Jemen

Międzynarodowa koalicja interweniująca w Jemenie oskarżyła szyickich rebeliantów o systematyczne łamanie rozejmu, który obowiązuje od środy wieczorem. Według ekspertów ONZ koalicja złamała prawo międzynarodowe w Jemenie podczas ataków na początku października.

„Nie ma żadnego zawieszenia broni” – powiedział agencji AFP Mohammed al-Assiri, rzecznik koalicji pod wodzą Arabii Saudyjskiej. Oskarżył on Hutich o ostrzał moździerzowy, w tym saudyjskiego terytorium.

Dodał, że taka sama sytuacja miała miejsce podczas poprzedniego zawieszenia broni. Obecny rozejm, wprowadzony na 72 godziny, zaczął obowiązywać w środę w nocy. W czwartek Assiri powiedział, że w ciągu 12 godzin 43 razy doszło do naruszenia rozejmu.

Z kolei saudyjski minister spraw zagranicznych Adil ibn Ahmad ad-Dżubeir, przebywający z wizytą w Waszyngtonie, powiedział, że rozejm „został naruszony 150 razy”. Ocenił, że doszło do „wzrostu przemocy” ze strony Hutich, rebeliantów związanych z siłami byłego prezydenta Alego Abd Allaha Salaha, obalonego w 2011 roku przez społeczną rewoltę.

W czwartek, w pierwszym dniu teoretycznego obowiązywania rozejmu, zginęło co najmniej 11 osób w starciach między zwolennikami prezydenta Abd ar-Raba Mansura Al-Hadiego a rebeliantami z ruchu Huti.

Tymczasem oenzetowscy eksperci, badający naloty z 8 października na uczestników pogrzebu w jemeńskiej Sanie, oskarżyli koalicję pod egidą Arabii Saudyjskiej o łamanie międzynarodowego prawa humanitarnego poprzez atakowanie cywilów, rannych i personelu medycznego. W nalotach zginęło 140 osób, a 525 zostało rannych – wynika z danych ONZ. Według jemeńskiego ministerstwa zdrowia 114 osób zginęło, a 613 zostało rannych.

Celem nalotów z 8 października była sala, w której trwały uroczystości pogrzebowe związane z pochówkiem ojca ministra spraw wewnętrznych Dżalala al-Rawiszana, członka nieuznawanego przez wspólnotę międzynarodową rebelianckiego rządu. W ataku zginęli m.in. wojskowi oraz przedstawiciele władz rebeliantów Huti.

Organ śledczy międzynarodowej koalicji oświadczył, że błędna informacja pochodziła z jemeńskich źródeł wojskowych, według których w Sanie odbywało się spotkanie przywódców Huti, a jego miejsce należy natychmiast zbombardować.

Z informacji oenzetowskich ekspertów wynika, że pierwsza bomba spadła na budynek, w którym znajdowało się około 750 uczestników pogrzebu. Druga bomba został zrzucona od trzech do ośmiu minut później, kiedy cywile i personel medyczny udzielali pomocy ofiarom pierwszego ataku.

W raporcie ekspertów ONZ, do którego w czwartek dotarła agencja Associated Press, oceniono, że „atak skutkował nieproporcjonalnie wysoką liczbą ofiar wśród cywilów w porównaniu z wojskowymi oraz że można było to przewidzieć przed atakiem”.

W raporcie, skierowanym do szefa komisji Rady Bezpieczeństwa ONZ monitorującej sankcje przeciwko Hutim, zwrócono uwagę, że eksperci badający ataki z 8 października nie wiedzą nic na temat jakichkolwiek ewentualnych kroków podjętych przez koalicję w celu dokonania takiej oceny ani zapobieżenia ofiarom wśród cywilów oraz zniszczeniom budynków cywilnych.

Eksperci podkreślili, że „nadal nie są przekonani” co do tego, że wymogi prawa międzynarodowego zostały spełnione, lecz będą prowadzić dochodzenie w tej sprawie.

Jemen pogrążony jest w chaosie od 2011 roku, kiedy wieloletnim dyktatorskim rządom prezydenta Salaha położyła kres społeczna rewolta. Tylko południowa część kraju wraz z Adenem podlega rządowi popieranemu przez Arabię Saudyjską i Stany Zjednoczone i arabską koalicję sunnicką. Koalicja ta od marca 2015 roku zwalcza powiązany z Iranem ruch Huti, którego celem jest obalenie prezydenta Hadiego i przywrócenia rządów Salaha. W wyniku tego konfliktu ponad 6 900 osób zginęło, 35 tysięcy zostało rannych, a ponad trzy miliony osób musiało opuścić swoje domy.

(PAP cyk/ kar/)
fot. PAP/EPA/YAHYA ARHAB

Oceń ten artykuł


źródło: PAP

Tagi

Jemen szyici

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze