Kraina Inków, towarzysząca andyjskiej muzyce fletnia pana i wszechobecne lamy to powszechny obraz Peru. Ten południowoamerykański kraj ma wiele wspólnego z Boliwią i, szerzej, z całą Ameryką hiszpańskojęzyczną. Spróbujemy jednak znaleźć to, co jest charakterystyczne tylko dla tego państwa.

Wpływy azjatyckie

W rysach twarzy dużej części Peruwiańczyków widać, że jest w nich coś z Azjatów. To uzasadnione. Między XIX i XX wiekiem doszło do masowej imigracji ludności chińskiej do tego kraju. Kultura Chin przeniknęła do genów, ale jej obecność widoczna jest też wyraźnie w gastronomii. Oprócz tego liczną mniejszością narodową w Peru są Japończycy, którzy jednak starają się zachowywać swoje tradycje i kultywować japońskość we własnym gronie.

Pupil na talerzu

Świnka morska nie musi być domowym zwierzakiem. W Peru hodowane jest w tym samym celu co np. świnie – z myślą o zjedzeniu. W gospodarstwach wiejskich (choć nie tylko) buduje się niewielkie, niskie zagrody, gdzie słynny cuy (hiszp. świnka morska) mnoży się i czeka na umieszczenie na talerzu. Tradycja jedzenia tego zwierzęcia sięga czasów kultury inkaskiej. Peruwiańczycy mówią, że jest to najzdrowsze mięso: bogate w białko, praktycznie bez tłuszczu.

Rolniczy raj

Kolejną inkaską cechą zachowaną aż do dziś wśród Peruwiańczyków jest traktowanie jedzenia jako największego bogactwa. Inkowie bez najmniejszego problemu oddali złoto Hiszpanom, bo nie przywiązywali do niego wagi. Z kolei pożywienie – ziemniaki, kukurydza, quinoa, krzaczki koki, owoce lúcuma i wspomniane już świnki morskie były i są największym skarbem. Ze względów geograficznych terytoria Peru są wyjątkowo płodne i rośnie tam praktycznie wszystko, co się zasadzi. Liczba uprawianych odmian ziemniaka dochodzi tam aż do trzech tysięcy!

Peruwiańskie sushi?

Nie można mówić o Peru, nie wspominając o jedzeniu. Dlatego czas na najpopularniejsze danie, czyli ceviche. Najprościej to surowa ryba, której towarzyszy surowa cebula. Nie brzmi zachęcająco? Otóż sok z podawanej tam cebuli miesza się z sokiem z bardzo kwaśnej limonki, tworząc leche de tigre, czyli tygrysie mleko. Tak stworzony płyn ścina rybie mięso, dzięki czemu nie czuć, że je się coś niegotowanego czy niesmażonego. Smacznego!

Cała prawda o Machu Picchu

O tym się raczej niewiele mówi na popularnych portalach turystycznych, ale samo wjechanie kolejką do dawnego miasta Inków kosztuje… No właśnie, zależy. Jeśli jesteś Peruwiańczykiem, wydasz na to jedynie około 10 soli, co w przeliczeniu na złotówki wyniesie trochę ponad 12 zł. Dla porównania turyści zagraniczni płacą około… 100 dolarów.

Uliczny harmider

W Peru trudno mówić o jakiejkolwiek kulturze prowadzenia pojazdów. Transport miejski – o zgrozo – rozdzielony jest pomiędzy około 600 operatorów busów, które różnią się kolorami, rozmiarami, plakietkami. Brak rozkładów jazdy jest nie lada mankamentem. Handel uliczny też jest bardzo dobrze rozwinięty – szwędający się między samochodami uliczni sprzedawcy wciskają ci do auta czy busa wszystko, co się da – od gumy do żucia począwszy, na balonach i gigantycznych kolorowankach dla dzieci kończąc.

Urbanizacyjny kolos

Zostajemy nadal w Limie – mieście-kolosie liczącym między 9 a 10 milionów mieszkańców. Przepaść między stolicą a pozostałymi miastami jest wyraźna. Drugim miastem po Limie jest Arequipa, którą zamieszkuje raptem niecałe 900 tysięcy ludzi! W samej tylko Limie znajdziemy dzielnice liczące milion mieszkańców! Do centralizacji doprowadziła głównie migracja ludności wiejskiej z Andów w XX w. Utworzyło się wiele dzielnic biedy, czasem nawet bez dostępu do wody, położonych głównie na zboczach gór. Nie bez powodu Peruwiańczyk Sebastián Salazar Bondy wydał eseje o Limie pod tytułem „Lima, la horrible” (dosł. „Lima, ta okropna”).

Ciocia trucizna

Jedzenie (tak, znowu o nim) jest w Peru bardzo tanie. Szczególnie to uliczne. W mniej turystycznych dzielnicach słynne są budki potocznie zwane tía veneno, czyli ciocią trucizną. Niby można się pośmiać z nazwy, ale bywa, że serwowane tam potrawy (fast foody) są naprawdę złej jakości i mogą wyrządzić krzywdę niejednemu żołądkowi. Na pewno nie zalecane obcokrajowcom.

Przyjaźń z Polską

Polacy są bardzo szanowani w Peru, a to ze względu na dokonania naszych rodaków. Obowiązkowo trzeba wspomnieć Ernesta Malinowskiego, pomysłodawcę budowy kolejki między portem Callao a kopalnią La Oroya w Andach. Z kolei założycielem Narodowego Uniwersytetu Inżynierii jest Edward Habich, wybitny polski inżynier. Obecnie na terenie całego kraju posługuje wielu polskich misjonarzy (np. w Iquitos, Limie czy San Lorenzo).

Prezydent Polak?

Kuczyński. Pedro Pablo Kuczyński. Tak nazywa się obecny, niedawno wybrany prezydent Peru. Urodził się w Peru, ale jego ojciec, Niemiec pochodzenia polsko-żydowskiego, urodził się w Poznaniu i w 1936 r. przeprowadził się do Peru. Tam studiował medycynę na Uniwersytecie San Marcos, by później pomagać w Amazonii. To dlatego obecny prezydent mieszkał przez pewien czas w Iquitos, największym mieście w peruwiańskiej dżungli. Niestety nie posiada polskiego obywatelstwa.

10 kroków do poznania Peru
6 (100%) 1 ocen.


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.