W pracowni w Rogalinku znaleźć można wiele ikon, lecz największą uwagę przyciągają te napisane przez Sylwię. Rekordy popularności biją takie prace jak „Święta Gertruda z kotami” czy „Święty Franek” przedstawiony ze słoniem, żyrafą i rybami.  

Przy ulicy Kościelnej w Rogalinku mieści się budynek, przed którym widnieje napis „Pracownia Artystyczna Pod Patronatem Przyjaciół Dębów Rogalińskich”. Z pozoru niewiele wskazuje na to, że w środku od jakiegoś czasu powstają niezwykłe dzieła sztuki autorstwa Sylwii Taciak. – Najpierw nauczyłam się rysować na kartkach i przepisywać wiersze. Potem przeszłam tutaj, do pracowni, i nauczyłam się malować na desce – opowiada o sobie Sylwia, 38-letnia członkini rogalińskiej pracowni, która urodziła się z zespołem Downa. Od blisko 10 lat tworzy niezwykłe ikony ale także oryginalne wizerunki miast, takich jak Paryż, Nowy Jork, Kraków, Poznań czy sam Rogalin. 

Fot. Zofia Kędziora

– Sylwia przychodziła do pani Lucyny Smok jeszcze jako osoba niepełnoletnia. Uczestniczyła wtedy w pracach kółka plastycznego. Pani Lucyna dała jej na początku książeczkę z wierszykami, w której były też ilustracje. Sylwia je po prostu przepisywała, a obrazki przerysowywała – dodaje pani Aleksandra Michalska, kulturoznawczyni, specjalistka ikonopisarstwa i menedżerka Sylwii Taciak. Jak się natychmiast okazało, to był dopiero początek. Sylwia chciała robić coś więcej, dlatego pani Lucyna dawała jej kolejne zadania, które Sylwia z dokładnością wykonywała. To jednak dalej nie wystarczyło. W pracowni pojawiły się panie, które przepisywały ikony. To najbardziej zainteresowało Sylwię, która zaczęła je przepisywać niezwykle oryginalnie. – Sylwia, bez znajomości innych mistrzów malarstwa, zaczęła interpretować te ikony, a także pejzaże miejskie na swój sposób. Zaczęła sama dobierać kolory, z niesamowitym wyczuciem i intuicją – dodaje kulturoznawczyni. 

Fot. Zofia Kędziora

– My z Sylwią znałyśmy się w zasadzie od początku, spotykałyśmy się na zabawach i razem tańczyłyśmy – mówi pani Lucyna Smok. – Gdy prowadziłam tutaj świetlicę socjoterapeutyczną, nauczyciele wpadli na pomysł, by otworzyć tutaj także kółko malarskie. I Sylwia była tutaj ze mną. Można powiedzieć, że była moją prawą ręką. Pilnowała dzieci, podawała herbatę, smarowała bułki czy nawet grała na organkach – dodaje. W międzyczasie świetlica przeszła w inne ręce, jednak dolna część budynku została do dyspozycji pani Lucyny. Sylwia od razu powiedziała, że chce zostać na dole, razem z panią Smok. – Powiedziałam wtedy Sylwii, że jeśli chce tu być, musi malować –  wspomina opiekunka artystyczna Sylwii. 

– Moje odkrywanie Sylwii zdarzyło się jednak trochę później. Pojechałam na wystawę tzw. sztuki naiwnej na Śląsk i dopiero wtedy powiedziałam sobie: „to jest to!”. Potem pokazałam Sylwii Nikifora. Sylwia zaczęła przepisywać ikony i malować akrylami, czyli dość nietypowo jak na tę technikę – komentuje pani Lucyna. – Odchodzi się o takiego nazewnictwa, bardziej mówi się Outsider Art – wtrąca pani Aleksandria Michalska. – Ja zawszę mówię, że to jest malarstwo od serca – podsumowuje pani Lucyna. 

Fot. Zofia Kędziora

Sylwia Taciak ma obecnie na koncie kilka wystaw, m. in. stałą ekspozycję w rogalinkowskiej pracowni, ale także czasowe wystawy w Mosińskim Ośrodku Kultury, w Galerii Tak w Poznaniu, podczas Nocy Muzeów w Muzeum Etnograficznym w Poznaniu, w Galerii przy Muzeum Arkadego Fiedlera w Puszczykowie czy w Stęszewskim Ośrodku Kultury. Została ponadto stypendystką w dziedzinie kultury wyróżnioną przez Urząd Marszałkowski w Poznaniu w 2015 r. Artystka ma w planach kolejne wystawy. Tymczasem teraz ma do wykonania kolejne ikony, ponieważ kolejka zamawiających wciąż się wydłuża. 

Stronę Sylwii Taciak obserwować można na bieżąco na Facebooku.

Oceń ten artykuł



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.