To nie poznanie problemów mężczyzn odsunęło mnie od feminizmu. To poznanie feminizmu odsunęło mnie od niego – przyznaje Cassie Jaye. Chciała zrobić film o męskich aktywistach, by potwierdzić ich kłamstwo, a gdy skończyła go kręcić – zaczęła zmieniać zdanie.

Tak zaczęła się historia zmiany jej poglądów. Cassie Jay chciała udokumentować wyobrażenie o tym, że feminizm ma rację bytu. Posłużyła się dokumentem, najbardziej prawdomówną formą filmową. Nie był to jej pierwszy film. Jako doświadczona reżyserka miała za sobą kilka filmów, jak np. „Daddy I Do” czy „The Right to Love: An American Family”. Zrobienie jednak filmu, o którym mowa, a więc „The Red Pill” (z 2017 r.) zajęło jej więcej czasu. Praca polegała w większości na przeprowadzaniu wywiadów z aktywistami, a potem ich transkrybowaniu. Podczas kręcenia filmu – jak przyznaje Jaye – wypowiedzi mężczyzn nie zrobiły na niej wrażenia. Jej postawa zmieniła się jednak podczas pracowania nad materiałem filmowym. Gdy jej emocje i wrogie nastawienie w stosunku do mężczyzn opadły, zaczęła dostrzegać wypowiedzi, które przeczyły ideom feminizmu jako takiego. 

– Mój film był cenzurowany i wycofywany z wielu kin – przyznaje autorka – wszystko przez to, że ja słuchałam i dałam innym okazję do wysłuchania. Jeśli miałabym dać radę jakiejś osobie, bądź całemu społeczeństwu, powiedziałabym: musisz przestać oczekiwać, że zostaniesz obrażony, a otworzyć się na słuchanie. Cassie Jaye ukończyła produkcję filmu. Jest on już dostępny w Internecie (obecnie jedynie w angielskiej wersji językowej). 

Cassie Jaye zaczęła być znana w Internecie, w którym przecież trudno o cenzurę. Użytkownicy (mężczyźni) zaczęli dzielić się informacją o tej historii na wielu polskich i zagranicznych portalach. Opublikowano różnego rodzaju ikonografie, potwierdzające słowa Cassie. Anonimowi użytkownicy zaczęli pisać:

Wbrew pozorom to krótkie nagranie pokazuje nie tylko problem feminizmu czy mizoginii. Problem jest znacznie szerszy i zaryzykuje nawet stwierdzeniem, że dotyczy ogółu społeczeństwa bez znaczenia, czy jest się kobietą, mężczyzną, prawicowcem czy lewicowcem. Ocenianie innych z góry, wrzucanie do jednego wora nie znając drugiego człowieka, aż w końcu zakładanie z góry, że nas rozmówca jest naszym wrogiem to duże problemy współczesnej komunikacji miedzyludzkiej. Ale to, co jest sednem tego filmu to szczere wysłuchiwanie drugiej strony (…). Każdy ruch, każda grupa, każda subkultura ma w sobie coś sensownego, coś chce przekazać, ale brak dialogu, próby zrozumienia sprawiają, że różne przekonania zaczynają się radykalizować, popadać w skrajność.

Abstrahując od feminizmu czy mizoginii – postawa Cassie, która jest przecież efektem wielu miesięcy refleksji, dokumentowania czy spisywania własnych spostrzeżeń – jest imponująca. Zmiana własnych poglądów, docieranie do prawdy czy w końcu otwarcie się na innego człowieka, początkowo nawet naszego wroga – to działania wymagające wiele wysiłku. Ale jak widać, jest on możliwy. 

Fot. youtube.com

Cassie Jaye: dlaczego przestałam być feministką?
6 (100%) 3 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.