W sobotę przypada rocznica śmierci kardynała Jean-Marie Lustigera, syna żydowskich emigrantów z Polski, o którym mówi się, że wraz z Janem Pawłem II odegrał największą rolę w ożywieniu katolicyzmu we Francji.

Kard. Jean-Marie Lustiger urodził się w 1926 r. w Paryżu, jako Aron Lustiger, w rodzinie pochodzących z Będzina emigrantów żydowskich. W wieku 14 lat przyjął Chrzest.

„był głosem, którego słuchano, niezależnie od tematu, niezależnie od audytorium. Głosem, który wskazywał drogę” – pisze w dzienniku „Le Figaro” Olivier Jay, który przez 10 lat był doradcą kardynała Lustigera. „Głos kardynała kształtował opinię publiczną, wykraczając daleko poza kręgi katolickie” – powiedział zajmujący się sprawami religii i laickości prof. Philippe Portier. „Lustiger potrafił zająć ważne miejsce w mediach. Był przekonany, że jako sługa Boży ma za zadanie zbawienie ludzi” – dodał ten religioznawca i socjolog.

„Jan Paweł II zdawszy sobie sprawę z nadzwyczajnego przeznaczenia (kard. Lustigera), nie patrząc na oficjalną listę kandydatów mianował go arcybiskupem Paryża” – pisze autor artykułu. „Wiedziałem, kogo mianuję” – cytuje polskiego papieża.

Katolicki dziennik „La Croix” zamieszcza wywiad z Richardem Prasquierem, byłym prezesem CRIF, organizacji grupującej instytucje żydowskie we Francji. Jego zdaniem „kardynał bardzo zmienił negatywną opinię Żydów o tych, którzy porzucają judaizm”. Żydowski działacz zwraca uwagę na wspólnotę dziedzictwa kard. Lustigera i Jana Pawla II, „urodzonego 30 km od Oświęcimia, którego najlepszym przyjacielem w dzieciństwie był Żyd i którego nigdy nie dotknął antysemityzm, drążący niegdyś polski kler”.

Ojciec Matthieu Rouge, niegdyś osobisty sekretarz kardynała Lustigera, powiedział o nim w wywiadzie radiowym: „Był przekonany, że wszystko to, co dobrego udało mu się zrobić, było dziełem Bożym, a jeżeli uczynił zło, to dlatego, że opierał się dziełu Bożemu. W tej wierze jest cała głębia pokory”.

Oceń ten artykuł


źródło: PAP/jn

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.