Jeśli nie będzie żadnego zwrotu akcji na ostatniej prostej, nowy szef PE będzie najpewniej Włochem. Kandydatów z tego kraju jest najwięcej i reprezentują oni największe frakcje. Możliwy układ socjalistów z liberałami mógłby dać jednak przewodnictwo PE Belgowi.

Na dwa i pół roku przed zakończeniem kadencji w europarlamencie następuje zmiana jego kierownictwa. Swoje ostatnie godziny na tym stanowisku sprawuje ustępujący przewodniczący, niemiecki socjalista Martin Schulz. Z siedmiu kandydatów, którzy pretendują do stanowiska, trzech pochodzi z Włoch. Dwóch z nich: chadek Antonio Tajani i socjalista Gianni Pittella ma największe szanse na wybór na szefa PE.

„Po raz pierwszy nie wiadomo, kto zostanie przewodniczącym. Według symulacji różnica między kandydatami dwóch największych grup wynosi kilkanaście głosów” – powiedział w poniedziałek PAP w Strasburgu europoseł PO Jacek Saryusz-Wolski.

Portal VoteWatch wyliczył, że jeśli w ostatniej chwili nie zawiąże się jakaś koalicja, to wybory na szefa PE wygra kandydat Europejskiej Partii Ludowej. Antonio Tajani miałby otrzymać 380 głosów, natomiast kandydat socjalistów Gianni Pittella – 369.

Tyle że w głosowaniu na pewno nie wezmą udziału wszyscy deputowani. Pomijając przypadki losowe, finałowa dwójka może być tak niezadowalająca dla mniejszych, zwłaszcza skrajnych grup, że zasiadający w nich posłowie mogą po prostu nie wziąć udziału w ostatecznych głosowaniu.

Teoretycznie bez szans jest trzeci kandydat, reprezentujący liberałów były premier Belgii Guy Verhofstadt. Według VoteWatch może on liczyć na 70 głosów, czyli nieco więcej niż ma jego własna frakcja Porozumienie Liberałów i Demokratów na rzecz Europy. „Jeśli chodzi o głosy, które za nim stoją, jest on bez szans, ale jakiś układ, porozumienie liberałów z socjalistami, mogłoby dać zaskakujący wynik” – uważa Saryusz-Wolski.

O takim scenariuszu nie chcą słyszeć socjaliści. „Nie ma mowy o wycofaniu Pittelli, bo to kandydat drugiej największej frakcji w PE, a liberałowie są na czwartym miejscu pod względem wielkości” – powiedziała PAP belgijska eurodeputowana z Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów Maria Arena. Jej zdaniem możliwe jest porozumienie z liberałami, jednak to oni musieliby wesprzeć Pittellę i wycofać Verhofstadta.

W ocenie europosła Bogusława Liberadzkiego (SLD) największe szanse na zwycięstwo ma właśnie kandydat jego frakcji czyli Pittella. „Może wygrać niedużą liczbą głosów, bo jest mniej kontrowersyjny niż Antonio Tajani, to świeższa twarz w europejskiej polityce” – powiedział PAP polityk.

Przypomniał, że Tajani dwukrotnie sprawował funkcję unijnego komisarza (był komisarzem ds. transportu i ds. przemysłu), a teraz poszukuje się kogoś „świeżego”. Liberadzki uważa, że liberałowie będą podzieleni, a w wielu aspektach bliżej im do socjalistów niż chadeków, zwłaszcza jeśli chodzi o prawa człowieka.

Europoseł SLD jest zdania, że z perspektyw Polski najlepiej, jeśli zwyciężyłby Pittella, bo zajęcie stanowiska szefa PE przez socjalistę, daje nam „spokój wokół Tuska”. Dwuipółletnia kadencja szefa Rady Europejskiej też zbliża się do końca i socjaliści upominają się o sprawiedliwy podział kluczowych stanowisk w UE pomiędzy główne siły polityczne.

Również szef MSZ Witold Waszczykowski mówił dziennikarzom w Brukseli, że wynik wyborów szefa PE może mieć wpływ na pozycję Donalda Tuska. „Ale nie wiem, czy Tusk kandyduje na drugą kadencję. Na razie nie słyszałem o tym” – powiedział Waszczykowski.

Europoseł PiS Tomasz Poręba uważa, że z perspektywy Polski lepszym wskazaniem na stanowisko szefa PE byłby jednak chadek, czyli Tajani. „Liczymy na to, że z jego wyborem skończą się te fatalne ataki na Polskę, które nie mają żadnego uzasadnienia” – powiedział PAP europoseł.

Na Tajaniego wskazuje też zasiadający w Parlamencie Europejskim od 1980 r. niemiecki chadek, szef komisji spraw zagranicznych PE Elmar Brok. „Nie wiem kto wygra, ale uważam, że Tajani ma niewielką przewagę” – podkreślił w rozmowie z PAP polityk.

Wybory przewodniczącego Parlamentu Europejskiego rozpoczną się we wtorek o godzinie 9 rano. Jeśli w pierwszych trzech rundach nie będzie rozstrzygnięcia, finałowy wybór pomiędzy dwoma kandydatami z największym poparciem odbędzie się dopiero późnym wieczorem.

foto. martinschulz.com

Oceń ten artykuł


źródło: PAP

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.