do ludzi, niczym prawdziwi misjonarze i rozmawiać, poznawać, pomagać ludziom, którzy nie znają Pana Boga.
My także jesteśmy potrzebni misjom. Nawet w domu, w kościele, w naszej okolicy możemy robić niesamowite rzeczy! Siła jest w naszej modlitwie. Słyszeliście może o Papieskim Dziele Misyjnym Dzieci? To organizacja, która powstała z inicjatywy europejskich dzieci. Postanowiły ponad 150 lat temu pomóc swoim chińskim rówieśnikom umierającym na ulicach z głodu, bez łaski chrztu świętego. Na czym to polegało? Codziennie modliły się i raz w miesiącu wkładały do skarbonki małą sumę dla potrzebujących. Tak właśnie narodził się ten ruch, który docenił Papież. Trwa on aż do dziś.
Można pomagać na wiele sposobów, nawet samemu modląc się za dzieci z całego świata i misjonarzy, bo przecież czasem mają naprawdę niełatwo. Podążmy za słowami bł. Marii Teresy Ledóchowskiej – patronki misji, która zawsze powtarzała: „Chcę uczynić coś wielkiego dla Pana Boga!”.