Blisko 400 razy interweniowali już na beskidzkich stokach ratownicy GOPR. Dyżurny ze stacji w Szczyrku Łukasz Twardowski obawia się jednak, że liczba ta wkrótce może wzrosnąć: w poniedziałek rozpoczynają się ferie i radykalnie wzrośnie liczba narciarzy.

„Obawiam się, że liczba wypadków może wzrosnąć. W Beskidach mamy ok. 30 ośrodków narciarskich, a pogoda zachęca do ich odwiedzenia. Z naszych doświadczeń wynika, że w ferie interweniujemy nawet do 60 razy w ciągu dnia” – powiedział Twardowski.

Ratownik dodał, że goprowcy pomagają poszkodowanym praktycznie każdego dnia. Najczęściej są to urazy kończyn: skręcenia stawów kolanowych lub złamania rąk czy nóg. Zdarzyły się także poważniejsze urazy kręgosłupa lub głowy. Ostatnio w Wiśle trzeba było wezwać na pomoc śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Do szpitala na jego pokładzie przetransportowana została nieprzytomna kobieta, która na stoku zderzyła się z innym narciarzem. Goprowcy prowadzili także akcje poszukiwania turystów, którzy zgubili się w górach.

Jako przyczynę większości wypadków ratownicy podają brawurę, lekkomyślność i niewielkie umiejętności narciarzy.

Twardowski powiedział, że warunki na stokach są dobre i bardzo dobre. Śniegu jest sporo: od 50 do 100 cm. „To nie jest jednak miękki puch. Pokrywa śniegu, głównie sztucznego, bardzo zmrożonego w ostatnich dniach, jest bardzo twarda” – zauważył.

Bardzo trudne są natomiast warunki turystyczne. Szlaki pozostają pod śniegiem. Na Babiej Górze obowiązuje drugi stopień zagrożenia lawinowego.

Zagrożenie lawinowe określane jest w pięciostopniowej, rosnącej skali. Drugi poziom oznacza, że zagrożenie jest umiarkowane. Do zejścia lawiny może dojść na stromych stokach, przy dość znacznym obciążeniu, przykładowo przy przejściu grupy narciarzy. Turyści powinni zachować ostrożność przy pokonywaniu stoków zawietrznych i przełęczy.

Grupa Beskidzka GOPR zrzesza ok. 400 ratowników. Zasięgiem swego działania obejmuje teren od Bramy Morawskiej po Babią Górę.

foto. gopr.pl

Oceń ten artykuł


źródło: PAP

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.