Za ikonę nad ikonami uchodzi ukazujący Chrystusowe oblicze Mandylion. Jest on wizerunkiem typu acheiropoietos, czyli „nieuczynionym ręką ludzką”, a zatem o boskim pochodzeniu. Czasem utożsamia się go z Całunem Turyńskim. 

Skąd wziął się Mandylion? 

Odpowiednikiem Mandylionu w naszej tradycji jest Chusta św. Weroniki. Jednakże podczas gdy owa Chusta ukazuje udręczoną twarz Zbawiciela w koronie cierniowej i z kroplami krwi, Mandylion głosi Jego chwałę, a nie cierpienie. Jedna z legend początki Mandylionu wiąże z Abgarem Czarnym, królem Edessy, cudownie uzdrowionym z trądu dzięki dotknięciu Świętego Oblicza odbitego na chuście. Zbawiciel nie mógł bowiem przybyć do Edessy ze względu na zbliżającą się mękę, dlatego umieścił odbicie swojej twarzy na płótnie, po czym wręczył je posłańcowi Abgara. Scenę tę ukazuje jedna z najstarszych zachowanych ikon z monasteru św. Katarzyny na górze Synaj, na której twarz edesskiego władcy podobna jest do twarzy bizantyńskiego cesarza Konstantyna Porfirogenety. W sztuce chrześcijańskiego Wschodu Mandylion znany był od XI lub XII w. (w Bizancjum od VI stulecia), Chusta św. Weroniki pojawiła się dopiero w XVII w., lecz nigdy nie wyparła Mandylionu. 

Wędrówka Mandylionu 

Pierwsza wzmianka o tym wizerunku znalazła się u biskupa Euzebiusza z Cezarei. Mandylion był przechowywany najpierw w Edessie. Kiedy prawnuk Abgara Czarnego chciał zniszczyć Święte Oblicze, miejscowy biskup (lub prześladowani przez tego prawnuka chrześcijańscy żołnierze) ukrył wizerunek w niszy i ją zamurował. Mandylion odnaleziono w VI w., w czasie oblężenia miasta przez Persów. Wierzono, że ochronił on Edessę przed perskim atakiem. W cudowny sposób miał przeniknąć mur lub – co bardziej prawdopodobne – został odkryty podczas jego renowacji. W X w. przewieziono go, z woli Konstantyna Porfirogenety, z Edessy do Konstantynopola, gdzie stał się jedną z największych świętości Cesarstwa Bizantyńskiego. Ustanowiono wtedy święto ku czci Świętego Oblicza, przypadające na 16 sierpnia, a upamiętniające przeniesienie Mandylionu do Miasta Konstantyna. To właśnie w stolicy Bizancjum nadano temu wizerunkowi nazwę Mandylion. 

Czy Mandylion to Całun Turyński? 

Całun Turyński, utożsamiany przez niektórych badaczy z Mandylionem, miał znajdować się w pałacu w Konstantynopolu. W Bizancjum zainicjowano też kult Całunu. Jednakże wymiary Mandylionu zadały kłam hipotezie utożsamiającej go ze wspomnianym Całunem. Krzyżowiec IV krucjaty, Robert z Clairy, opisując relikwie z kościoła Faros w wielkim pałacu cesarskim, wskazuje również na tkaninę i kamienną płytę z Chrystusowym obliczem, używane do uzdrawiania chorych. Pisze między innymi: „Wśród starożytnych klasztorów był też klasztor Matki Bożej Blakerne, gdzie przechowywano Całun, który okrywał ciało naszego Pana. Wystawiano to bezcenne płótno w każdy piątek. Całun był rozwieszany i wyciągnięty, aby postać Jezusa była dobrze widoczna. Nikt jednak – ani Grek, ani Francuz – nie wie, gdzie się on podział, kiedy miasto zostało utracone”. Wiemy także, iż wcześniej, bo w 1147 r., przybył do Konstantynopola król Francji Ludwik VII, by oddać cześć Całunowi. Kiedy ustanowiono istniejące do 1261 r. Cesarstwo Łacińskie, po Mandylionie zaginął wszelki ślad. 

Chrystusowy Całun miał zabrać ze sobą, po zmartwychwstaniu Zbawiciela, apostoł Jan. Nie eksponowano wtedy jeszcze Całunu, ponieważ nazbyt przypominał tragedię, jaką była Chrystusowa męka, ponadto żydowskie prawo domagało się spalenia wszystkiego, co miało kontakt ze zmarłym, gdyż uchodziło za nieczyste. Apokryf z II w. ukazuje Całun jako już znany, powszechnie czczony przedmiot. Następną wzmiankę o Całunie spotykamy w pierwszej połowie IV w., u Cyryla Jerozolimskiego.  

Zaginięcie Całunu 

Całun miano składać na osiem części, prezentując wiernym jedynie Chrystusowe oblicze. Mandylion nazywano też tetradiplonem, czyli dwukrotnie składanym na cztery części. Zrabowany w czasie IV wyprawy krzyżowej, miał znaleźć się w kościele San Silvestro in Capite w Rzymie. Z obawy przed ekskomuniką złodziei relikwii mógł być ukryty w nieznanym zamku templariuszy oskarżonych następnie między innymi o oddawanie czci tajemniczemu Świętemu Obliczu, po czym pojawił się na terenie francuskiej posiadłości de la Roche. Chcąc uniknąć kradzieży Całunu, przekazano go arcybiskupowi Besançon. Całun zaginął ponownie w 1349 r. podczas pożaru. Zastąpiono go kiepską kopią, zniszczoną w czasie rewolucji francuskiej. 

Miejsce docelowe 

Przypuszcza się, że autentyczny Całun (a było ich w średniowieczu około dwudziestu) dotarł do Lirey w pobliżu Troyes. Tutaj w 1389 r. biskup Piotr d’Arcy zakazał jego publicznego wystawiania, a bp Henryk z Poitiers wskazał na połowę XIV w. jako właściwą datę powstania Całunu. Wtedy to w zachodniej Europie szalała epidemia czarnej śmierci. Jedni widzieli w Całunie falsyfikat, inni relikwię. W XV w. papież Sykstus IV orzekł, że Całun naznaczony jest krwią Zbawiciela, a papież Juliusz II ustanowił obchody Dnia Świętego Całunu. 

Przeszedłszy w ręce Anny z Lusignano, żony księcia sabaudzkiego Ludwika I, Całun odwiedzał liczne miasta włoskie, aż wreszcie Emanuel Filibert przeniósł go w 1578 r. do swej nowej stolicy, Turynu, skracając podróż pragnącego pokłonić się przed Całunem św. Karola Boromeusza, biskupa Mediolanu. W ten sposób stolica Piemontu stała się docelowym miejscem przechowywania cennego Płótna, którym pozostaje do dziś. Zawiłości wokół Mandylionu i Całunu sprawiły, że ostateczna odpowiedź na pytanie, czy Mandylion jest Całunem Turyńskim, a może stanowi kopię oblicza z Całunu, stała się niemożliwa. 

 

Czy Mandylion rzeczywiście jest Całunem Turyńskim? 
6 (100%) 5 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.