Redaktor senior „Tygodnika Powszechnego” przez kilka lat miał zakaz wypowiedzi medialnych poza czasopismem. Latem został on cofnięty przez nowego prowincjała księży marianów, ale dzisiaj ks. Boniecki dostał kolejne upomnienie.

Zakaz wypowiedzi medialnych został nałożony na ks. Bonieckiego w listopadzie 2011 r. Powodem takiej decyzji były jego wypowiedzi na temat krzyża w Sejmie, którego obecność była wówczas szeroko komentowana. W programie Moniki Olejnik duchowny przyznał, że „nie na walce o krzyż w Sejmie polega piękno Ewangelii”. Redaktor senior został mocno skrytykowany przez tę bardziej konserwatywną część środowisk katolickich. Wielu jednak wyraziło poparcie dla duchownego.

– Wstydzę się, że jest to możliwe w moim, naszym Kościele. Myślę, że ci, którzy podejmują takie decyzje, będą musieli ciężko za nie odpokutować. Płacić za nie bowiem będziemy wszyscy jako wspólnota katolicka w Polsce – powiedział wówczas Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny kwartalnika „Więź”, który uznał tę decyzję za zdumiewającą.

Zakaz obowiązywał do lipca bieżącego roku. Po tym czasie ks. Boniecki udzielił kilku wywiadów telewizyjnych i prasowych. Wypowiedział się także dla nas. Działalność redaktora seniora nie cieszy się jednak uznaniem przełożonych.

– Analiza treści wypowiedzi ks. Bonieckiego i reakcji na nie pokazują, że stają się one źródłem kolejnych rozdarć i moralnych niepewności wśród wiernych Kościoła katolickiego – napisał dzisiaj na stronie księży marianów rzecznik prasowy zgromadzenia, ks. Piotr Kieniewicz MIC. – Z tego powodu, po rozmowie z ks. Bonieckim, przełożony prowincji udzielił mu upomnienia, wzywając raz jeszcze do bezwzględnego zachowania przewidzianych przez prawo norm regulujących udział i zaangażowanie duchownych w świecie mediów – czytamy.

Niestety przełożeni nie wskazują, które wypowiedzi ks. Adama Bonieckiego mają naruszać przyjęte zasady. Muszę przyznać, że jestem tym zaniepokojony. Widzę w tym nawet pewną niespójność. Prowincjał powołuje się na troskę o wiernych, jednocześnie nie precyzując, jaka treść może stanowić dla nich zagrożenie. To dla mnie niezrozumiałe, bo błędne opinie domagają się sprostowania, a nie wymownego milczenia.

Obecność ks. Bonieckiego w mediach ma dla mnie duże znaczenie. Były redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego” jest dla mnie obrazem Kościoła ludzi poszukujących, a nie ślepo wierzących w narzucane formułki. To niezwykle cenne, bo obraz chrześcijaństwa nie szukającego rozumienia jest aż nadto kreowany we współczesnych mediach. Zdaję sobie sprawę, że retoryka i sposób myślenia ks. Bonieckiego nie do wszystkich musi trafiać. Pozwólmy jednak, aby w Kościele było miejsce na dialog, interpretacje lub nawet wątpliwości.

Czy wypowiedzi redaktora seniora rzeczywiście „budzą moralną niepewność wśród wiernych”? Nie widzę ku temu przesłanek, a dość dokładnie śledzę jego działalność w mediach. Byłoby intelektualną nieuczciwością, gdyby księża chociaż czasem nie poddawali w wątpliwość tego, co wydaje się oczywiste. Ksiądz Adam to nie tylko teolog, to również filozof, a to wiąże się ze szczególnym podejściem do swojego kapłaństwa. Zobaczmy w tym korzyść, a nie zagrożenie.

fot. DrabikPany, flickr.com

Ks. Boniecki znowu na cenzurowanym
5.17 (86.11%) 6 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.