Lubimy czytać o wspaniałych objawieniach z całego świata. Możemy sobie wyobrażać jakby to było, gdyby to dotyczyło nas. Jednak prawda jest taka, że każde objawienie jest skierowane do nas osobiście. Jest bardzo personalne. Co w takim razie mówi do nas Matka Boża z Guadalupe, której objawienie dziś wspominamy?

Nie musimy znać kontekstu historycznego Meksyku czy Ameryki Łacińskiej, by móc odebrać do siebie słowa Maryi. Jej przesłanie jest uniwersalne, tak jak jej miłość do Syna i do nas. Wystarczy wczytać się z uwagą w wypowiadane przez nią słowa, by się w nich odnaleźć.

Wiedz z niewzruszoną pewnością, że jestem doskonałą i zawsze Dziewicą, Świętą Maryją, Matką Boga prawdy, przez którego wszystko żyje, Pana wszystkich rzeczy, jakie są wokół nas, Pana Nieba i ziemi. Bardzo gorąco pragnę, aby w tym miejscu wzniesiono dla Mnie mały dom, w którym Go ukażę, wywyższę i sprawię, że się objawi. Dam Go ludowi w mojej całej osobistej miłości, w moim współczuciu, w mojej pomocy, w mojej obronie: ponieważ prawdziwie jestem twą miłosierną Matką, twoją i wszystkich ludzi, którzy żyją razem w tym kraju, i wszystkich innych ludzi, którzy Mnie kochają, tych, którzy Mnie szukają, tych, którzy Mi ufają. Tu wysłucham ich łkania, ich narzekań, i uzdrowię ich z ich smutku, ciężkich doświadczeń i cierpień. Musisz pójść do siedziby biskupa Meksyku i powiedzieć mu, że ciebie posyłam, aby pokazać, jak usilnie pragnę, by zbudował mi świątynię, tu w dolinie; opowiesz mu dokładnie wszystko, co widziałeś, podziwiałeś i co słyszałeś.

Matka Boża gorąco pragnie, byś wybudował dla niej dom w swoim sercu. Tylko w ten sposób Ona będzie mogła zanieść je do Boga, upraszać o łaski. Nie prosi o wiele – to ma być mały dom, bo doskonale wie, że będzie tylko przedsionkiem dla pałacu, w który zamieni się wnętrze każdego z nas, gdy wejdzie do niego Jezus. Aby jednak tak się stało, jesteś zaproszony do wypełnienia zadania. Wyjść poza siebie, może właśnie powiedzieć komuś o Bogu, o wstawiennictwie Maryi? Nie tak łatwo jest nam mówić  o naszej wierze…

Wiedz z niewzruszoną pewnością, że nie brak mi sług i posłańców, którym mogę dać zadanie poniesienia moich słów, którzy przeprowadzą moją wolę. Ale bardzo potrzeba, abyś  ty błagał w mojej sprawie i żeby dzięki twej pomocy i pośrednictwu moja wola została spełniona. Mój najmłodszy i najdroższy synu, nalegam i usilnie polecam ci iść znowu jutro do biskupa. Powiedz mu w moim imieniu i daj mu w pełni zrozumieć moje zamiary, aby rozpoczął budowanie kaplicy, o którą proszę. Powiedz mu raz jeszcze, że jestem zawsze Dziewicą, Świętą Maryją, Matką Boga, która cię posyła.

Maryja wie, że możesz doświadczyć odrzucenia mówiąc o Niej i niosąc Dobrą Nowinę. Ale to do CIEBIE się zwraca z prośbą. Jest w tobie taka iskra, którą Bóg się posłuży dla większego dobra. Albo wręcz przeciwnie, jest w tobie taki mur, taka blokada, by głosić, że Bóg posługuje się najdelikatniejszą z kobiet, własną Matką, by cię prosić o wyjście z tej ciasnej skorupy wygody. Przecież ona jest Dziewicą, Świętą Maryją, Matką Boga! Czy jeszcze przed chwilą nie zachwycałeś się jej wielkością w objawieniach? Teraz jest szansa, byś i ty dopełnił tego, o co prosi!

Nie bój się tej choroby twego wuja ani żadnej innej choroby, ani niczego, co ostre i bolesne. Czyż nie jestem tu, Ja, któram twoją Matką? Czyż nie jesteś w moim cieniu i w mojej opiece? Czyż nie jestem źródłem twej radości? Czyż nie jesteś w zagłębieniu mego płaszcza, w skrzyżowaniu mych rąk? Czyż potrzebujesz czegoś więcej? Niechaj nic innego cię nie martwi ani nie niepokoi. Niechaj nie martwi cię choroba twego wuja, ponieważ on teraz nie umrze. Możesz być pewien, że już ma się dobrze.

Pewnie nadal szukasz wymówek, albo zakrywasz się tym, że przecież to jednak były słowa skierowane do Juana Diego, Meksykanina. Ja mam problemy, otacza mnie śmierć. A Matka Boga mówi ci, że jedyne, czego potrzebujesz, to jej płaszcza, jej rąk, w których można się schronić. Twoja rzeczywistość nie zabije cię, jeśli faktycznie się u Niej schronisz. Nawet więcej – to da siły do wypełnienia tej niezwykłej misji, którą tobie i mnie wyznacza.

Te rozmaite rodzaje kwiatów są dowodem, znakiem, jaki zaniesiesz do biskupa… Złożysz mu uważnie sprawozdanie o wszystkim: o tym, jak posłałam cię na szczyt wzgórza zerwać i zebrać kwiaty, o wszystkim, co zobaczyłeś i podziwiałeś, po to, aby przekonać rządzącego kapłana, aby uczynił to, co leży w jego odpowiedzialności, aby mój dom Boży, o który prosiłam został zbudowany.

I w końcu świadectwo – jedyne, co może rozkochać drugiego w Bogu, w Jezusie i Jego Kościele, w Maryi. Gdy oddajesz się w ich opiekę, dzieją się cuda. Oni wiedzą, co robić. I zrobią to tak, że będziesz głosić swoim życiem. Wystarczy zawierzyć, a dowody tego będą ewidentne jak obraz, który powstał ze śladów płatków róż schowanych w szacie Juana Diego.

Nie wszyscy możemy jechać na pielgrzymkę do miejsca objawień w Meksyku. Zawsze jednak zostaje nam interpretacja słów Matki Bożej na nasze życie, co właśnie próbowaliśmy zrobić, oraz zachwycanie się tym cudownym objawieniem pod kątem naukowym. Obraz Maryi kryje wiele tajemnic, które wychodzą poza ludzkie rozumienie i mogą nawet doprowadzić do… omdlenia, jak w przypadku japońskiego okulisty badającego ten maryjny wizerunek. Więcej w wideo poniżej.

fot. Catedrales e iglesias, flickr.com

Gdyby Matka Boża z Guadalupe mówiła do ciebie [WIDEO]
4.75 (79.17%) 4 ocen.


źródło: Magdalena Zarate Rios

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze