Ciągła konieczność poruszania kwestii kobiet w Kościele sama w sobie jest symptomem istnienia problemu. Dlaczego pod koniec XX w., w 1988 r. papież Jan Paweł II rozpoczął list apostolski „Mulieris dignitatem” tymi znamiennymi słowami: godność kobiety?

A zatem ciągle nam daleko do realizacji równości w godności obojga, głoszonej od pierwszych stron Biblii, w Księdze Rodzaju. Wciąż nam daleko do Jezusowej praktyki równego traktowania uczennic i uczniów, skoro zakorzeniony w Tradycji Kościoła tytuł Marii z Magdali jako Apostołki Apostołów został oficjalnie przyjęty dopiero przez papieża Franciszka w 2016 r. Daleko nam od Pawłowego „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Gal 3,28).  

I nie chodzi tu ani o narzekanie na dystans pomiędzy wyznawanymi zasadami i ich praktykowaniem, ani o apel moralny. Chodzi o odczytywanie znaków czasu – zadanie, które wyznaczył Kościołowi Sobór Watykański II. Jednym ze znaków czasu jest ruch kobiet – stwierdził przed wielu już laty papież Jan XXIII. W poszczególnych Kościołach lokalnych, w diecezjach, odczytywanie tego znaku czasu ma inne skutki, zależne od miejscowej kultury i personalnych możliwości Kościoła.  

W procesach społecznych zauważono już dawno mechanizm polegający na tym, że kobiety podejmują zadania wcześniej zastrzeżone dla mężczyzn, gdy mężczyzn zaczyna brakować. Jakkolwiek brutalnie może to zabrzmieć, najwyraźniej widać ten mechanizm w czasie wojny. Także zaangażowanie kobiet w Kościele – nie tylko katolickim, ale i prawosławnym, i ewangelickich – w okresie II wojny światowej czy też powojennych prześladowań ideologicznych poszerzyło się o zadania duszpasterskie, które przejęły kobiety.  

Dziś, w czasie, gdy w naszej części świata od ponad półwiecza panuje pokój, chodzi o zaliczenie wzrostu obecności kobiet w Kościele do priorytetów duszpasterskich, zwłaszcza że większość aktywnych katolików to katoliczki. Chodzi o poważne potraktowanie oficjalnego nauczania Kościoła na najwyższym szczeblu, iż wszystko, co nie jest zakazane dla kobiet, tzn. zastrzeżone dla mężczyzn (faktycznie przyjęcie święceń kapłańskich i płynące stąd konsekwencje), jest wspólnym zadaniem wszystkich wierzących. Dotyczy to wszystkich sfer życia i działania Kościoła: martyrii, liturgii i diakonii.  

Martyria – dosłownie świadectwo, oznacza głoszenie Dobrej Nowiny, ewangelizację – wewnątrz Kościoła i na zewnątrz. Oznacza nie tylko przekaz wiary w rodzinie i w szkole, zwłaszcza na najniższych szczeblach edukacji, ale i wyższych, aż po uprawianie naukowej teologii, jak też działania duszpasterskie nie wymagające święceń. W niektórych Kościołach lokalnych takie zadania świeckich, kobiet i mężczyzn, przybrały kształt instytucjonalny, co oznacza, że może stać się to zawodem wykształconych teolożek i teologów świeckich.  

Liturgia to słowo, które najmniej trzeba tłumaczyć: to oficjalny kult oddawany Bogu przez Kościół. Tu zasada wyłączności pewnych funkcji ze względu na sprawowany urząd wynikający ze święceń wydaje się najbardziej oczywista. Mimo to wiele funkcji mogą przejmować dziewczynki i chłopcy, kobiety i mężczyźni. Dążenie do takiego aktywnego uczestnictwa możliwie wielu członkiń i członków wspólnoty eucharystycznej czy innej, związanej ze sprawowaniem sakramentów, wynika z reformy liturgicznej wspomnianego Soboru. Dlatego zadziwia opór wielu diecezji polskich w budzeniu takiego zaangażowania młodych i starszych wierzących w liturgię, np. w takich zdaniach jak służba ministrancka czy nadzwyczajnego szafarza Komunii św. Dlatego wielu polskim katoliczkom i katolikom towarzyszy zdziwienie, gdy w wielu krajach, także w tych sąsiadujących z naszą ojczyzną, doświadczają takich posług.  

Diakonia, czyli służba jest z kolei tą dziedziną życia Kościoła niemożliwą do wyobrażenia bez kobiet. To my przejmujemy najbardziej mozolne i wymagające cierpliwości, często niedoceniane zadania z niej wynikające. Warto jednak uświadomić sobie, że również na najwyższych szczeblach organizacji tej sfery życia Kościoła mogłyby działać kobiety. Tutaj panuje całkowita równość, to zadanie wszystkich w równym stopniu, niezależnie od święceń.  

Oby nasz Kościół, Kościół w Polsce korzystał z wszystkich darów wierzących. Oby nie były to tylko pobożne życzenia… 

Kobiety w Kościele
6 (100%) 1 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.