Proszę nie robić polityki na nieszczęściu ofiar wojny w Syrii – apelował ks. Waldemar Cisło, dyrektor polskiej sekcji stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, pytany o korytarze humanitarne do Polski. Według niego efektywna pomoc może być tylko na miejscu.

Podczas środowej konferencji prasowej rządu na temat pomocy dla Syrii padło pytanie o apel metropolity warszawskiego kard. Kazimierza Nycza, który w liście na rozpoczęcie Wielkiego Postu wyraził nadzieję na program pomocy Syryjczykom przez korytarze humanitarne w Polsce.

„Polega on na przyjęciu w Polsce kilkuset uchodźców potrzebujących pilnie leczenia, pomocy nadzwyczajnej, koniecznej do ich przeżycia. Program jest więc bezpieczny” – napisał kard. Nycz. „Oczywiście, potrzebna jest otwartość władz państwowych i na nią czekamy” – podkreślił.

Według ks. Cisło list kard. Nycza jest „nadużywany”.

„Gdybyście państwo zechcieli czytać list kardynała – w trzecim punkcie jest napisane wyraźnie, że pomoc powinna trafiać tam, gdzie jest ona najbardziej potrzebna. Bo to jest mniej więcej robienie z tego listu takiej akcji, jak nadużywanie pewnych wypowiedzi papieża (…)” – powiedział ks. Cisło.

„Powiedzmy o co chodzi: jeśli chodzi państwu o politykę, to ja się z tego wycofuję – róbcie sobie państwo politykę na nieszczęściu ludzi. Natomiast jeśli chcemy pomagać normalnie i efektywnie, to róbmy to tam” – dodał.

Według ks. Cisły „nie ma takich potrzeb”, by sprowadzać ofiary na leczenie do Polski „ponieważ jeśli my nie jesteśmy w stanie tego dokonać w szpitalach w Damaszku bądź w Aleppo, mamy szpitale w Libanie, które są dobrze wyposażone”.

„Chce pan chore dzieci, w ciężkim stanie, przewozić pontonami przez morze?” – zwracał się ks. Cisło do dziennikarza, pytającego o korytarze humanitarne.

foto. PAP/ABACA/Ahmed al Ahmed

Oceń ten artykuł



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze