Dla dzieci

Witajcie dzieciaki moje, jestem Dreptak,
Dreptak Nóżka!

Gdy tylko nacieszyłem się polską wiosną, postanowiłem wyruszyć na kolejną wyprawę. Tym razem pojechałem do Peru! Przywiozłem list od Ciro, który bardzo się cieszył, że może napisać do Was parę słów (na sąsiedniej stronie). W podróży nie zapomniałem o Maryi, której miesiącem jest maj! (s. 4). Przemierzając peruwiańską krainę, usłyszałem ładną opowieść o dwóch lamach – mamie i córce (s. 8–9). Może zainteresują Was ciekawostki o najmniejszym ptaku świata? Spójrzcie także na zdjęcia, które zrobiłem (s. 6–7). Pod koniec czeka na Was także ptasia krzyżówka, a o reszcie przekonajcie się sami! Gotowi? Zapraszam do Peru!

dreptak-mrowka

Dwie (nad) zwyczajne lamy

W tym roku lato nastało nad Andami znacznie wcześniej. Nie tylko rodziny z dziećmi mieszkające w wioskach, ale także zwierzęta, a w szczególności lamy, które przemierzają często wiele, wiele kilometrów po górskich drogach, nie mogły doczekać się nadchodzących wakacji…

– Dlaczego mam się cieszyć, mamusiu? Przecież nie jadę do Amazonii tak jak Figo i Camilla! Ani nawet nie zobaczę dziadków w czasie tych wakacji – odpowiadała mamie Sofia, gdy ta pytała, dlaczego chodzi smutna.
– Ale przecież w naszej okolicy też jest miło. Będziemy robić sobie pyszne lemoniady, odwiedzą nas inne lamy – powiedziała jej mama.
– Och, mamusiu, nic nie rozumiesz. Figo i Camilla będą w Amazonii oglądać różowe delfiny – odparła smutna Sofia i wyszła z domu.
Mama lamy bardzo chciała, żeby jej córka była uśmiechnięta i nie przejmowała się tym, kto dokąd jedzie. Wpadła więc na pewien pomysł. Pewnego gorącego dnia powiedziała energicznie do Sofii:
– Córeczko, ruszamy przed siebie, chodź, spakowałam kosz pełen dobroci!
Sofia niechętnie ruszyła z mamą, przemierzyły parę zakrętów, minęły wioskę i znalazły się na pięknej, zielonej, górskiej łące.
– O jaaa! Nigdy tu nie byłam, mamusiu – zatupała kopytami z radości mała lama.
Rozłożyły wspólnie koc, słońce świeciło bez przerwy. Nigdzie nie musiały dreptać ani spieszyć się. Po chwili mama podzieliła się swoim pomysłem:
– Spójrz, córeczko, jest tak pięknie, każdy by tylko leżał do góry brzuchem. Może wystawimy kopyta do góry i popatrzymy w niebo? Ciekawe, może wypatrzymy nawet coś lepszego niż różowe delfiny?
I tak lamy leżały i każda z nich tylko wymieniała coraz ciekawsze kształty i skojarzenia:
– Ha, ha, ha! Mamo, spójrz, a tam jest nawet prawdziwy wieloryb, a może nie, może statek?
– Hmm, a ja widzę niedźwiedzia! Spójrz, tam, tam, taki biały miś – wtórowała mama i w miarę upływu czasu widziała, jak Sofii uśmiechają się oczy.
Gdy zjadły pyszne kanapki i wypiły lemoniadę, Sofia powiedziała:
– Wiesz, mamusiu, wpadłaś na świetny pomysł. Ten dzień przepełniony był prawdziwą wakacyjną atmosferą. Dziękuję. Pokazałaś mi, jak zaskakująco może wyglądać świat oglądany z bardzo innej, leżącej perspektywy. Wystarczyło tylko wyjść niedaleko domu. To ciekawa przygoda, może nawet lepsza niż cała zgraja różowych delfinów w Amazonii.
– Och… – mama lamy nie wiedziała, co powiedzieć. Była bardzo wzruszona.
Gdy słońce zmierzało ku zachodowi, lamy ruszyły w drogę powrotną. Obydwie już dobrze wiedziały, że czasem warto spojrzeć na świat w inny, zaskakujący sposób.


Listy dzieci

Czołem,
drodzy przyjaciele!

Jestem Ciro, mieszkam z całą rodziną w małej wiosce w peruwiańskich górach Andach. Bardzo lubię grać w piłkę nożną. Mam kilku swoich ulubionych zawodników, których naśladuję. Mój tata zajmuje się hodowlą zwierząt, a w szczególności lam, które wożą nas do szkoły po górskich ścieżkach. Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo kocham moich rodziców. Na co dzień dużo pracują – szczególnie mama, która tka piękne koce. Kiedy jednak trzeba, zawsze znajdują dla nas czas, szczególnie w niedzielę. Akurat niedługo będziemy obchodzić Dzień Mamy i Ojca. Już myślę nad jakąś świetną niespodzianką dla rodziców. Może Wam też przyjdzie coś do głowy? Tymczasem pa, pa! Ciro


Misyjna niezapominajka

Moi mili!
Na pierwszy rzut oka odmawianie różańca może się wydawać nieciekawe, a nawet nudne. Czy rzeczywiście? Maj jest miesiącem maryjnym, zatem może warto przyjrzeć się naszej niebieskiej Mamie i modlitwie za jej wstawiennictwem? Często myślę sobie, że Maryja była podobna do naszych mam: pewnie też pilnowała, żeby Jezus zjadł cały obiad, umył ręce, posprzątał w swojej izbie. A nawet gdyby w dzisiejszych czasach znalazła się wśród nas, to pewnie by się odnalazła, jedynie osiołka wymieniliby z Józefem na samochód. Podobnie jest z różańcem. To modlitwa bliska nam, a nie bardzo odległa. Tak jak mamy reagują na wołanie dzieci, Maryja słyszy każde „Zdrowaś Maryjo”. I na pewno bardzo się cieszy. Jeżeli Ona jest „łaski pełna”, to my, świadomi swoich błędów, niedoskonałości, prosimy Ją o wsparcie, łaski. A każde wypowiadane przez nas słowo jest przez Niebieską Mamę wysłuchane