Dla dzieci

Witajcie dzieciaki moje, jestem Dreptak,
Dreptak Nóżka!

Przed nami kolejne zimowe miesiące. Postanowiłem znów wyruszyć w podróż nie zmieniając zbytnio temperatur i wybrałem się do ojców oblatów, którzy prowadzą wiele parafii w Kanadzie. Jeśli chcecie do mnie dołączyć, przeczytajcie list od Benjamina, który specjalnie dla nas napisał kilka słów. Po drodze myślałem trochę o tym, czym są talenty – przeczytajcie! (s. 4). Przywiozłem też dla Was opowieść o pajęczej sieci (s. 8–9). Może zainteresujecie się snem zimowym niedźwiedzi grizzly, a także obejrzycie kilka zdjęć, które pstryknąłem w podróży (s. 6–7)? Na wszystkich czeka leśna krzyżówka, bo przecież Kanada słynie z pięknej przyrody (s. 14–15), a na końcu… propozycja małej pamiątki dla naszych bliskich.

dreptak-mrowka

Pajęcza sieć

Mia i Felix byli rodzeństwem pająków. Mieszkali razem z rodzicami w kanadyjskich górach skalistych. Jak pewnie się domyślacie, stworzenia te nie chodzą do zwykłych szkół. Ale za to nasi bohaterowie, zamiast pisania i czytania uczyli się tkania pięknych sieci u starego pająka Williama.

Małe pająki nie raz buntowały się i nie chciały chodzić na lekcje. Sztuka tkania solidnych i pięknych sieci była dla nich po prostu trudna. Pewnego razu Felix zapytał swojego nauczyciela:
– Powiedz nam proszę, stary Williamie, po co nam te wszystkie ćwiczenia? Przecież każdy z nas potrafi już upleść malutką sieć.
– Drogie pajączki – zaczął nauczyciel – usiądźcie obok. Opowiem Wam coś.
Mia i Felix byli zdziwieni, bo starszy pająk nigdy wcześniej nie był tak tajemniczy…
– Kiedy byłem trochę starszy od Was, biegłem sobie akurat w  okolicy Niedźwiedziego Wąwozu. Znacie to miejsce?
– Tak, tak! Tam obok znajduje się mała jaskinia, prawda? – zapytała Mia.
– Właśnie. I akurat przed wejściem do niej spotkałem małą, bardzo przestraszoną Indiankę. Jak się okazało, chwilę wcześniej widziała niedźwiedzia, który, co gorsza, ruszył w jej kierunku…
– Ojej, prawdziwego niedźwiedzia! – wykrzyknął Felix.
– W dodatku był bardzo duży. Powiedziałem małej Indiance, aby schowała się w jaskini, bo postanowiłem jej pomóc, budując ogromną zasłonę jaskini, tak by mogła się schować na noc. I zacząłem bardzo szybko tkać sieci. Pracowałem nieustannie, by zdążyć przed zmrokiem.
– Udało się? a co z niedźwiedziem? – dopytywały małe pająki.
– W trakcie plątania ostatniej nici nagle usłyszeliśmy potężne kroki, więc razem z małą Indianką postanowiliśmy się nie ruszać. Niedźwiedź przeszedł, przystanął na chwilę przy jaskini i burknął do siebie: „grrrr, nikt tutaj dawno nie wchodził, pajęczyna gęsta, nie zerwana, grrr”. gdy odszedł, odetchnęliśmy z ulgą, a mała Indianka spokojnie przespała całą noc – zakończył opowieść starutki pająk.
– Udało się ją uratować! –zauważyły zaciekawione pajączki.
– Jesteś niesamowity, pająku Williamie – zachwycała się Mia.
– Zatem widzicie, drogie pajączki. Trzeba ćwiczyć swe talenty. Ćwiczyć nieustannie. Nigdy nie wiemy, kiedy nam się przyda nasza zdolność albo talent – odpowiedział z uśmiechem pająk. Mia i Felix z zapałem wrócili do ćwiczeń i nie mogli się doczekać kolejnych, w których rozwijaliby swoje talenty. A stary William nie mógł się napatrzeć, bo zapał nie minął im już nigdy więcej.


Listy dzieci

Cześć koleżanki, koledzy
i ty, Dreptaku!

Mam na imię Benjamin i piszę do Was z Vancouver – kanadyjskiego miasta leżącego nad oceanem Spokojnym. Podobnie jak Wy chodzę do szkoły, mam też rodzinę, kolegów, koleżanki. ale chyba jest coś, co nas trochę różni, więc cieszę się, że mogę Wam o tym napisać. Kanada jest dużym krajem, drugim pod względem wielkości na świecie. Wyobraźcie sobie, że żeby dotrzeć z jednego miasta do drugiego, trzeba lecieć samolotem! Szczególnie czuję to, kiedy zbliża się dzień Babci i dziadka. Nie zawsze możemy się z nimi zobaczyć, czasami rozmawiamy przez telefon. Jakoś sobie radzimy – co niedzielę po Mszy św. dziecięcej w naszej parafii z ojcami oblatami modlimy się za dziadków.
Benjamin


Misyjna niezapominajka

Moi mili,
niedługo po Bożym Narodzeniu wspominamy Pokłon Trzech Króli – szczególne wydarzenie, kiedy to mędrcy ze Wschodu przybyli do stajenki, by złożyć hołd małemu Jezusowi. Pewnie dobrze wiecie, że Nowonarodzony dostał drogocenne dary: złoto, kadzidło i mirrę. Ta historia opowiada także o wierze i zaufaniu, które sprawiło, że trzej królowie wyruszyli w daleką podróż, by podzielić się tym, co najcenniejsze. My także, tak jak trzej królowie, możemy coś ofiarować Panu Jezusowi. I nie chodzi wcale o prezenty, ale o to, co nie zawsze widoczne. Każdy z nas na samym początku dostał dar od Boga: ktoś z Was potrafi śpiewać, ktoś ładnie pisze, a może dobrze gra w piłkę, ktoś potrafi dobrze gotować, uczyć się języków lub być zawsze uśmiechniętym i wiele, wiele innych. Nie ma na świecie dziecka, które nie miałoby jakiegoś talentu. Warto, żebyśmy je rozwijali, aby przetrwały, bo wtedy staną się prawdziwym darem. a Pan Jezus patrzy na nas radośnie z nieba za każdym razem, gdy bardzo się staramy.
Wasz Dreptak