Każdy z nas na pewno ma takie doświadczenie, kiedy po spotkaniu czy po rozmowie poczuł, że tak naprawdę dla tego drugiego człowieka wcale nie jest ważny. Nie wysłuchał, nie chciał zrozumieć, osądził. Sami nieraz także nie jesteśmy najlepszymi rozmówcami. Dzieje się tak zarówno w codzienności, jak i w polityce czy w Kościele. 

Nie będzie niczym odkrywczym, jeśli powiem, że bez szczerego dialogu niemożliwe jest porozumienie, przezwyciężenie konfliktów i napięć. Ale może przede wszystkim bez wzajemnego przenikania się i wymiany doświadczeń w postawie otwartości na to, co ktoś inny ma do ofiarowania, skazujemy się na wewnętrzne ubóstwo. Czasami też na tak zwaną samotność w tłumie, kiedy wielu ludzi mówi, ale niewielu ze sobą szczerze rozmawia. Przez to brakuje poczucia, że jestem dla kogoś ważny, że ważne jest to, czym żyję i co myślę. Brakuje poczucia, że obok jest ktoś, z kim mogę być blisko, zaufać, podzielić się kawałkiem życia. 

Dialog możliwy jest wszędzie i z każdym dopóki po obu stronach istnieje otwartość na to, że ten drugi może mnie ubogacić, obdarować sobą, a ja jego. Nie musi on prowadzić do tego byśmy zgadzali się ze sobą czy zawierali kompromisy. Możemy się różnić. W czasie dialogu, przy całej niezgodności, jednocześnie pozostaje otwarta przestrzeń dla drugiego i tego, co sobą wnosi. 

Otwarcie się na drugiego człowieka zawsze wiąże się z ryzykiem, że ktoś mnie skrzywdzi, zrani. Nie jest łatwo przekraczać podziały w swoim sercu i umyśle. Trudno stawać się wolnym od niechęci, schematów i stereotypów w postrzeganiu inaczej myślących czy inaczej wierzących. 

Czasami lęk przed rozmową wynika z braku dostatecznej pewności co do własnej tożsamości – tego kim jestem, co myślę, w co wierzę. Papież Franciszek mówił o tym do biskupów w Korei:  

„Nie można angażować się w prawdziwy dialog, jeśli nie jesteśmy świadomi własnej tożsamości. Na podstawie nicości, mglistej świadomości nie można prowadzić dialogu. Z drugiej strony nie można prowadzić autentycznego dialogu, jeżeli nie potrafimy otworzyć umysłów i serc z empatią i szczerą chęcią otwarcia się na tych, z którymi rozmawiamy. (…) Jeżeli chcemy rozmawiać swobodnie, otwarcie i owocnie z innymi musimy dobrze wiedzieć kim jesteśmy, co Bóg dla nas uczynił i czego od nas się domaga”.  

Wtedy nie musimy bać się zmanipulowania przez innych i tego, że czyjeś przekonania, argumenty i doświadczenia mogą zburzyć nasz ustabilizowany świat. Chociaż dobrze jest, kiedy pozwolimy runąć niektórym naszym fałszywym przekonaniom. A nierzadko właśnie wtedy, kiedy rozmawiamy z drugim, odnajdujemy w sobie uzasadnienie dla tego, w co wierzymy, do czego jesteśmy przekonani.  

Jezus nie unikał dialogu. I na pewno nie możemy Mu zarzucić, że przez rozmowę rozmywał przekaz Ewangelii. Wielokrotnie rozmawiał z ludźmi. Oni stawiali mu pytania, a innym razem pytania zadawał On sam. Postawa dialogu, przyjęcia drugiego jest naturalnym sposobem i miejscem głoszenia Ewangelii. Nie można inaczej. 

Jezus nie unikał dialogu
6 (100%) 1 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze