Ze średnią prędkością ok. 5 km/h idą uczestnicy pielgrzymki „JG24 – Jasna Góra bez kompromisów”, która wyruszyła dziś z kościoła pw. Matki Bożej Bolesnej w Jawiszowicach-Osiedle Brzeszcze koło Oświęcimia. 122 km, jakie dzieli ich od maryjnego sanktuarium, pątnicy zamierzają pokonać w 36 godzin.

Zanim wyruszyli w drogę, 24 uczestników przedsięwzięcia, wraz z żegnającymi ich rodzinami i przyjaciółmi, spotkało się na Mszy św. w kościele jawiszowickim. Ks. Eugeniusz Burzyk, proboszcz parafii, zauważył na początku liturgii, że przykład wysiłku fizycznego i duchowego „zapracowanych pątników” powinien zainspirować do przemyślenia swojego życia również tych parafian, którzy nie wezmą w niej udziału.

„Tych 36 godzin może odmieni czyjeś życie, a ekstremalne okoliczności pozwolą zapomnieć o swojej codzienności; może wielu uczestnikom uda się prawdziwie spotkać Boga, drugiego człowieka i samego siebie” – życzył pielgrzymom duchowny.

Jeden z inicjatorów przedsięwzięcia, Grzegorz Smolarek, który tym razem podczas marszu będzie kierował ekipą techniczną, wyjaśnił, że w pielgrzymce chodzi o ewangelizację, a nie o wynik.

„Trzy samochody, bo trochę tych rzeczy jest. Plus jest taki, że człowiek idzie sobie na luźno, nie musi dźwigać bagażu. Nie traci się czasu na postoju” – wyjaśnił, informując, że trasę podzielono na 15 etapów, z których najdłuższy ma 12,5 km, najkrótszy 3,8 km. Po każdym etapie planowana jest półgodzinna przerwa na regenerację, posiłek i zaopatrzenie medyczne.

Organizatorzy – grupa kilku osób, m.in. z jawiszowickiej parafii – zaangażowana jest w ten projekt od początku 2016 roku. Zeszłoroczna, pierwsza pielgrzymka zajęła im niespełna 25 godzin, stąd pomysł na nazwę projektu – „JG24”. Agata Malicka przyznaje, że pielgrzymka adresowana jest przede wszystkim do tych, którzy w zabieganym świecie nie mają czasu na Boga i modlitwę. „Życie wygląda dziś tak, że nie mamy na nic czasu. „Na pomysł wpadł Grzesiek, który nie mógł się wybrać na sierpniową pielgrzymkę na Jasną Górę, dlatego zaproponował, by dojść do Częstochowy w 24 godziny. Znalazło się troje wariatów, którzy zdecydowali się pójść. W tym roku jest nas jeszcze więcej” – dodała.

Ks. Łukasz Listwan, wikariusz w Wilkowicach, rok temu był jednym z trojga zapaleńców, którzy drogę z Brzeszcz do Częstochowy pokonali w 25 godzin. W tym roku, aby dobrze się przygotować do fizycznego wyzwania, przemaszerował 700 km po drogach dekanatu, w którym pracuje.

„Nauczony wcześniejszym doświadczeniem, a nie było lekko, wiedziałem, że muszę te nogi jakoś przygotować, bo byłby prawdziwy obciach, gdyby ksiądz nie doszedł. Chodzi o to, by opieka duchowa była od początku do końca” – stwierdził w rozmowie.

Zdaniem kapłana, dzięki jego pieszym wędrówkom, narodził się innym pomysł po nazwą „Zaproś na spacer księdza”, adresowany m.in. do osób, które mają problemy z klasyczną spowiedzią.
Najstarszą uczestniczką wędrówki jest 68-letnia Maria Pawlusiak. Hasłem pielgrzymki jest „Zgrzeszyłem zaniedbaniem”.

Oceń ten artykuł


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.