Musi w nas ciągle wygrywać miłość bliźniego – mówi w kontekście wtorkowego morderstwa polskiej misjonarki, Heleny Kmieć dyrektor krakowskiego biura fundacji „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” ks. Rafał Cyfka. Duchowny opowiada o specyfice posługi misyjnej oraz o sytuacji misjonarzy w Boliwii.

– Od momentu, kiedy dowiedzieliśmy się o zamordowaniu młodziutkiej świeckiej misjonarki, Heleny Kmieć, wszyscy z wielkim smutkiem patrzymy w stronę Boliwii – mówił w rozmowie z KAI. Podkreślił, że Helena była zaangażowana nie tylko w działalność misyjną, ale także uczestniczyła w licznych wydarzeniach religijnych, które odbywały się w Polsce.

Mówiąc o jej pragnieniu wyjazdu na misje, zaznaczył, że chciała się przede wszystkim dzielić swoją wiarą tam, gdzie brakuje nauczycieli i świadków. – Ta młoda Misjonarka poświęciła swoje życie, by być pośród takich ludzi. Tym bardziej smutnym dla nas jest fakt, że dokonano morderstwa na osobie, która chciała nieść Ewangelię – mówił.

Zapytany o to, czy młodzi ludzie przestraszą się wyjazdów misyjnych wyraził nadzieję, że zapał młodzieży nie zgaśnie. Zaznaczył także, że świeccy misjonarze są bardzo potrzebni na misjach, ponieważ dzielą się swoim doświadczeniem zawodowym, naukowym oraz osobistym przeżywaniem wiary.

– Wiadomo, że wyjeżdżając na misje do krajów, gdzie toczą się konflikty czy rozgrywki mafijne, albo jeszcze inne sytuacje związane z handlem narkotykami czy bronią, zawsze istnieje ryzyko, że coś złego się może wydarzyć – powiedział. – Jednak dobrze, że wielu młodych ludzi potrafi wznieść się ponad to ryzyko. Bo miłość bliźniego wygrywa nawet wtedy, kiedy to ryzyko staje się realnym zagrożeniem. Stąd też patrzymy z nadzieją, że to, co się wydarzyło w Boliwii, nie powstrzyma zapału misyjnego, który z Polski coraz bardziej rozchodzi się na świat, właśnie ze strony ludzi młodych – dodał ks. Cyfka.

Mówiąc o wolontariacie misyjnym zaznaczył, że władze krajów takich jak Boliwia dbają o to, by misjonarze czuli się tam bezpiecznie. – Władzom bardzo zależy na obecności wolontariuszy, bo oni podnoszą poziom życia ludzi, chociażby dzieląc się swoim doświadczeniem zdobytym na wyższych uczelniach, kształcąc swoich podopiecznych, lecząc, wychowując. Stąd też władze chcą zapewniać bezpieczeństwo i to bezpieczeństwo zapewniają. Żaden z wolontariuszy nie wyjeżdża sam – powiedział.

Ks. Cyfka podkreślił także, że wolontariusze wyruszają na misje jako podopieczni różnych fundacji. – Oni tutaj na miejscu też robią wszystko, by zapewnić pełne bezpieczeństwo wyjeżdżającym. Stąd mam nadzieję, że to, co się wydarzyło, nie zgasi zapału w młodych ludziach, którzy chcą się zaangażować. Oczywiście, ta zbrodnia jest tragedią. Niesie za sobą ból i cierpienie, to oczywiste. Ale pamiętajmy: musi w nas ciągle wygrywać miłość bliźniego – zaapelował.

Duchowny odniósł się także do działalności fundacji „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” na terenie Boliwii. – Boliwia otrzymuje od naszej Fundacji wielką pomoc. Od września 2016 roku jeden z naszych byłych pracowników rozpoczął swoją działalność misyjną na terenie tego kraju. Tam jest Kościół, który się budzi i rodzi – powiedział. Podkreślił także, że Boliwia nie jest krajem, w którym mają miejsce prześladowania na tle religijnym i nie można myśleć, że są one tożsame z tym, co dzieje się z chrześcijanami na Bliskim Wschodzie czy w Afryce.

Helena Kmieć została zamordowana 24 stycznia w Cochabamba w Boliwii, po niespełna dwóch tygodniach od rozpoczęcia wolontariatu misyjnego w ochronce dla dzieci prowadzonej przez siostry służebniczki dębickie.

Oceń ten artykuł


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze