Corocznie w drugiej połowie marca rząd Hiszpanii zatwierdza ułaskawienie około 20 więźniów, którzy nie popełnili jakichś większych zbrodni. Jest to średniowieczna tradycja o charakterze religijnym, nadal żywa w obecnej formie przeżywania Wielkiego Tygodnia w Hiszpanii. Przywileje nadane przed wiekami bractwom pokutniczym aktualne. 

Fot. Juan de la Cruz Moreno Balboa, flickr.com

Uwolnieni więźniowie pozostają pod opieką las cofradías, czyli swego rodzaju religijnych zgromadzeń wiernych. Ministerstwo Sprawiedliwości, jeśli uzna to za stosowne, przyzwala na uwolnienie tych, o których bractwa te zabiegają. Więźniowie, widząc litość, jakiej dostąpili, przestają być przestępcami, a w ramach wdzięczności uczestniczą jako pokutnicy w procesji Wielkiego Tygodnia pod sztandarami danego zgromadzenia. 

Niektóre z nich mają ponad pięć wieków i zostały stworzone, by opiekować się potrzebującymi. Łączy ich kult figury Chrystusa, Matki Bożej lub innej świętego patrona, któremu się powierzają, by wyprosić pewne łaski. Coraz częściej gromadzą one osoby o wspólnych zainteresowaniach czy zawodzie – istnieje np. cofradía rybaków. Jedną z ich podstawowych funkcji było towarzyszenie osobom skazanym na śmierć. Nie bez powodu wiele z nich ma charakter pokutny. Największym spośród skazanych jest bez wątpienia Jezus Chrystus z Nazaretu, Nazarejczyk, od którego wzięła się nazwa los nazarenos. Z tego właśnie powodu to bractwa były i są jedynymi organizatorami słynnych hiszpańskich procesji, do których przygotowują się przez wiele miesięcy. Jest to dla nich najważniejsze wydarzenie w roku.  

W coraz bardziej laickiej Hiszpanii takie uzewnętrznianie religijności, która należy już do zamierzchłych czasów, jest niemałą sprzecznością. Sewilla i Valladolid czekają z niecierpliwością już od początku roku, aż nadejdzie Wielki Czwartek i Wielki Piątek. Punktem kulminacyjnym świąt Wielkanocy w Hiszpanii są tysiące procesji, które odbywają się w całym kraju. W niektórych słychać szlochanie, okrzyki, strzały czy komplementy rzucane w kierunku Maryi. Inne przebiegają spokojniej i słychać co najwyżej kroki pątników, szuranie szat ocierających o siebie, krótkie trzaski i uderzające o ziemię łańcuchy pokutujących. 

Wiele z tych procesji powoduje, że hotele w Sewilli, Valladolid, Maladze, Zamorze czy Cuence są zapełnione. Są narodową dumą turystyki ze względu na pierwiastek religijny i antropologiczny. Niektóre trwają nawet 12 godzin. Na przykład procesja w Cuence trwa od 5 rano, gdy Wielki Czwartek dopiero się zaczyna. Można więc powiedzieć, że uczestnicy procesji biorą w niej udział bez przerwy prawie całą dobę. Inną tradycją hiszpańskiego Wielkiego Tygodnia jest wyprowadzenie na ten czas ze świątyń masywnych figur czy też platform z drewna, niektórych ważących nawet tony. Przedstawiają one m.in. sceny z pasji Chrystusa. W ten sposób wychodzą one na spotkanie tysięcy wiernych, którzy czasem wiele godzin czekają w długich kolejkach, by je zobaczyć. 

Fot. AFP PHOTO/ JORGE GUERRERO

Nie można w końcu nie wspomnieć o hierarchii, która panuje w bractwach. Ich wewnętrzne zorganizowanie wzbudza podziw. Niektóre liczą nawet dziesięć tysięcy wiernych. Ich popularność cały czas wzrasta. W samej Andaluzji, południowym regionie kraju, jest ich ponad 70. Najbardziej widocznymi są zawsze los nazarenos, czyli osoby przebrane w szaty o spiczastych kapturach o zasłoniętych twarzach z wyciętymi otworami na oczy. Przypominają one postacie rodem z hiszpańskiej inkwizycji, a ich wysiłek nie jest bynajmniej udawany. Przemierzają wiele kilometrów, czasem boso, poszcząc przez wiele godzin. Stożkowaty kształt ich kapturów skierowanych ku niebu symbolizuje miejsce, do którego każdy chrześcijanin powinien podążać, gdzie jest zbawienie. Jednym z nich jest na przykład znany aktor Antonio Banderas.  

Jednak między Wielkim Bratem, czyli najwyższym odpowiedzialnym, a pospolitym nazareno jest jeszcze wiele stopni, dzięki którym organizacja przebiega sprawnie, a porządek na procesjach jest zachowany pomimo tłumów. Każdy ma przypisaną rolę, co wyraża jego wygląd. Kodeks każdego bractwa reguluje każdy detal, nawet  rodzaj tuniki, buty, insygnia i dodatki. Sam porządek przemarszu oraz jego elementy, jak choćby otwierający procesję bogato zdobiony krzyż „przewodnik”, gromnice, barwy szat, niesiona przez jednego z nazarenos księga bractwa czy grane w tle marsze są dobrze przemyślane. 

Tradycja wielkotygodniowych procesji jest w Hiszpanach chyba nawet bardziej zakorzeniona niż corrida i flamenco. Przekazywana z pokolenia na pokolenie, jest żywym dziedzictwem i odzwierciedleniem religijnej historii tego kraju. Można w niej uczestniczyć rzeczywiście przeżywając pokutnie owe przemarsze, są jednak też i tacy, którzy będąc ateistami biorą w nich udział z przyzwyczajenia, spełniając rodzinny obowiązek. Jedno jest pewne – jest to nie lada widowisko, które nadaje hiszpańskiemu Wielkiemu Tygodniowi uroczystego tonu.

Fot. flickr.com, PAP

Galeria (36 zdjęć)
Jak obchodzi święta wielkanocne Antonio Banderas?
6 (100%) 1 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze