Druga z cyklu „Rozmów ze Zbawiciela”. Tym razem z księdzem Bogusławem Bindą (do końca sierpnia proboszczem parafii NMP Matki Miłosierdzia na warszawskich Stegnach, od września przełożonym domu zakonnego Zgromadzenia Księży Marianów w Licheniu). Rozmawia Maciej Kluczka.

 

Marianie są w Licheniu od początku? Myślę o Starym Licheniu, o parafii św. Doroty, zanim w ogóle pojawił się pomysł wybudowania bazyliki.

Od początku. Jesteśmy opiekunami tego sanktuarium. Pięćdziesiąt lat temu odbyła się koronacja obrazu Matki Boskiej Licheńskiej, Bolesnej Królowej Polski. Niedawno świętowaliśmy jubileusz tego wydarzenia.

Można powiedzieć – późna koronacja w stosunku do tego, jak długo w Licheniu trwa kult maryjny.

Koronacja jest związana z kultem. To nie jest tak, że jest obraz i od razu można dokonać koronacji. To musi być poprzedzone kultem. Z biegiem lat Licheń rósł. Nie myślę tu o budynkach, ale przede wszystkim o wzroście wiary i o tym, że obraz zasłynął łaskami. Wierni i pielgrzymi mogą wpisywać prośby do ksiąg, później okazuje się, że otrzymują łaskę – uzdrowienie fizyczne i duchowe. Księga, która tu jest, była coraz grubsza, coraz bardziej zapisana. To dokument stworzony przez ludzi i ich świadectwa.

Kto podejmuje decyzję o koronacji?

Taka prośba kierowana jest przez kustosza sanktuarium, o to zabiega też biskup miejsca. A na samym końcu musi zgodzić się Stolica Apostolska, jeśli to są korony papieskie. Tej koronacji dokonał prymas kard. Stefan Wyszyński.

W swojej posłudze był silnie związany z Maryją.

Tak jest. Na pewno zawdzięcza Matce Bożej łaskę zdrowia, a nawet życia.

Licheń to nie jedyne sanktuarium, którymi opiekują się Marianie.

Jest Stoczek Warmiński. Tam był internowany prymas Wyszyński.

Tam skala ruchu pielgrzymkowego jest o wiele mniejsza. To inne miejsce niż Licheń. Niektórzy mówią: spokojniejsze, lepsze na cichą, indywidualną modlitwę.

Licheń jest narodowym, a nawet międzynarodowym sanktuarium, a Stoczek jest znany bardziej lokalnie, na Warmii i Mazurach. Warto tam zajrzeć, na przykład połączyć z wizytą na Mazurach. Można odwiedzić też Gietrzwałd i Świętą Lipkę.

Skupmy się na Licheniu. Z Warszawy przenosi się Ksiądz właśnie tam. Kim tam Ksiądz będzie?

Moja funkcja to przełożony domu zakonnego w Licheniu.

Czyli szef marianów w Licheniu.

Tak, wszystko co związane z domem, braćmi i księżmi, którzy posługują w sanktuarium. Ta posługa polega na tym, że taki ksiądz codziennie odprawia Mszę św., spowiada.

Czyli ksiądz musi zorganizować obsługę pielgrzymek, zaopiekować się, odprawić nabożeństwo. A wszystko pewnie w grafiku jak w niejednym zakładzie pracy.

Zgadza się. Są też księża, którzy już ze względu na wiek i zdrowie nie pracują. Nimi też trzeba się zająć.

Ilu jest zakonników?

Czterdziestu.

Za bazylikę odpowiada ktoś inny?

Tam jest bardzo konkretny podział funkcji, to duży teren i dużo się dzieje. Pracuje też wiele osób świeckich. Jest kustosz bazyliki, jest kustosz parafii św. Doroty (to kościół parafialny). Są też różne instytucje: Centrum Pomocy Rodzinie: leczenie niepłodności przez naprotechnologię, pomoc osobom uzależnionym, hospicjum, Centrum Formacji Rodzinnej. Tam posługują i duchowni, i osoby świeckie. Sezon pielgrzymkowy trwa od Wielkanocy do końca października. Jest co robić.

Marianie to najstarszy zakon w Polsce. Przyznam, że byłem zaskoczony, gdy o tym się dowiedziałem…

Tak, niektórzy się dziwią, myślą o dominikanach czy franciszkanach, ale w Polsce to my jesteśmy najstarsi, my byliśmy pierwszym zakonem, który zaczął w Polsce posługę i misję.

Pięciuset zakonników – marianów na całą Polskę. To dużo czy nie?

Nawet nie wiem, czy jest aż tylu. To średnia jeśli chodzi o liczebność zakonów w Polsce.

U Was można otrzymać szkaplerz (dokładna nazwa to Niebieski Szkaplerz Niepokalanego Poczęcia NMP).

W Warszawie na Stegnach działa Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich. Wystarczy się zgłosić. Wypełnia się formularz. Bractwo Niepokalanego Poczęcia spotyka się w pierwszą sobotę miesiąca. Można poprosić wtedy o nałożenie szkaplerza.

To forma medalika (w przeszłości chyba bardziej popularnego)?

Są płócienne, srebrne, ale i złote. To są różne kwoty, pozłacany jest oczywiście trochę droższy…. (uśmiech), choć niektórzy właśnie cenią sobie najbardziej te płócienne, tradycyjne. Niektórzy wierni potrzebują czegoś, co będą mieli zawsze ze sobą, co będzie im przypominać o ich zawierzeniu Bogu i Maryi.

ks. Bogusław Binda trzeci od lewej

Kult maryjny u marianów jest bardzo silny. Niektórzy przestrzegają jednak katolików, by nie przedkładali Maryi przed Jezusa. Czy można wtedy – w swojej religijności i kulcie maryjnym – popełnić błąd?

W życiu chrześcijańskim zawsze w centrum będzie Eucharystia. To ważne i to trzeba podkreślać. Trudno być chrześcijaninem, należeć do Chrystusa, i nie opierać tego na Eucharystii. Jeśli się idzie tą drogą, to nie ma wątpliwości. Nawet jeśli mówimy o Chrystusie, to nie zapominamy o jego Matce.

To nie są miejsca na podium jak na zawodach sportowych…

To pokazuje Kana Galilejska. Maryja mówi wtedy: „czyńcie wszystko, co powie wam mój syn”. Ona nigdy nie zatrzymuje nas na sobie. Ona jest tą pierwszą chrześcijanką i nas chce poprowadzić. Nie za sobą, ale towarzyszyć nam w drodze. I wiele chce nam powiedzieć. Jej zdrowy kult to zawsze droga z Maryją i jak Maryja do Chrystusa.

W Polsce niezwykle ważny jest różaniec, październik już na horyzoncie.

 Tak. To piękny miesiąc. Oczywiście są przypadki, gdzie widać dewocję, przesadę w kulcie. To nie jest zdrowe. Każdy ma jednak swoją osobista pobożność. Na siłę nie da się kogoś z tego wtedy wyrwać. Widziałem wśród parafian tych, którzy bardzo cenią Maryję i ja próbuję z nimi w tym kulcie trwać, pomagać, doradzać.

Wracając do Lichenia – według niektórych bazylika to wizerunek przepychu, megalomanii, a nawet kiczu. Krytycy mówią, że po to, by czcić Boga, nie powinny być nam potrzebne złote, wysokie budynki i przypominają fragment Ewangelii: „jeśli chcesz się modlić, wejdź do swojej izdebki i módl się w ukryciu…”

W tej kwestii była ogromna rola kustosza seniora, który przyciągnął wiernych do tego sanktuarium, który wyraźnie mówił, że ofiary pieniężne są od tych ludzi, pielgrzymów. Nigdy nie było dużych sponsorów. On tę budowę prowadził. Ktoś dzisiaj, mając te pieniądze i mają innych architektów, zbudowałby to inaczej. To jest zawsze temat otwarty. I co do wielkości i wystroju: myślę, że to rzecz gustu i nie powinniśmy się na tym koncentrować. A do tego na bazylikę powinniśmy patrzeć jako na dzieło wielu ludzi, darczyńców, dla których to miejsce jest bardzo ważne.

Nie skupiajmy się więc w Licheniu tylko na bazylice, mimo że przykuwa uwagę…

Licheń to żywy pomnik. To dzieło, o którym wcześniej wspominałem. Od poczęcia, przez życie, aż do hospicjum. Chcemy towarzyszyć człowiekowi na każdym etapie życia. Niektórzy, którzy wypowiadają się tylko o zewnętrznej stronie tego miejsca, widzą tylko przepych, wielkość, złoto. A tam jest dużo troski o człowieka, o jego życie i wiarę. Warto to zauważyć.

[Zobacz też: Rozmowy ze Zbawiciela – ks. Adam Boniecki]

Oceń ten artykuł


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze