„Snopek Myrry z Ogroda Gethsemańskiego albo żałosne Gorżkiey Męki Syna Bożego […] rospamiętywanie”. Taki tytuł miało odprawione po raz pierwszy w 1704 r. w warszawskim kościele Świętego Krzyża nowe nabożeństwo pasyjne. 

Jego autorem jest lazarysta, ks. Wawrzyniec Benik. To właśnie lazaryści, czyli Misjonarze św. Wincentego á Paulo opiekowali się tym kościołem. Pod znanym do dziś, skróconym tytułem, „Gorzkie Żale” szybko stały się stałym elementem przeżywania Wielkiego Postu. Od razu trzeba dodać, że w zasadzie nie są znane poza Polską, choć bywają podziwiane i propagowane ze względu na walory muzyczne i literackie. 

Celem księdza, który napisał tekst „Gorzkich Żali”, było wprowadzenie liczniejszej grupy wiernych w tajemnice męki i śmierci Chrystusa. Odprawiane po polsku nabożeństwo miało zastąpić z jednej strony łacińskie hymny niezrozumiałe dla ludu, z drugiej oszczędzić pracy przy przygotowaniu popularnych w epoce baroku przedstawień pasyjnych, pełnych rekwizytów i aktorów. Z teatralnego charakteru tych przedstawień pozostały niektóre formy, np. Rozmowa duszy z Matką Bolesną – dialog śpiewany na zmianę przez kobiety i mężczyzn.

Odprawia się je we wszystkie niedziele Wielkiego Postu i w Wielki Piątek. Składają się z trzech części, zatem każda z nich śpiewana jest dwa razy w ciągu tego okresu, w którym mamy sześć niedziel. Całość śpiewa się w Wielki Piątek, po zakończeniu obrzędów pasyjnych. Rozpamiętywaniu Męki Pańskiej towarzyszy wystawienie Najświętszego Sakramentu i kazanie pasyjne. 

Cel został osiągnięty – „Gorzkie Żale” szybko wpisały się w wielkopostny kalendarz i pozostają w nim do dziś. Niektórym z trudem przychodzi przegryzienie się przez barokową polszczyznę. Jednak ogromny ładunek emocjonalny i szczegóły dotyczące Męki Pańskiej pomagają w osobistym przeżyciu i doświadczeniu tajemnicy Zbawienia.

Widoczna jest ostatnio swoista moda na „Gorzkie Żale” w wykonaniu profesjonalnych zespołów wokalnych z towarzyszeniem instrumentów „z epoki”. Na pewno daje to możliwość zachęcenia do uczestnictwa w nabożeństwie, na którym – nie oszukujmy się – tłumów co niedzielę nie widać. Trzeba jednak uważać, by nie traktować tego typu wydarzeń jako jeszcze jednego koncertu muzyki sakralnej, ale rzeczywiście podczas słuchania pięknych wykonań rozważać Mękę Pańską.

Oceń ten artykuł


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.