Wydawałoby się, że na swój widok powinniśmy rzucać się sobie do gardeł, jednak po ponad roku wspólnej pracy i dziesiątkach dyskusji odkryliśmy z niemałym zdziwieniem, że więcej nas łączy niż dzieli.

Jesteśmy właściwie na kościelnych antypodach: jeden z nas czyta „Tygodnik Powszechny”, drugi „Christianitas”. Jeden inspiruje się Tischnerem, drugi Ratzingerem. Jeden chodzi na Msze św. do parafii, drugi na trydenckie. Wydawałoby się, że na swój widok powinniśmy rzucać się sobie do gardeł, jednak po ponad roku wspólnej pracy i dziesiątkach dyskusji odkryliśmy z niemałym zdziwieniem, że więcej nas łączy niż dzieli. Jesteśmy jak dwie nawy jednego kościoła. Właśnie to doświadczenie wspólnoty pomimo dzielących nas różnic zainspirowało nas do rozpoczęcia nowej serii felietonów #DwieNawy, w których pokazywać będziemy, jak w całej kościelnej różnorodności można odnaleźć jedność.

 

„Za #rimini dla tych bydlaków powinna być kara śmierci. Choć dla tego konkretnego przypadku przywrócił bym również tortury” – napisał na Twitterze wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, odnosząc się do zbiorowego gwałtu na Polce we włoskim Rimini. Jego komentarz wywołał lawinę komentarzy. Czy katolik może popierać karę śmierci?  

„Kara jest także rodzajem lekarstwa” – pisał Arystoteles. Nikt nie ma chyba wątpliwości, że w każdym wymiarze sprawiedliwości konieczny jest system kar. Nie dlatego, aby mścić się na winowajcy, ale po to, aby chronić społeczeństwo przed niebezpiecznymi jednostkami. Potencjalna kara zawsze też odstrasza przed popełnianiem zabronionych czynów. Konsekwencje wykroczenia czy przestępstwa nie mogą jednak uderzać w godność człowieka. 

Katechizm dopuszcza karę śmierci jedynie w ostateczności. „Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem. Jeżeli jednak środki bezkrwawe wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem, władza powinna ograniczyć się do tych środków, ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej”.  

Kara śmierci jest więc dopuszczalna tylko wtedy, gdy nie ma innej możliwości obrony. Ale przecież dzisiaj sposobów na resocjalizację jest sporo. Można dyskutować o ich skuteczności, ale dopóki istnieje szansa, a mówiąc językiem Ewangelii, nadzieja, na nawrócenie państwo i system penitencjarny powinny stwarzać ku temu warunki. Zapis z Katechizmu rozumiem bardziej jako moralne uzasadnienie obrony koniecznej niż zezwolenie na stosowanie kary śmierci. Tym bardziej, że zapis mówi wyraźnie, że w obecnych czasach potrzeba ustanawiania tej kary właściwie nie występuje. 

Mówimy o świętości życia, o ochronie życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. To nie dotyczy tylko nienarodzonych. To dotyczy także tych, którzy błądzą. Bądźmy czujni, żebyśmy walcząc o godność jednych, nie zapomnieli o godności drugich. Nawet jeśli wydaje nam się, że na to nie zasługują.

Michał Jóźwiak 

 

Kara śmierci zawsze była narzędziem ostatecznym, jeśli więc rozpatrujemy problem jej stosowania, musimy uzmysłowić sobie, że rozmawiamy o przypadkach naprawdę wyjątkowych i rzadkich. Ostatni wykonany wyrok śmierci w Polsce zasądzony został za brutalny gwałt i morderstwo kobiety oraz usiłowanie zabójstwa jej dwóch córek. Zauważmy, z jak strasznym problemem się mierzymy. Czy jednak tak straszny przestępca zasługuje na odebranie mu życia?  

Kościół właściwie od samego początku dopuszczał i akceptował karę śmierci, przyznając prawowitej władzy państwowej prawo do karania śmiercią za najcięższe przestępstwa. O tym tzw. prawie miecza wspomina już św. Paweł w 13 rozdziale Listu do Rzymian. Święty Augustyn w swoim traktacie „O Państwie Bożym” wyjaśnia, że zakaz zabijania drugiego człowieka nie pozbawia przedstawicieli władzy prawa do wykonania wyroku śmierci. Tomasz z Akwinu mówi zaś już całkiem wprost: „grzeszników zabijać nie tylko wolno, ale należy to czynić, jeżeliby okazali się szkodliwi lub niebezpieczni dla społeczeństwa”. Dalszy rozwój filozofii chrześcijańskiej nie przynosi żadnej zmiany w zakresie dopuszczalności i zasadności kary śmierci. 

To sięgające apostołów nauczanie Kościoła znajduje wyraz w katechizmowym rozwinięciu piątego przykazania: „Nikt, w żadnej sytuacji, nie może rościć sobie prawa do bezpośredniego niszczenia niewinnej istoty ludzkiej”. Widzimy zatem, że absolutna ochrona życia ludzkiego wynikająca z piątego przykazania nie przynależy wszystkim, a jedynie osobom niewinnym. Życie ludzkie jest święte, ale w tym znaczeniu odebranie go nie zawsze tę świętość narusza. W przeciwieństwie do np. aborcji czy eutanazji kara śmierci nie jest zła sama w sobie. 

Pozostaje jeszcze zadać sobie pytanie czy kara więzienia jest sprawiedliwym wyrokiem w obliczu straszliwych przestępstw? Sprawiedliwość nie jest przecież tylko mrzonką konserwatystów, jej zachowanie gwarantuje bowiem utrzymanie ładu społecznego. Zakładając różowe okulary dochodzimy do absurdów gdy Anders Breivik, morderca prawie osiemdziesięciu osób, drwi sobie z rodzin ofiar pozywając więzienie za zimną wodę w kranie. Rację miał Nicolas Gomez Davila pisząc złośliwie, że „stracenie mordercy wstrząsa liberałem bardziej niż śmierć zamordowanego”.

Aleksander Barszczewski

#DwieNawy: kara śmierci
6 (100%) 6 ocen.


źródło: Michał Jóźwiak/Aleksander Barszczewski

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze
  • Batrahe

    Chociaż wolę Ratzingera od Tischnera (i to o wiele) to jednak w tym wypadku popieram zdecydowanie Michała Jóźwiaka. Obecnie mamy takie warunki (w każdym razie w Polsce), że odizolowanie niebezpiecznego przestępcy jest jak najbardziej możliwe. Proszę zwrócić ponad to uwagę, że rodziny ofiar Breivika nie domagają się kary śmierci dla niego. Podobnie ofiary bandytów z Rimini. O karze tej fantazjują natomiast niektórzy dziennikarze (to nie przytyk do Aleksandra Barszczewskiego), politycy i internetowi komentatorzy.