Z wykształcenia jestem filozofem. Znajomi, którym nie do końca jest po drodze z Kościołem, pytają mnie czasemjak potrafię się w nim odnaleźć. Przecież wiara i rozum się wykluczają, a ludzie wierzący przyjmują wszystko na wiarę – myślenie nie jest im do niczego potrzebne. 

W rozmowach, dyskusjach i umysłach wielu osób ciągle obecny jest wizerunek Kościoła jako instytucji, która za wszelką cenę chce rywalizować z nauką. To jeszcze pewnie pokłosie sporu hierarchów kościelnych z Galileuszem, który funkcjonuje jako symbol konfliktu między nauką a religią. Oczywiście Kościół nie zawsze wykazywał się odpowiednim podejściem do ludzi ze świata nauki, zwłaszcza w wiekach średnich. Wtedy teoria Kopernika o tym, że ziemia nie stanowi centrum wszechświata została określona jako „co najmniej błąd w wierze”. 

Kto chce zarzucić Kościołowi nieprzychylność nauce, z pewnością wypomni choćby ten spór i pewnie będzie miał trochę racji. Nie można jednak zapominać, że sprzeciw Kościoła w tej sprawie nie był spowodowany czystą niechęcią do naukowych twierdzeń. Celem Kościoła była ostrożność wobec bardzo przełomowego odkrycia. Kongregacja Indeksu Ksiąg Zakazanych uznała, że teoria heliocentryczna może okazać się prawdziwa. Nie zakazała czytania dzieła Kopernika, ale zaleciła dodanie do niej wstępu informującego, że teoria heliocentryczna nie jest udowodnionym faktem, a jedynie hipotezą. Trudno się temu dziwić. Pamiętajmy, że taka koncepcja była wtedy dosłownie wywróceniem świata do góry nogami. Trudno oceniać decyzje sprzed czterystu lat z dzisiejszej perspektywy. 

Celem nauki jest poszukiwanie prawdy. Religia stawia przed sobą identyczne zadanie, dlatego szukanie antagonizmów pomiędzy tymi sferami jest nonsensem. Jan Paweł II w encyklice „Fides et ratio” pisał, że „wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy”. Dalej papież pisał, że „wiele jest dróg, którymi człowiek może zmierzać do lepszego poznania prawdy, a przez to czynić swoje życie coraz bardziej ludzkim. Wyróżnia się wśród nich filozofia, która ma bezpośredni udział w formułowaniu pytania o sens życia i w poszukiwaniu odpowiedzi na nie”.  

Filozofia pełni w Kościele rolę nie do zastąpienia, bo gwarantuje refleksję, bez której sens wiary i życia człowieka stają się niejasne.  

„Kościół ze swej strony wysoko ceni to dążenie rozumu do osiągnięcia celów (…) i widzi w filozofii drogę wiodącą do poznania podstawowych prawd o życiu człowieka”. (Jan Paweł II, „Fides et ratio”) 

Wiara i rozum znakomicie się uzupełniają na różnych etapach poznawania świata. Używając metafory Jana Pawła II, trudno byłoby unosić się mając do dyspozycji zaledwie jedno sprawne skrzydło. Aby być blisko prawdy potrzebne są oba. Nie da się więc zastąpić jednego drugim. Za wiarą musi iść pragnienie mądrości. Ks. Józef Tischner nieco prowokacyjnie stwierdził kiedyś, że „religia jest dla mądrych. A jak ktoś jest głupi i jak chce być głupi, nie powinien do tego używać religii, nie powinien religią swojej głupoty zasłaniać”.

W Kościele jest miejsce także dla filozofów. A właściwie tylko dla filozofów. Czyli dla tych, którzy cenią sobie prawdę i wykorzystują zarówno swoją wiarę, jak i rozum, aby dojść do jej poznania.

Filozof w Kościele
6 (100%) 10 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.