Na karmelitańskich podwórkach kręci się wielu młodych, którzy wnoszą radość, spontaniczność, grają na instrumentach, a czasem w piłkę. Są także ci, którzy szukają Boga w ciszy w zakamarkach mniszego klasztoru. Jesteśmy tu dla wszystkich. Cisza karmelu przerywana jest spontanicznym gwarem i śmiechem młodzieży. Po jakimś czasie dojrzeje ona do tego, że Boga najgłębiej poznaje się w milczeniu.

Początki zakonu braci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel oraz dawne tradycje ukazują maryjny i biblijny charakter naszego powołania. Wybierając Maryję za Matkę i Patronkę zakonu, wpatrujemy się w Jej życie. Ono jest dla nas wzorem. Duch modlitwy i kontemplacji oraz wszystkie rodzaje apostolatu, a nawet ewangeliczne wyrzeczenie, biorą wzór z Maryi z Nazaretu. Karmel ukazuje, że poszukiwanie szczególnej zażyłości z Bogiem jest możliwe w codziennym życiu. Dostępne jest dla każdego, dlatego horyzonty karmelu są praktycznie nieskończone. Samotne przebywanie z Bogiem na Górze Karmel było wzorowane na postaci proroka Eliasza, który został obdarzony głębokim doświadczeniem Bożej obecności. Chcemy w tym uczestniczyć nawet w krajach misyjnych.

Różnorodność

W ośmiu klasztorach karmelitańskich w Argentynie pracuje ośmiu Argentyńczyków, sześciu Polaków, czterech Hiszpanów i trzech Kolumbijczyków. Wspólnoty są małe – po trzech lub czterech karmelitów. Rąk do pracy brakuje. Prowadzimy dwa domy rekolekcyjne – Alta Gracia i La Plata. Przy pozostałych klasztorach są standardowe misje i parafie, prowadzimy różnego rodzaju grupy duszpasterskie czy Caritas. Karmele znajdują się w Buenos Aires, La Plata, Tandil, Kordobie, Tukumanie i Rosario. Tam można spotkać zakonników w brązowych habitach.


Święta wiara i różaniec

Rosario (czyli różaniec) to półtoramilionowe miasto położone nad rzeką Paraną. Szerokość jej koryta wynosi 2,5 km. Wpływają tu statki oceaniczne, jest dobrze rozwinięta sieć małych portów obsługujących statki. Region Santa Fe (święta wiara) słynie z uprawy soi i zbóż. Dominują tutaj uprawy rolne. Hodowli jest niewiele. Ludzie mają w sobie mnóstwo empatii, są pozytywnie nastawieni do drugiego człowieka. Większość mieszkańców to potomkowie imigrantów, więc zawsze serdecznie odnoszą się do obcokrajowców.

Nie tylko psychologia

Prowadzimy wiele działań tak, aby odpowiadać na potrzeby ludzi, wśród których na co dzień pracujemy. Prowadzimy katechezę dzieci i młodzieży z okolicy. To niezbędne, aby odpowiednio przygotować młodych ludzi do przyjęcia sakramentów. Przychodzi ich bardzo wielu. Do karmeli, w których zazwyczaj panuje cisza, wnoszą sporo radości i ewangelicznego chaosu. Nie zaniedbujemy dorosłych, dla których przygotowujemy kursy formacyjne. Wychodzimy też naprzeciw wszystkich tych, których życie doświadczyło. Mamy grupy wsparcia dla osób samotnych, załamanych po stracie bliskich osób, uzależnionych od alkoholu czy narkotyków. Tych grup jest sporo i nie możemy ich zaniedbać. Osoby uczestniczące w tych spotkaniach musza być zakorzenione w mocnej wierze i relacji z Chrystusem. Nie chcemy ich zostawiać jedynie na poziomie psychologii. Dlatego zapraszamy wszystkich z naszej okolicy do udziału w spotkaniach grupy biblijnej, gdzie staramy się lepiej zrozumieć, co Bóg ma nam do powiedzenia.

Ważna spowiedź

Można wymienić jeszcze więcej działań, bo pracy i potrzeb ludzkich jest bardzo dużo. Kiedy zachodzi taka potrzeba, można u nas również znaleźć kierownika duchowego czy skorzystać z porad psychologicznych. Dzięki dużemu zaangażowaniu wolontariuszy możemy robić bardzo dużo. Mamy szesnastu dorosłych ministrantów, szafarzy Komunii Świętej. Pomagają nam też osoby, które w profesjonalny sposób prowadzą zajęcia z grupami, w których jest potrzebny psycholog, animator czy katecheta. Ludzie, którzy są blisko Kościoła, są rozmodleni, inni – to już różnie bywa.Jak wszędzie. W Ameryce Południowej ludzie są bardziej emocjonalni, spontaniczni – chcą wszystkiego dotykać, całować, rozkładać ręce w przyjaznym geście. Potrzeba czasu, aby uformować ich do ciszy karmelu, w której głęboko mogą poznać Boga.

Kulturowa mozaika

Mimo że Argentyna jest bardzo kolorowym krajem, to jednak rzeczywistość nie zawsze jest optymistyczna. Problem relatywizmu religijnego nie omija i wiernych w Kościele na terenie Argentyny. Cieszymy się z pontyfikatu papieża Franciszka, który często zwraca uwagę na zagrożenia, które dotyczą jego rodzinnego kraju. Tych jest całkiem sporo. Ludzie odchodzą od istoty wiary, rzucając się w wir zabobonów, amuletów, horoskopów, wróżb. Pod wpływem tego wierni podejmują złe decyzje życiowe i później muszą borykać się z ich konsekwencjami. Ludzie w Argentynie to kulturowa mozaika narodów Europy, Bliskiego Wschodu, Azji i państw ościennych. W czasach kolonialnych kulturę chrześcijańską zaszczepili tutaj Hiszpanie. Nastąpił rozwój szkół katolickich, ośrodków edukacji i kształcenia, uniwersytetów katolickich oraz szpitali i ochronek. Teraz jest naprawdę różnie.

Bez katechezy

Dwie wielkie fale emigracji, pod koniec XIX w. i po II wojnie światowej, zmieniły obraz tego kraju. Ludzie przyjeżdżali pobożni, jednak zderzenie się z rzeczywistością argentyńską zachwiało ich wartościami i religijnością. Wpływ na to miała laicyzacja społeczeństwa, programowe wypchnięcie Kościoła z życia publicznego i powierzenie mu tylko funkcji instytucji pomagającej biednym. Nie bez znaczenia były tutaj również wpływy tzw. teologii wyzwolenia. Oficjalnie prawie 90% obywateli deklaruje się jako katolicy, ale praktykujących jest około 6–12%. Bardzo silne są przeróżne sekty. Emigranci, którzy tu dotarli, rzucili się w wir pracy. Ich potomstwo, wychowane i wyedukowane już na miejscu, przejęło miejscowe wzory życia bez Boga. Szkoły katolickie, wcześniej prowadzone przez zgromadzenia zakonne, zostały przejęte przez świeckich i straciły swój charakter. W szkołach państwowych nie ma już katechezy. Jest ona prowadzona tylko dla chętnych w placówkach katolickich i przy parafiach. Rozwojowi religijnemu nie sprzyjały także rządy argentyńskie. Najpierw była to junta wojskowa, w czasie rządów której dochodziło do porywania i mordowania obywateli. Potem nastąpiły trwające do dziś rządy socjalistów, wrogo nastawionych do religii. Biorąc pod uwagę te wszystkie okoliczności, wielkim dobrem dla Argentyny jest wybór kardynała Bergoglio na papieża. Już widać owoce jego pontyfikatu. Ludzie, którzy zagubili się przez swoje złe wybory, podejmują decyzję o powrocie do Kościoła nawet po wielu latach. Zwiększyła się liczba wiernych na Mszach św. Jest coraz więcej chętnych do sakramentu pojednania. Coraz też więcej ludzi szuka głębi relacji z Bogiem w ciszy. Ci ostatni znajdą ją w naszych karmelach.

Tobiasz Zarzecki OCD, Argentyna 

Oceń ten artykuł


Tagi

Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.