W 2007 r. podczas GP Kanady Robert Kubica miał poważny wypadek. Bolid Polaka wypadł z toru z prędkością 230 km/h i rozbił się o mur. – Ktoś na górze nie chciał mojej śmierci – podkreślił wówczas polski kierowca. Jednak wypadek w rajdach przerwał jego wyścigową karierę. Teraz Robert wraca za kierownicę bolidu.

Kariera Roberta Kubicy w Formule 1 zapowiadała się wyjątkowo obiecująco. Wielu znawców tego sportu było fanami umiejętności, talentu i pracowitości Kubicy. Również inni kierowcy przyznawali, że rywalizacja z Robertem zmusza ich do największego wysiłku. – Jest lepszy niż większość obecnej stawki F1 – podkreślał mistrz świata, Lewis Hamilton. Z kolei następny mistrz świata, Fernando Alonso, mówił wprost, że według niego krakowianin jest najlepszym kierowcą, z jakim kiedykolwiek się ścigał.

Polski kierowca zadebiutował w barwach BMW Sauber w sierpniu 2006 r. W swoim najlepszym sezonie (2008) zajął czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej. Dwa lata później podpisał kontrakt z Renault. Wszystko wskazywało na to, że Kubica w barwach nowego zespołu będzie mógł liczyć na bardziej konkurencyjny bolid. 31 stycznia 2011 odbyła się prezentacja bolidu Renault R31, w której Polak brał udział. Następnie odbyły się testy na torze Ricardo Tormo, gdzie osiągnął najlepszy czas. To był zwiastun bardzo udanego sezonu i szansy na mistrzostwo. Kilka dni później Robert uległ jednak poważnemu wypadkowi. Bariera ochronna, w którą uderzyło auto, przedostała się do środka samochodu i prawie zmiażdżyła kierowcę. Kubica doznał wielomiejscowych złamań prawej ręki i nogi oraz uszkodzenia kości dłoni. Konieczna była wielogodzinna operacja. Polski kierowca cudem przeżył.


Wsparcie najbliższej rodziny i przyjaciół było wówczas dla niego wielką siłą. Kubica potrzebował jednak czegoś więcej – poprosił kard. Stanisława Dziwisza o relikwie Jana Pawła II. Były sekretarz papieża przekazał polskiemu kierowcy kroplę krwi oraz skrawek szaty Ojca Świętego. Przejawów powierzenia się wstawiennictwu polskiego papieża można dopatrywać się jeszcze wcześniej. Przed swoim pierwszym startem w F1 Kubica kazał na swoim kasku umieścić napis „Jan Paweł II”.

Robert powoli wracał do sił po makabrycznym wypadku. Kiedy wiosną 2013 r. odzyskał część sprawności, ponownie zasiadł za kierownicą rajdowego samochodu. To jednak nie było to, w czym Polak czuł się najlepiej. Również kibice chcieli zobaczyć kierowcę na torze wyścigowym. Ogrom pracy rehabilitacyjnej i sportowej sprawiły, że w 2017 r. Kubica znowu pojawił się za kierownicą bolidu. Renault dało mu możliwość testów na torach w Hiszpanii, we Francji i na Węgrzech. Ostatecznie jednak team nie zdecydował się na zatrudnienie Kubicy. Zainteresowanie polskim kierowcą wyraził Williams Racing Team, który ostatecznie kilka dni temu ogłosił Roberta Kubicę jako swojego rezerwowego kierowcę na sezon 2018. Fani co prawda oczekiwali, że zobaczą krakowianina w wyścigach, ale być może jest to kolejny etap powrotu do F1. Kto więc trzymał kciuki za wielki powrót do wyścigów, powinien trzymać je nadal. Marzenie Polaka i jego kibiców się jeszcze nie ziściło, ale szanse ciągle rosną.


fot. Williams Racing Team

Kubica: Ktoś na górze nie chciał mojej śmierci
6 (100%) 2 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.