To nie jakaś wydumana historia, ale przepowiednia logicznego ciągu wydarzeń. Można w fatimskie przesłanie wierzyć lub nie, ale nie sposób nie zauważyć, że wydarzenia, które opisuje przesłanie z Fatimy, są z jednej strony ze sobą powiązane, a z drugiej wydarzyły się, mimo że wielu się ich zupełnie nie spodziewało. Film „Fatima. Ostatnia tajemnica” właśnie wchodzi na ekrany polskich kin.

Czy ekspansja i zbrodnie komunizmu, okrucieństwa autorytarnych rządów w Europie, wojny światowe, wyścig zbrojeń i prace nad bombą atomową oraz przemiany ustrojowe wielu państw (w tym Polski) zostały przewidziane przez Maryję i ogłoszone podczas objawień fatimskich? Czy często tragiczne, a niekiedy bardzo szczęśliwe sploty wydarzeń są wynikiem modlitw do Maryi i jej wstawiennictwa? Film nie narzuca odpowiedzi, ale podaje fakty i zadaje pytanie: czy objawienia fatimskie naznaczyły historię świata? Wiele wskazuje na to, że tajemnicze objawienia z Fatimy miały wpływ na historię ostatnich stu lat, a przynajmniej ją przewidziały. To nie portugalska, ale hiszpańska produkcja. To dokument z elementami fabuły.

Fakty i wiara
W swej dokumentalnej części film to głównie przegląd historii i tego, jak komuniści próbowali zawładnąć kolejnymi krajami. Reżyser filmu Andres Garrigo przywołuje wypowiedź Stalina, który określał Lizbonę jako wzorcowe miasto komunistyczne. Nie bez powodu objawienia Maryi wydarzyły się właśnie w Portugalii. Nie bez powodu też wydarzyło się to w 1917 r. To apogeum I wojny światowej, podczas której codziennie w okopach ginęły tysiące ludzi. W kraju kształtował się wtedy ultraateistyczny rząd. Przedstawiciele Kościoła byli prześladowani, zamykano probostwa. Polskich widzów może zaskoczyć za to fakt, jak wiele wątków fatimskiej historii dotyczy Polski. To przecież w czasie, gdy komunizm rozszerzał swoje wpływy, papieżem zostaje Karol Wojtyła – duchowny z kraju komunistycznego, ale to tylko jedno wydarzenie z całego splotu faktów. Później widzowie są świadkami tego, jak kraje skute kajdanami komunizmem uwalniają się z tych okowów. Oczywiście można powiedzieć, że historia potoczyła się tak a nie inaczej. Także sam film wrzuca wątpliwość: „Jeśli to wszystko prawda…”, „Jeśli objawienia rzeczywiście miały miejsce…”.

Niepokalane – niepokonane
Film podaje nie odpowiedzi, ale przykłady. Przypomina historię państw, które swoje trudne polityczne i społeczne uwarunkowania – przez krucjaty różańcowe – oddały w ręce Maryi. Wierni wierzą, że właśnie gorliwa modlitwa wielu osób do Maryi Fatimskiej pozwoliła wyzwolić ich kraj z niewoli komunizmu. – Codziennie odmawiajcie różaniec – na koniec zatriumfuje Niepokalane Serce Maryi – mówiła do portugalskich pastuszków Maryja. To serce zatriumfowało między innymi w Austrii (tam o wyjściu wojsk sowieckich z Wiednia nawet agnostycy mówią jako o cudzie). Podobnie było w Szwajcarii czy w Polsce. O sile (nie tylko religijnej, ale wręcz politycznej) fatimskich tajemnic świadczy też zamach na Jana Pawła II. Podczas spotkania z nim w więzieniu Ali Agca (jego słowa przywołuje w filmie ówczesny rzecznik Watykanu, Joaquin Navarro-Valls) nie prosił o wybaczenie. Powiedział tylko: „Powinieneś zginąć. Wyjaw trzecią tajemnicę fatimską”. Watykan w końcu ją ujawnił.

Rzeczywistość komunizmu i wizja piekła
Obraz „Fatima. Ostatnia tajemnica” może momentami przerazić. Chociażby przez wizję piekła, której doświadczyły fatimskie dzieci w czasie swoich spotkań z Maryją. Dzieci jednak nie przestraszyły się piekła, ale tego, co może czekać grzeszników, którzy do niego trafią. Chciały, by jak najwięcej ludzi uczestniczyło w modlitwach wynagradzających Maryi zło tego świata.
Dużo miejsca w filmie poświęcono Rosji. Jest przedstawiana jako dzieło szatana. Komunizm jest opisany (także przykładami) jako ideologia sprzeczna z chrześcijańską wizją świata. Jednak nie tylko jako sprzeczna (jedynie konkurująca), ale z chrześcijaństwem wojująca. Ateistyczne reżimy – w rozumieniu apokaliptycznym – przynosiły tylko zło – dla konkretnych ludzi i całych narodów. To pokazuje między innymi wizja biskupa wspinającego się na gruzowisko w doszczętnie zniszczonym mieście. W pewnym momencie biskupa przeszywa miecz, a jego biała szata zostaje zakrwawiona. To widzenie powszechnie uznawane jest za opis zamachu na Jana Pawła II.

Zarzuty wobec papieża
I właśnie postawa papieży wobec fatimskich objawień jest również bardzo ciekawym wątkiem filmu (szerzej prawdopodobnie nieznanym). Reżyser filmu – chyba można tak powiedzieć – wystosował oskarżenie wobec papieża Piusa XII, a dokładnie wobec jego reakcji na list siostry Łucji. Ostatnia z dzieci, które widziały Maryję w Fatimie, prosiła papieża o zawierzenie Rosji Bogu, ale pod jednym istotnym warunkiem: w obecności biskupów z całego świata, a przynajmniej w ich duchowej jedności. Pius XII przygotował tekst zawierzenia świata Maryi, ale ani nie wymienił Rosji, ani nie zrobił tego w obecności światowego episkopatu. Dopiero Jan Paweł II wypełnił prośbę Maryi. W filmie słyszymy przypuszczenie, że gdyby wcześniej doszło do poświęcenia i zawierzenia Rosji, to II wojny światowej mogłoby nie być. Oczywiście to pytanie, na które trudno odpowiedzieć i nie wiadomo, czy w filmie na wpół dokumentalnym powinno padać.

Maryja – jej informacje i ich konsekwencje
Film to dwie historie – ta prawdziwa ostatniego wieku (całe sto lat) i fikcyjna, filmowa historia Moniki. To montażystka, która dostaję propozycję zmontowania filmu o konsekwencjach objawień fatimskich. Jako agnostyczka przyjmuje zlecenie z niechęcią… A jak jej nastawienie do Fatimy wygląda po pracy nad filmem? O tym najlepiej przekonać się w kinie. – Dla mnie kluczem są informacje przekazane przez Maryję pastuszkom i konsekwencje, do jakich może doprowadzić ich zignorowanie – mówi producent filmu do Moniki.

Cały film można potraktować jako przypomnienie i jeszcze jedną próbę uświadomienia nam, że objawienia fatimskie to może i kwestia wiary, ale też i fakt – fakt zapowiedzianych wcześniej wydarzeń następujących jedno po drugim. „Fatima…” to też opowieść i wiara w to, że modlitwą można zmienić bieg historii. Czy objawienia fatimskie skrywają klucz do naszej przyszłości? W filmie wykorzystano zdjęcia dokumentujące objawienia fatimskie, które odbyły się już w obecności wielkich (jak na tamte czasy) tłumów wiernych. Jak mówi narrator filmu – objawienia dotknęły nawet sceptyków w wierze. Czy będzie tak i teraz, gdy znamy już stuletnią historię Fatimy? Byłoby tak dobrze dla nas i dla całego świata – takie jest przesłanie filmu.

Film wart jest obejrzenia. Maryję Fatimską często bowiem – głównie z przyzwyczajenia – traktować możemy jako dobrotliwą Matkę, do której zwracamy się z naszymi codziennymi potrzebami i troskami. Oczywiście nie ma w tym nic złego. Dobrze byśmy jednak pamiętali, że Fatima to mocny i stanowczy przekaz, od którego zależeć mogą losy świata.

„Fatima to nie wizja”
1.33 (22.22%) 3 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.