„Zupa na Plantach” to prosty sposób na wielką pomoc. I wcale nie chodzi tylko o talerz czegoś ciepłego. Na pierwszym miejscu jest spotkanie i chęć budowania relacji z bezdomnymi. Trudno przecież pomagać komuś, kogo się nie zna.

Dobro jest proste. Nie trzeba mieć ani wielkiej mądrości, ani siły, żeby być dobrym. Potrzebna jest tylko decyzja, że chcemy je uobecniać. Czasem właśnie to bywa najtrudniejsze. Brakuje nam energii, zaangażowania i zauważenia drugiego człowieka. Wydawałoby się, że najprościej jest szukać sposobów na pomaganie i rozwiązywanie problemów. Tymczasem często więcej uwagi poświęcamy szukaniu wymówek. A to brak czasu, a to brak pomysłu, a to ważne spotkanie. Przez to ludzie potrzebujący stają się dla nas przezroczyści, niewidzialni. Dotyczy to także bezdomnych, których często mijamy na ulicy, jakby byli powietrzem. Rzucenie raz po raz złotówki od niechcenia nie rozwiązuje ich problemu. 

fot. Zupa na Plantach

fot. Zupa na Plantach

Grupa ludzi z Krakowa i okolic postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Mieli dość patrzenia, jak bezdomni koczują na dworcach i ulicach bez wzbudzenia jakiegokolwiek zainteresowania przechodniów. Ich przepis na pomaganie jest prosty. Gotują i jedzą razem z nimi. Poświęcają swój wolny czas innym, bo wiedzą, że tak trzeba. Wolontariusze zbierają się w „ŻyWej Pracowni” i tam przygotowują posiłki, a czasem przeprowadzają też zbiórki odzieży lub innych niezbędnych rzeczy. Nie chodzi wcale o naprawianie od razu całego świata. Wystarczy kilka wyciągniętych rąk, żeby zrozumieć, że świat może powoli stawać się lepszy.

– Od samego początku powtarzamy, że naszą misją nie jest uratowanie całego świata. Nasz pomysł na te działania to nakarmienie czymś ciepłym bezdomnych wieczorem. Jednak najważniejsze jest spotkanie w ich miejscu, w przestrzeni, w której żyją – mówi Magda, właścicielka „ŻyWej Pracowni”. 

Spotkanie, o którym mówi pani Magda, jest najcenniejsze dla obu stron. Gdyby nie „Zupa na Plantach”, pewnie mijaliby się na ulicach miasta. Nie przyszłoby im do głowy, żeby porozmawiać, dowiedzieć się czegoś o sobie nawzajem. Tymczasem spotkanie sprawiło, że odkryli swoje historie i spojrzeli na świat innymi oczyma. Spotkanie zmienia wszystko. I „Zupa na Plantach” jest na to najlepszym przykładem.

– Będziemy działać przez cały rok. Zupa jest nie tylko posiłkiem, ale też pretekstem do spotkania i nawiązania relacji. Dzięki temu, że się z bezdomnymi spotykamy regularnie, to ich poznajemy, nawiązujemy relację. Rodzi się też między nami zaufanie. I dzięki temu możemy próbować im mądrze pomagać – mówi Piotr Żyłka z Deon.pl. – Gdyby nie te spotkania, to kilku z nich nie zdecydowałoby się na detoks i odwyk. A tak, zrobili to. Innym naszym polem działania jest wsparcie dla osób, które idą na odwyk. Jeździmy do nich, odwiedzamy ich, gadamy, pijemy kawę. To też jest dla nich bardzo ważne, bo odwyk to trudna rzecz i potrzebują wsparcia – dodaje.

W Polsce jest około 36 tys. bezdomnych, którzy nie tylko zimą zasługują na naszą uwagę. Dlatego ciepły posiłek i serdeczna rozmowa to pakiet, który „Zupa na Plantach” serwuje przez cały rok.

Łatwo być dobrym
6 (100%) 11 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.