Z Ewangelii na dziś: „Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd to u Niego? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?» I powątpiewali o Nim”. (Mk 6, 1-4). 

 

Podobnie bywa w naszych domach, klasztorach, na plebaniach, w szkołach, uczelniach czy w pracy. Nieraz ktoś dworuje z naszej wiary, zaangażowania kościelnego. Pytają, a czasem wprost szydzą, o wiarę, naszą relację z Bogiem. Nie dowierzają, że staramy się żyć, na ile potrafimy, według zasad Ewangelii. Może to i dobrze, bo to znaczy, że stajemy się zauważalnym znakiem Boga, dajemy do myślenia i może kiedyś doprowadzimy kogoś, bardzo cierpliwie, do spotkania z Bogiem. 

Komentarz do Ewangelii, 31 stycznia 2018
3.5 (58.33%) 2 ocen.


źródło: Marcin Wrzos OMI

Tagi

#Ewangelia

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.