Trwa drugi tydzień rządów 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Podobnie jak w czasie kampanii, miliarder wzbudza skrajne emocje. 

Trzeba przyznać, że Donald Trump nie próżnuje. W ciągu pierwszego tygodnia urzędowania zabrał się do czegoś, czego mało kto się spodziewał – do realizacji swoich obietnic wyborczych. 

Dekrety 

Dość symbolicznie pierwszym podpisanym przez niego dekretem okazało się być przywrócenie zakazu finansowania z budżetu federalnego międzynarodowych organizacji promujących aborcję. Od 1984 roku, kiedy zakaz ten został wprowadzony przez Ronalda Reagana, trwa nieustanny ping-pong między ekipami republikańskimi a demokratycznymi, które na przemian przywracają i znoszą zakaz. Prezydenckie dekrety zadecydowały również ostatecznie o budowie muru na granicy z Meksykiem i rozpoczęciu procedury wyjścia Stanów Zjednoczonych z TTIP (Transpacyficznej Umowy o Wielkim Handlu). 

Inauguracja 

Oczywiście wszyscy wiemy, że ceremonia zaprzysiężenia prezydenta USA nie ma realnego wpływu na władzę. Jest jednak pełna symboli i nic na niej nie jest bez znaczenia. Trudno więc zignorować fakt, że po raz pierwszy w historii ceremonię rozpoczął katolicki duchowny, kard. Timothy Dolan. To wyróżnienie może być związane z faktem, że wśród osób deklarujących się jako katolicy Donald Trump wygrał dość zdecydowanie (52% Trump – 42% Clinton).

Wiceprezydent 

Nie wszyscy wiedzą, że druga osoba w Stanach Zjednoczonych, wiceprezydent Mike Pence, jest osobą religijną. Określa siebie mianem „ewangelikalnego katolika”, od lat głośno mówi o ochronie życia poczętego. Pojawił się nawet, jako pierwszy prezydent w dziejach, na Marszu Dla Życia i oficjalnie go wspierając, wygłosił przemówienie.  

Gabinet bez ateistów 

Prezydent nie rządzi sam. Na stałe doradza mu tzw. Gabinet, czyli mniej więcej odpowiednik naszej Rady Ministrów. Wybory Trumpa na szefów poszczególnych departamentów (mniej więcej odpowiednik naszego ministerstwa) podyktowane były podobno umiejętnościami i kwalifikacjami, warto jednak zauważyć, że w swoim gabinecie Trump nie ma ani jednego ateisty. Pojawia się również bardzo duża reprezentacja katolików, co oczywiście niezmiernie cieszy. Poniżej lista szefów departamentów: 

Rex Tillerson – kongrecjonalista 
James Mattis – protestant 
Steven Mnuchin – żyd 
Jeff Sessions – metodysta 
Ryan Zinke – luteranin 
Sonny Perdue – baptysta 
Wilbur Ross – katolik 
Andy Puzder – katolik 
Tom Price – prezbiterianin 
Ben Carson – adwentysta 
Elaine Chao – baptystka 
Rick Perry – metodysta 
Betsy DeVos – kalwinistka 
David Shulkin – żyd 
John F. Kelly – katolik 

Reklama, a może coś więcej? 

W trakcie kampanii wyborczej Donald Trump opublikował kilkudziesięciosekundową wiadomość, w której zachęca katolików do głosowania na niego. W nagraniu mówi m.in.: „Politycy w Waszyngtonie byli do tej pory wrodzy Kościołowi i katolikom. Moja administracja będzie stała ramię w ramię z amerykańskimi katolikami by promować wartości, które wspólnie wyznajemy jako chrześcijanie i Amerykanie”. Brzmi pięknie, może nawet zbyt pięknie, żeby mogło to być prawdą? Wygląda jednak na to, że Trump przejął się swoimi obietnicami wyborczymi.

Oby tak dalej 

Choć Donald Trump zbiera cięgi od katolickich hierarchów za politykę migracyjną, generalnie można powiedzieć, że pierwsze dwa tygodnie jego rządów napawają katolików nadzieją. Wspaniały wiceprezydent, bardzo duża reprezentacja katolików w Gabinecie, wspieranie ruchów pro-life – może jednak nie taki Donald straszny, jak go malują? 

Fot. PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS
Gabinet: Polityka USA /facebook.com

Donald Trump: nadzieja czy zagrożenie?
6 (100%) 3 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze