Mamy świadomość, że przez wiele wieków ewangelizacja misyjna ściśle powiązana była z procesem kolonizacyjnym. Niestety „biały człowiek” nie przynosił wyłącznie orędzia Chrystusa, edukacji, opieki medycznej i dóbr kultury, ale także przemoc i wojnę.

Myślę, że niejednokrotnie trudno było chrześcijańskim misjonarzom wytłumaczyć rdzennym mieszkańcom Azji, Afryki czy Ameryki, że orędzie Chrystusa przynosi pokój. Cele polityczne, ekonomiczne czy militarne zbyt często dominowały nad ewangelizacyjnymi. Historia tzw. redukcji paragwajskich pokazana na filmie „Misja” dobrze ilustruje, co może się stać, gdy polityka i doczesne interesy biorą górę nad ewangelizacją. Trudno się więc dziwić wypowiedziom przedstawicieli rdzennych narodów, że przed przyjściem misjonarzy byli szczęśliwsi. Z Ewangelią bowiem bardzo często przybywało także zło.

Współczesne przepowiadanie misyjne dokonuje się w zupełnie innym kontekście i klimacie teologicznym. Po pierwsze, misjonarze nie są dzisiaj, głosicielami europejskiej cywilizacji, która miałaby być rzekomo wyższa niż cywilizacje rodzime. Dzisiaj już wiemy, że wiele ze spotkanych kultur niesie w sobie dziedzictwo, którego zazdroszczą im Europejczycy. Po wtóre, współczesne przepowiadanie misyjne dokonuje się w kontekście prowadzonego dialogu międzyreligijnego. Nie znaczy to, że Kościół wyrzeka się głoszenia Ewangelii i wiary w Jezusa Chrystusa jako jedynego Zbawiciela. Znaczy to, że Kościół dostrzega wartość każdej religii, uznając wszystkich za dzieci jednego Boga. Doskonałym tego przykładem jest sposób przedstawienia przez papieża Franciszka jego intencji modlitewnych na styczeń 2016 r. „Aby szczery dialog między ludźmi wyznającymi różne religie przyniósł owoce pokoju i sprawiedliwości”.

Do zaprezentowania tej intencji zaproszono przedstawicieli innych religii: żydów, muzułmanów, buddystów – aby pokazać, że wiara w miłość, która bliska jest każdej religii, może przynieść pokój i sprawiedliwość. Przypomnijmy sobie: Jezus mówił wyraźnie, iż błogosławieni są ci, „którzy wprowadzają pokój” i właśnie dlatego „będą nazwani synami Bożymi”. Dialog i czynienie pokoju czynią nas dziećmi Boga.

Ks. Andrzej Draguła

Oceń ten artykuł



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.