Prowadziłem kiedyś bloga. Poruszałem różne tematy, ale większość z nich była poważna. Teksty dotyczyły Boga, dobra, zła i ludzkiej wolności. Najciekawsze w prowadzeniu własnej strony, są komentarze czytelników i odpowiadanie na nie.

Jestem wielkim fanem rozmowy. Jasne, że nic nie zastąpi tej w cztery oczy, ale wymiana opinii przez Internet też może być bardzo budująca i owocna. Przekonałem się o tym nie jeden raz. Kiedy opublikowałem artykuł o tym, że Bóg ogranicza swoją wolność na rzecz człowieka, pojawiła się lawina komentarzy. Większość nie zgadzała się z moim punktem widzenia, ale jednocześnie zaprzeczała podstawowym zasadom logiki.

Istnienie zła na świecie jest efektem tego, że Bóg zdecydował się dać nam wolność. Możemy z niej korzystać w różny sposób – to niesłychane ryzyko Boga. Część z nas, a pewnie nawet każdy z nas, wykorzystuje czasem swoją wolność do złych celów. Jedne wykroczenia są bardziej poważne, inne mniej. Trudno sobie jednak wyobrazić, aby Bóg każdą naszą złą decyzję karał porażeniem pioruna albo nie dopuszczał do tego, abyśmy podejmowali złe decyzje. Wtedy zaprzeczyłby swojemu pierwotnemu zamysłowi, że człowiek ma być wolny i stanowić o sobie. Tymczasem wielu stawia Bogu zarzut, że dopuszcza zło. Powstaje jednak jedno pytanie: w jaki sposób Bóg miałby nie dopuszczać do istnienia zła?

To prawda: złe decyzje, a nierzadko nawet celowe zło wymierzone jest czasem przeciw drugiemu człowiekowi. Nie jest łatwo się z tym pogodzić, zwłaszcza jeśli dotyka niewinnych, na przykład dzieci. Rozumiem ból, który woła o sprawiedliwość. Chyba każdy człowiek ma taki odruch, ale nie można przeczyć zasadom logiki. Mimo że Bóg jest wszechmocny i miłosierny, nie może wyeliminować zła, bo naruszyłby ludzką wolność, która stanowi przecież o naszej godności.

W Mądrości Syracha znajdziemy fragment: „(…) położył przed tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się podoba, to będzie ci dane”.

Na świecie jest przecież mnóstwo konfliktów zbrojnych. Codziennie giną w nich ludzie. Każdy z nas wiele razy widział również obrazki z głodującymi dziećmi. Zaniedbane i umorusane, pozbawione jakiejkolwiek opieki wychowują się na ulicach miast krajów Trzeciego Świata. Czy Bóg o nich zapomniał? Gdzie jest Bóg? Bóg jest z nimi – w tym opuszczeniu i nędzy. I przemienia ich cierpienie w drogę do świętości. Bo wszechmoc Boga właśnie w tym się objawia, że ze zła i cierpienia jest w stanie uczynić narzędzie odkupienia człowieka i wprowadzenia go do raju. Trzeba tylko odpowiedniej perspektywy i cierpliwości.

Wielkie ryzyko Pana Boga
6 (100%) 15 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

  Komentarzy:: 1


  1. Nasz 4-letni syn Olek zadał nam dawno temu pytanie „dlaczego Pan Bóg nie zniszczy diabła?” Jak odpowiedzieć dziecku na pytanie, nad którym głowiły się tęgie teologiczne głowy?
    Po kilku dniach Olek sam sobie odpowiedział tak: „nie może, bo Pan Bóg „walczy” miłością”.
    Jest głęboki sens ukryty w odpowiedzi tego małego chłopca.