W połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia, gdy dobiegały końca prace Soboru Watykańskiego II, a niepewny swej przyszłości świat przyglądał się rywalizacji dwóch wielkich mocarstw: USA i ZSRR, błogosławiony papież Paweł VI publikuje encyklikę „Mesne maio”. Prosi w niej o modlitwę za przyczyną Najświętszej Maryi Panny w dwóch zasadniczych sprawach.

Po pierwsze, aby obrady soboru przyniosły dobre owoce dla Kościoła. Słusznie papież wskazywał, że „ten ogromny zjazd stawia przed Kościołem bardzo ważkie zagadnienie, jak należycie się dostosować do potrzeb nowych czasów. Od pomyślnego wyniku tego przedsięwzięcia zależą przyszłe koleje Oblubienicy Chrystusowej, czy też los bardzo wielu dusz, i to na długi czas. Obecnie z woli Bożej wybiła poważna godzina nie tylko dla życia Kościoła, ale i dla dziejów świata”. Drugim powodem wezwania do modlitwy był zagrożenie „najwyższego dobra pokoju”. Papież obserwował kształtujący się po 1945 r. nowy układ geopolityczny, wybuchające w wielu regionach nowe konflikty, niepewne położenie wielu narodów. Przeczuwał, że brak roztropnej reakcji może doprowadzić do eskalacji i w konsekwencji do wybuchu kolejnej światowej wojny. Decyduje się zatem przypomnieć światu o wstawienniczej roli Najświętszej Maryi Panny.

Pisze: „Z nadejściem maja, który pobożność wiernych już od dawna poświęciła Maryi Bogurodzicy, a dusze nasze przepełniają się radością, dostrzegamy wzruszające widowisko wiary i miłości, jakie wkrótce przedstawi cała ziemia na cześć Królowej Niebios. W tym bowiem miesiącu chrześcijanie, i w świątyniach i w domach, składają Bogurodzicy Dziewicy z tradycji przyjęte hołdy czci i miłości. A w zamian zazwyczaj w tym czasie spływają z tronu naszej Matki częstsze i obfitsze dary Bożego zmiłowania. Powyższa pobożna praktyka związana z majem jest Nam bardzo przyjemna i napełnia Nas pociechą, a to dlatego, że czci Maryję i przynosi ludowi chrześcijańskiemu obfite owoce”.

W słowach bł. Pawła VI wybrzmiewają dwie zasadnicze przesłanki, które podkreślają wartość praktykowania majowych nabożeństw ku czci Maryi. Po pierwsze jest Ona naszą Matką i Orędowniczką, której wstawiennictwo rzeczywiście wyprasza konkretne działanie Boga u poszczególnych ludzi, społeczeństw, narodów, całego świata. Po drugie: maryjny charakter maja i praktykowane formy nabożeństw ukształtowały się w ciągu wieków, stając się integralną częścią pobożności chrześcijańskiej, w dodatku bardzo skutecznej, o czym świadczą życiorysy świętych, miejsca kultu Matki Bożej, przebadane i opisane cuda. 


Papież przekonuje, że „maj zachęca nas do tego, by częściej i ufniej prosić Maryję, której najłaskawsze Serce chętniej w tym czasie przychyla się do naszych próśb. Dlatego Nasi poprzednicy w tym miesiącu, Bogurodzicy poświęconym, zachęcali społeczność chrześcijańską, by zanosiła publiczne modły do Maryi, kiedy domagały się tego potrzeby Kościoła lub niebezpieczeństwa grożące światu”. Jeżeli papież, rozeznając znaki czasu, uznał, że rok 1965 jest właściwym, by wezwać świat do modlitwy przez wstawiennictwo Maryi właśnie w miesiącu maju, to chciał w ten sposób wyrazić swoje przekonanie, że ta modlitwa ma moc wyprosić u Boga potrzebne łaski; w tamtym konkretnym przypadku: właściwego wprowadzenia w życie postanowień II soboru watykańskiego i zachowanie pokoju na świecie.

My również, wzorem Pawła VI, powinniśmy najpierw rozeznać, co dzisiaj jest szczególnie ważną potrzebą dla nas, naszych bliskich, naszych wspólnot parafialnych czy zakonnych, dla Kościoła, naszej ojczyzny, wreszcie dla całego świata. I z ufnością przyjść na majowe nabożeństwo albo odprawić je w zaciszu swego domu, oddając te sprawy orędownictwu Maryi. Orędownictwu, które jest niezawodne.

Oceń ten artykuł



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze