Dla dzieci

CZOŁEM, CZYTELNICY! JESTEM DREPTAK, DREPTAK NÓŻKA!
Postanowiłem wybrać się na kontynent azjatycki – do Hongkongu. Przywiozłem dla Was list od Niandi, mojej koleżanki, który możecie przeczytać na sąsiedniej stronie. Przed nami Wielkanoc, więc chciałbym, żebyśmy tym razem wspólnie zastanowili się nad pewnym świętem, które ją poprzedza (s. 4). Czy jesteście ciekawi pewnej historii o pewnym chłopcu i staruszku? (s. 8-9). Wziąłem ze sobą także aparat, pstryknąłem kilka zdjęć (s. 6-7). Czujecie już wiosnę w powietrzu? Na pewno przypomni Wam o niej krzyżówka (s. 14-15). W numerze znajdziecie także zwierzęce ciekawostki, mrówcze łamigłówki, podróżnicze znaleziska. Zapraszam Was do wspólnej podróży. Hongkong czeka!

dreptak-mrowka

Chang Tao i „własny świat"

Dawno, dawno temu, w lasach dalekich od portu hongkong, stała mała, uboga chatka. Żył w niej staruszek o imieniu chang. był bardzo biedny, ale nikogo nie prosił o pomoc. mieszkańcy okolicznych wiosek uważali go za dziwaka, nazywali „odludkiem”, lecz on się wcale tym nie martwił…
Starzec uwielbiał przebywać w lesie i obcować ze zwierzętami. a musicie wiedzieć, że miał tam mnóstwo przyjaciół. Ptaki ćwierkające na gałęziach, pszczółki na kwiatach, motylki nad strumykami, zwierzęta skaczące – wszystkie te istoty dobrze znały i kochały Changa. Staruszek najbardziej lubił ptaki. Miał z nimi najlepszy kontakt. Potrafił rozpoznawać je po kolorach piór, głosie, a nawet z lotu! Z czasem zaczął także rozumieć, o czym świergotały. Pewnego razu, gdy wybrał się, by zebrać ryż z pól nad rzeką li, zauważył, że pojawiło się na nich dużo wróbelków. – Skąd ich się tyle wzięło? – zaciekawił się. Wkrótce przekonał się, że wróbelków było jeszcze więcej nad brzegiem rzeki. Chang doskonale wiedział, że chcą mu coś przekazać. Rozejrzał się wokół i daleko, na horyzoncie zobaczył małą tratwę. – oj, czuję, że muszę tu zaczekać. Wróbelki, mądre ptaki, wiedzą, co robią, wzywając mnie nad brzeg rzeki li – powiedział.
Po chwili tratwa była już blisko brzegu, a staruszek spostrzegł na niej wiosłującego, małego chłopca. gdy zbliżył się do niego, zobaczył, że jest bardzo smutny, a oczy miał zapłakane. – Jak ci na imię? – zapytał Chang. – Jestem Tao – wymamrotało dziecko. – Miło mi. dlaczego wypłynąłeś sam tratwą? Co się
stało? – dopytywał Chang. – Musiałem uciec. Wszyscy w wiosce się ze mnie śmiali – powiedział zmartwiony i dodał: – Bo wolno biegam, bo łowię mało ryb, bo nie umiem skakać na główkę… – Zaczekaj, zaczekaj – przerwał mu staruszek. – Chodź ze mną, idziemy na spacer. Chang zabrał Tao na przechadzkę, aby pokazać mu swój ukochany las. Zbierali jagody i grzyby, nasłuchiwali szumu drzew, podglądali i głaskali zwierzęta, uczyli się wspólnie rozpoznawać życie lasu. Chang był w swoim żywiole, a mały chłopiec z podziwem słuchał każdej z jego opowieści. gdy zrobiło się późno, staruszek powiedział: – Musisz już wracać, zanim zrobi się ciemno. Zanim jednak odpłyniesz, zdradzę ci pewien sekret. Będzie ci łatwiej nie przejmować się tymi, co się z ciebie śmieją, gdy znajdziesz dla siebie jakieś ulubione zajęcie albo miejsce. gdzie będziesz czuł się jak w swoim świecie. – Takim światem jest dla ciebie las? – spytał Tao. – Właśnie tak. Nikt tego nie wyśmieje, nikt mi nie może go zabrać. Nawet gdy się ze mnie śmieją, wiem, że nie muszę się przejmować, bo mam swój świat,
na który zawsze mogę liczyć – odparł Chang i pomógł chłopcu wypłynąć. Zapadał zmrok, a powracający do domu Tao, mimo zmęczenia, zaczął już myśleć, gdzie stworzy własny, mały świat. Już dobrze wiedział, w którym miejscu pola go stworzy, co poustawia, wybuduje, wyrzeźbi, nagromadzi. Jedno czuł dobrze: na pewno nie będzie się nudził w swoim świecie.


Listy dzieci

Mam na imię Niandi. Mieszkam wraz z rodziną na wyspie Lantau. To jest część Hongkongu. Jest tutaj kilka kaplic, w których pracują ojcowie oblaci.
Na co dzień mówię w języku kantońskim, czyli chińskim, który dla przyjezdnych jest bardzo trudny. Może znacie nasze literki i cyferki, które wyglądają jak małe rysunki?
Bez dobrej pamięci i słuchu muzycznego – ani rusz! Wiele dzieci zna także dobrze angielski, dlatego nawet gdy ktoś nie rozumie chińskiego, to możemy się dogadać. Bardzo podziwiam różnych misjonarzy, którzy mieszkając w Hongkongu, uczą się tego pokręconego języka. Jestem ciekawa, czy Wy także poznajecie jakieś języki obce? Kto wie, może macie nawet swoje ulubione?

Pozdrowionka z Hongkongu! NiaNdi


Misyjna niezapominajka

Moi mili!

Zbliża się Wielkanoc, czyli święta, które opowiadają o tajemnicy naszej wiary – o męce, śmierci i zmartwychwstaniu Pana Jezusa. To czas, który daje nam nadzieję, bo nasz Pan pokonał zło, grzech i śmierć. Nic dziwnego,
że Wielkanoc obchodzimy na wiosnę, gdy przyroda budzi się na nowo. Towarzyszą nam pisanki z jajek, które oznaczają radość ze Zmartwychwstania i powrotu do życia. ale czy wiecie może, że na tydzień przed Wielkanocą obchodzimy jeszcze jedno ważne święto? Chodzi o Niedzielę Palmową! To czas, kiedy wspominamy przybycie Pana Jezusa do Jerozolimy.
Postanowił odwiedzić z apostołami to miasto, wjechał do niego na osiołku, a tłum chwalił go, nazywał królem i radośnie cieszył się z Jego przybycia. Pan Jezus ukazał swą boskość na chwilę przed dobrowolną męką. Czy wiecie, dlaczego tę niedzielę nazywamy „palmową”? Podobno tłum witał Pana Jezusa palmami.
od dawna w tradycji istnieje zwyczaj przynoszenia tego dnia do kościoła palemek, które symbolizują świeżość i odrodzenie. Co powiecie na to, żeby w tym roku szczególnie przyłożyć się do Niedzieli Palmowej? Zatrzymajcie się, pomódlcie się, bo to początek najważniejszych świąt!

WASZ DREPTAK